Local Heroes: case study i branding | style editorial #5



To opowieść o zabawie. Siedzicie w gronie najlepszych przyjaciółek, gadacie, śmiejecie się, pijecie litry prosecco (albo kawy), jecie ciastka, pizzę, robicie sushi, które co najwyżej przypomina risotto albo rozgotowane gołąbki i zapominacie o tym, że świat ma ograniczenia. Rzucacie pomysłami podróży na drugi koniec świata albo kosmosu, spotkania idoli / autorytetów / celebrytów i tworzycie pomysły na genialne biznesy, które oczywiście opakowujecie w otoczkę "gdyby". Na drugi dzień wracacie do swojego standardowego work-life-balance. 

A co by było "gdyby", nie było "gdyby"? 

Na przykład taki biznes jak Local Heroes. 



LOCAL HEROES - POLSKA MARKA STREETWEAR


KTO: Areta Szpura i Karolina Słota
KIEDY: 3 lata temu
GDZIE: w Polsce, ale duchem w Kalifornii
PO CO: dla zabawy, dla odszarzenia polskich ulicy

JAK: 
Zaczęło się od małego budżetu, można rzec paru stówek i kilku chwytliwych haseł, które pojawiły się na t-shirtach. Doing real stuff sucks stało się kultowym sloganem. Prawie Beatles'owy szał zaczął się, kiedy Arecie i Karolinie udało się znaleźć adres Justina Bieber'a, wysłać mu t-shirt i... okazało się, że sfotografowali go w nim paparazzi. Dziś dziewczyny produkują ciuchy popowe, kolorowe, ale ciągle z mocnym przekazem. Gwiazdy nadal noszą ich ciuchy - udało im się dotrzeć do Cary Delevigne, Rity Ory, Rihanny, a nawet Miley Cyrus. Z tą różnicą, że część z nich teraz sama szuka Local Heroes. A dziewczyny? Mają większe plany.
więcej na ten temat przeczytacie w wywiadzie Glamour tutaj

TARGET: 
Przekaz i wartości muszą być, bo grupa odbiorców tego oczekuje. Pokolenia Y, Z i kolejne nie chcą nosić następnej nijakiej marki. Może nie ma już sztywnych subkultur, ale są subkultury markowe. Dziewczyny Local Heroes oglądają Girls, z sentymentem wspominają Przyjaciół i Jezioro Marzeń. Cieszą się z powrotu lat 90. do mody. Latem są na Open'er Festival i Audioriver. Na dobrej imprezie śpiewają hity Rihanny i Justina Biebera. Bo kto zabroni. Nawet jeśli bliżej Ci do trzydziestki niż dwudziestki na karku. Local Heroes noszą dziewczyny, które czują w sobie dziecko - ciekawskie, wyluzowane i beztroskie. Ale z zasadami. Mogą angażować się np. w działania feministek, problematykę równości i wolności. 




DNA MARKI


WARTOŚCI
zabawa, wolność, dziecięcy power i otwartość, szczerość, girl power
żeby poczuć klimat marki warto zerknąć na tumblr Local Heroes
DESIGN
Wystarczy spojrzeć na kilka podstawowych elementów, żeby zobaczyć, że tu wszystko do siebie pasuje. Logo stworzone przez Roberta Kutę (przezdolny artysta-projektant-rysownik) - zawadiackie, jakby pisane ręką dzieciaka, nierówne. Strona internetowa - prosta, migocząca, kolorowa. To samo dzieje się na innych kanałach social media. Metki są YOLO, a guziki mają różowe serduszka. Wprost z tumblr-owego snu (a raczej rzeczywistości).
ZACHOWANIE
Local Heroes to dobra kumpela, która doskonale wie, że chcesz w sobotę spać do 12:00, na śniadanie zjeść tort czekoladowy i przegryźć go popcornem, a popić kawą z piankami marshmallows, nie zapominając o snapowaniu i fotkach pełnych słońca na Instagram. Popołudniami jeździcie na rowerze lub longboardzie, albo spędzacie czas w najbardziej klimatycznych miejscówkach w mieście. Nie przejmuje się tym, co jutro, bo dziś jest dziś. Niech Cię nie zmyli ten cukierkowy świat - marka wspiera równouprawnienie kobiet i wie, że "ciuch" to coś więcej niż ubranie do okrycia się. 
KOMUNIKACJA
Local Heroes otwarte jest na zagraniczne rynki, więc media społecznościowe i strona internetowa prowadzone są w języku angielskim. Teksty są krótkie, ale w punkt! Dynamiczne i skierowane wprost do odbiorcy. Jest w niej pewna bezkompromisowość, słodycz, ale i beztroska. Treści bazują na emocjach, są osadzone w teraźniejszości. Widzianej przez różowe okulary. 



5 WSKAZÓWEK DLA TWOJEJ MARKI / BRANDING TIPS


1. Nie kopiuj.
W wyżej wspomnianym wywiadzie Areta, zapytana o radę dla młodych twórców marek powiedziała o tym, żeby nie kopiować. Ja dodałabym drugą część - ale możesz się wzorować. Spójrz na Google - wiesz ile wyszukiwarek internetowych było przed nią? Nie byli pierwsi, ale obserwowali, testowali, zrobili coś lepszego, patrząc na to, co wcześniej wykonali inni. 
Jeśli cię kopiują, to znaczy, że odniosłeś sukces:
- byłeś pierwszy
- twoja marka ma osobowość / charakter
- nawet jeśli przeciwnik gra ceną - jest na straconej pozycji, bo tak jak pisałam - kolejne pokolenia klientów poszukują marki, która do nich pasuje i wciąga ich w swoją historię. 

2. Twórz klimat marki.
Otoczka pozwala na zaangażowanie klienta (wolę określenie odbiorcy marki) w świat marki. Im większe więzi (buduj relacje, nie bądź dla wszystkich, bo jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego) - tym większa sprzedaż. Rachunek jest prosty. Nawet jeśli wydaje Ci się, że to nie działa - podświadomość cały czas pracuje.

3. Szukaj partnerów.
Local Heroes sprzedaje swoje ubrania na Asos i Urban Outfitters. Risk made in warsaw można kupić na Zalando. Anna Pięta z Hush Warsaw Intl czuwa nad projektem Ready to wear Polish Brands? wspierający promocję polskich marek na rynkach zagranicznych (z sukcesem!). Stworzenie swojej strony i swojego sklepu internetowego dziś rzadziej wystarcza. Ludzie często z wygody, często z braku czasu korzystają ze sklepów multibrandowych i wyszukiwarek, co znacznie ułatwia zakupy. 

4. Bądź tam, gdzie są odbiorcy Twojej marki.
Tworzysz kolekcje formalnych ubrań - może warto zostać partnerem biznesowej konferencji dla przedsiębiorczych kobiet? Jesteś eko-pro, dbasz o środowisko naturalne - udzielaj się na forach i grupach w mediach społecznościowych. Wyszukuj mikroinfluencerów - przeczytasz o nich w tekście Fashion PR Girl

5. Zrób coś dla innych.
Dobrze jest być dobrym. Często w takich projektach pojawiają się najbardziej kreatywne pomysły. Poza tym - czysto pragmatycznie - marki często angażują się w działalność charytatywną lub wsparcie idei, dlatego, że to ma pozytywny oddźwięk na ich wizerunek. Dziewczyny z Local Heroes, we współpracy z GRLPWR GANG stworzyły specjalną kolekcję ubrań, ze sprzedaży której, połowa dochodów przekazana jest fundacji Feminoteka. Przez Pussy Power i akcję My body my choice pokazują, że ważne jest dla nich równouprawnienie kobiet. Więcej przeczytacie TU.


okulary: FU-KU | kurtka jeansowa / jeans jacket: LOCAL HEROES via FU-KU | spódnica midi / midi skirt: H&M | top: SH | torebka / bag: H&M

fot. Magdalena Kwiecień

Obraz, który Wam się wyłonił po przedstawieniu tej marki pewnie średnio pasuje do mnie. I co z tego? Dziewczyny produkują ciuch. A ja ten ciuch noszę, bo mi się podoba. Poza tym... ta kurtka jest trochę retro, prawda? ;)

Podziel się:

4 komentarze :

  1. ich estetyka nigdy nie była mi bliska, ale cenię dziewczyny za kawał dobrej roboty! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie wyglądasz!
    Ja jestem poza targetem, ale Tobie kurtka pasuje idealnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, ja w sumie też nie jestem do końca w ich targecie - co nie wpływa na decyzje zakupowe :D
      dziękuję!

      Usuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes