Balenciaga: kulisy PR-u i sprzedaży mody haute couture

Zaczynał od projektowania dla hiszpańskiej rodziny królewskiej. więc nie mogło być inaczej - tak narodziła się legenda mody wysokiej. Haute Couture zyskało dzięki niemu nowy wymiar. Cristobal Balenciaga widziany oczami swojej najlepszej vendeuse - Florette Chelot - to świetna lektura na zimowe wieczory. Tym bardziej, że dzięki książce poznajemy kulisy PR-u i sprzedaży w branży mody tamtych czasów. Czy coś się zmieniło?


Kluczami do sukcesu Cristobala były: kreatywność, perfekcja, innowacja, elegancja, uczciwość i rygor. Balenciaga i jego mentorka Vionnet uważali, że projektant jest rzemieślnikiem, mającym stały kontakt z klientem, a nie oderwanym od rzeczywistości artystą.

Krawiec ubiera żywych ludzi, a nie marzenia.

Dziś wiemy, że moda to sprzedaż marzeń. Z resztą sposób, w który przedstawiono Balenciagę w książce, bardziej przypomina opis wybitnego twórcy, niż przyziemnego speca od szycia. Choć, faktycznie, jego technika zachwyca, podobnie jak postrzeganie mody i jej funkcjonalności.


BALENCIAGA - KULISY MARKI


Balenciaga, w 1936 r., kiedy wyjeżdżał do Paryża, miał już w Hiszpanii wyrobioną markę i był odnoszącym sukcesy biznesmenem. Jako 41-latek posiadał 7 filii oferujących modę haute couture i pret-a-porter. Tak rozpoczynał ekspansję zagraniczną.

W książce Mary Blume dość dokładnie opisane są jego losy, ale to co według mnie wysuwa się na pierwszy plan, to postać Florette Chelot, jego najważniejszej sprzedawczyni. Ta funkcja niedokładnie określa ówczesną specyfikę pracy vendeuse. Kobiety pracujące u Balnciagi były raczej dedykowanymi opiekunkami klienta, z którymi nawiązywały bliskie relacje, niż zwykłymi ekspedientkami.

Początkowo Florette Chelot otrzymywała 10% od sprzedaży, ale była świetnym doradcą klienta, więc zmniejszono jej prowizję do 5%. Taki opiekun klienta to nie "handlara" sprzedająca produkty, ale osoba, na której można polegać i jej zaufać - nie tylko w kwestii doboru stroju.

Podczas naszych rozmów nie mówiła nigdy <<sprzedałam suknię>>, tylko <<ubrałam klientkę>>. (...) Dobra vendeuse potrafi zyskać zaufanie i wierność klientek.

Balenciaga był szanowany przez wielu twórców tamtejszej epoki, nie widzieli w nim konkurencji, a mistrza, którego należy naśladować, ale i tak nie osiągnie się jego poziomu. Do jego bliskich przyjaciół należeli m. in. Givenchy i Dior. Cristobal był już na rynku od kilkudziesięciu lat, kiedy Dior debiutował w 1947 r. Stąd też wiele różnic w podejściu do projektowania, sprzedaży i promocji marki. Obaj przyjaźnili się, a Christian podziwiał kunszt Cristobala. Powiedział o nim:

Z materiałem robiliśmy to, co mogliśmy, a Balenciaga robił to, co chciał.

Niewiele wiemy o jego życiu prywatnym, ale w książce Mary Blume zgromadzono chyba wszystkie dostępne dane :) Stąd ciekawostka: partnerem Cristobala był Władzio Jaworowski D'Attainville, polski arystokrata. Swoje atelier zamknął w 1968 r. Zmarł w 1972 r. w swojej ukochanej Hiszpanii.




BALENCIAGA DZIŚ


Co działo się z marką Balenciaga po śmierci Cristobala?

Świat mody o nim nie zapominał, choć on chciał, żeby jego marka zniknęła razem z nim. Rodzina życzyła sobie inaczej. Kontynuowali biznes Balenciagi.W 2001 r. dom mody został wykupiony przez Gucci, a ci później przez Francoisa Pinaulta. 

Jednym z najbardziej znanych projektantów sprawujących pieczę nad marką był Nicolas Ghesquiere. To on rozwinął sieć sprzedaży (62 filie, z czego 11 w Chinach), uczynił torebkę obiektem pożądania (torebki sezonu stanowiły 35% przychodu).

Cristobal urodził się w baskijskiej rybackiej wiosce, Getarii, i właśnie tam otworzono jego muzeum Cristobal Balenciaga Museoa.

Dziś Balenciaga to machina biznesowa wykorzystująca trend napływu wschodnioeuropejskich twórców do marek luksuowych. Czy Demna Gvasalia z post-radziecką stylistką, nawiązujący do klimatu lat 70. (a raczej ich kiczowatej odsłony) jest właściwą osobą na stanowisku dyrektora kreatywnego? Z finansowego i wizerunkowego punktu widzenia na pewno. W końcu zatrudnienie właściciela nagorętszej marki to kolejny temat do rozmów w mediach społecznościowych, prasie, telewizji i za kulisami fashion weeków!

p.s. podsumowując: czy polecam książkę? TAK!

Podziel się:

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes