Lagom: balans w życiu i pracy? Równowaga w skandynawskim duchu

Czy lagom jest odpowiedzią na potrzeby naszej generacji? A może zremiskować go z hygge, doprawić ikigai i połączyć z inemuri? Po polsku jakoś to będzie, ale czasami szukamy sposobu, który pozwoli nam poukładać wszystko to, czego chcemy. I wcale nie różnimy się tutaj od starszych pokoleń. W życiu zawodowym coraz częściej robimy to, co lubimy i co jest naszą pasją, więc trudniej jest nam znaleźć złoty środek i równowagę między pracą a prywatnością. Chcemy robić wszystko, spełniać marzenia, a doba wciąż ma za mało godzin. Przy tym stawiamy sobie realne i wymagające cele. Jak żyć i nie zwariować? (szczególnie w dynamicznym rynku mody) 

Lagom, Hygge, Ikigai i Inemuri, czyli słowa, których nie da się przetłumaczyć dosłownie


O ile Hygge skupiało się na drobnych, pozytywnych emocjach i czerpaniu radości z przyjemności, o tyle lagom jest czymś szerszym. Lagom, czyli nie za dużo, nie za mało. W podejściu do pracy i życia. Czyli o co chodzi? O życie w sam raz. Przerwa na kawę rano i popołudniu, przerwa na lunch, chwila na niezobowiązujące rozmowy, czy odpoczynek w zielonym parku. Przedsiębiorcy wbrew pozorom wcale na tym nie tracą. Z resztą nie od dziś wiedzą to Japończycy, którzy praktykują Inemuri, czyli ucinanie sobie drzemek w miejscach publicznych. 

Choć wywodzi się to z mało zrównoważonego podejścia do życia (boom ekonomiczny trwający od lat 60. do 80. spodowował, że mieszkańcy kraju kwitnącej wiśni bardzo dużo pracowali i jedyną ich przerwą był czas na sen), to dziś staje się jego elementem. Nikogo nie dziwi spanie w metrze, autobusie, przy biurku, a nawet zwyczajne oparcie się o płot, czy ucięcie sobie drzemki na schodkach, w parku lub w kolejce. Regenerujesz się, uwalniasz myśli i możesz działać dalej albo robić coś zupełnie innego :) Inemuri łączy się z Ikigai, czyli... byciem zajętym. Ale nie w pośpiechu i stresie, lecz w tym, w czym się spełniamy.

Lagom dotyczy jednak nie tylko sfery pracy!



Lagom: życie w sam raz


To, o czym piszę, nie jest receptą na szczęśliwe życie czy znalezienie w nim celu. To raczej pewna metoda patrzenia na codzienność, swoją własną, nie wszystkich wokół. Posiadanie tylu rzeczy, ile potrzeba i podejście dalekie od naszego "zastaw się, a postaw się". Dlatego wcale nie musisz mieć monstery w doniczce, szarego fotela i szafy kapsułowej, której podstawowymi elementami są biała koszula, beżowy płaszcz i czarne szpilki. Nie musisz być freelancerem ani pracownikiem korporacji. Nic nie musisz. 

Lagom polega na zastosowaniu prostej zasady: nie za dużo, nie za mało. Umiar (niekoniecznie skromność). Z Twojej perspektywy! 

Możesz więc pracować 8 godzin, mieć w tym czasie 3 przerwy, a wolne popołudnia spędzać na swojej ulubionej aktywności, np. oglądaniu seriali. Ale możesz też pracować 3 godziny. Albo 10. A możesz w ogóle nie pracować. Podświadomie na pewno wiesz, co pozwoli ci osiągnąć równowagę w życiu. Gdyby mówić językiem analityków: optymalizujesz, aby złapać balans!

PS Nikt nie powiedział, że tego nie trzeba się nauczyć. Ja cały czas walczę ze swoim pracoholizmem i zaangażowaniem, a łatwo nie jest! Szczególnie, jeśli ma się w sobie pierwiastek obowiązkowości, empatię i nieodpartą chęć do samorozwoju. To, co mi pomaga, to priorytety (ustalenie dla samej siebie istotności różnych działań). 



5 sposobów na lagom - moje zasady


Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że do umiaru mi daleko, to przy pogłębieniu perspektywy okazuje się, że w tym szaleństwie jest metoda. Nie mam zamiaru "sprzedawać" uniwersalnego rozwiąnia dla wszystkich. Takie nie istnieje! Poniżej znajdziecie 5 elementów, które składają się na moje lagom, czyli życie w równowadze. A może raczej na pracę nad nim ;) 

1. ŚWIADMOŚĆ
Żeby cokolwiek układać czy zmieniać w swoim życiu trzeba mieć świadomość. Samoświadomość i rozpoznanie problemów swojego środowiska, na które składają się proste rzeczy takie jak m.in. segregowanie śmieci, dobry sen czy nie używanie kosmetyków o składzie podobnym do tablicy Mendelejewa.

2. JAKOŚĆ
Jakość a nie ilość. Nie robię rewolucji w swojej szafie i kosmetyczce. Krok po kroku wprowadzam zmiany, których korzyści są długofalowe. Np. podczas Slow Fashion we Wrocławiu kupiłam scrub Domowy Kosmetyk i sojową świecę od Plantstore. Nie od dziś zachwycam się Ministerstwem Dobrego Mydła. 

Swoją przygodę z modą wybieraną świadomie zaczęłam chyba od torebek (w tej stylizacji widzicie torbę Dziki Józef, ale z czystym sercem polecam Wam też Przywara-Strzałka, Manufaktura MMS, Molehill), aż powoli zaaplikowałam do niej m.in. ubrania RISK made in warsaw i Momu.
Nie chodzi o to, żeby obrazić się na sieciówki, ale wybierać je z rozwagą i ograniczać tam, gdzie można. 

3. DOBRE JEDZENIE
Podobno jesteśmy tym, co jemy. Dlatego na tym nie warto oszczędzać. Wszystko czego sobie dostarczamy ma wpływ na nasze zdrowie, wygląd skóry, paznokcie czy włosy. A przecież chcemy czuć się dobrze!

4. PRACA I CZAS WOLNY
Blog i wszystko wokół "Fashion Branding"  traktuję jako pracę. Mam więc można powiedzieć, że mam dwa etaty. Dlatego odpczynek staram się realizować offline: spacerować, spotykać się ze znajomymi w pysznych miejscach we Wrocławiu (i poza nim), czytać książki i oglądać dokumenty.
Przyznam, że to najtrudniejszy element, bo choć jestem dobrze zorganizowana, to pracuję za dużo.

5. DYSTANS
I ostatnie, ale bardzo ważne - mniej się przejmować. 
* Mieć ten osławiony dystans. Umieć powściągnąć emocje. Brać pod uwagę rzeczowe opinie innych, nie skupiać się na tych, którzy tylko zawracają głowę. 
* Uśmiechać się, być empatycznym, ale też potrafić odmawiać. Doba ma 24 h, a życie (prawdopodobnie) mamy jedno. Szkoda tracić je na coś, czego nie chcemy. 
* Doceniać siebie i innych. Wreszcie - umieć mówić o swoich zaletach i sukcesach z radością, a nie przesadną skromnością.

okulary / sunglasses: Mango | szalik / scarf: Orsay | kurtka / jacket: Pull&Bear | sukienka / dress: POLANKA | zegarek / watch: Wood Watches by Jord | pierścionek / ring: KOPI | buty / shoes: Zalando | torebka / bag: DZIKI JÓZEF

zdjęcia: Volley Traveller


Słyszeliście o lagom? 
Może macie swoje sposoby na zapanowanie nad codziennością? 
Czy funkcjonujecie raczej totalnie spontanicznie?


Podziel się:

1 komentarz :

  1. Bardzo ciekawy wpis, po raz pierwszy spotkałam się z takimi określeniami. :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes