Tyrmand i moda, czyli dres wchodzi na salony | style editorial #1



Przed Wami Tyrmandówka i inspiracje stylem polskich róż. Paryż miał swojego Christiana Diora i jego podszyte taftą spódnice New Look (podobno) z długością 12 cali - ponad 30 cm nad ziemią. Polska z kolei - zdolne, często anonimowe krawcowe.


Sprytne Polki nie mając do dyspozycji najdroższych materiałów w niemal nieograniczonych ilościach (Dior zwykł nie przejmować się powojennymi restrykcjami) tworzyły bajeczne kreacje z tego co było: darów UNRRA (Administracja Narodów Zjednoczonych do spraw Pomocy i Odbudowy), tkanin zdobytych cudem, czy ciuchów z paczek zagranicznych. Moja stylizacja nie jest odwzorowaniem kropka w kropkę, ale pewne jej elementy stanowią o inspiracji Polskimi Różami z połowy lat 50. Ich charakterystycznymi motywami były: szerokie spódnice na halkach (do kolan), bluzki z dekoltami w stylu Brigitte Bardot, bliźniaki wykonane z dzianiny, apaszki, żakiety, płaszcze uszyte przez krawcowe, a do tego szpilki lub balerinki. Stroje uzupełniały oczywiście eleganckie kuferki. Skąd w tym wszystkim Leopold Tyrmand?

MODNI DANDYSI POWOJENNEJ POLSKI


Leopold Tyrmand to swego rodzaju ówczesny influencer. Bywalec modnych restauracji i kawiarni, baczny obserwator życia społecznego i kultury. Symbol bycia na czasie i wielbiciel jazzu oraz pięknych kobiet! Książka Dziennik 1954 to jedna z najważniejszych pozycji w jego karierze. Kiedy opisywał spotkania w gronie znajomych to z niezwykłą dokładnością starał się oddać ducha mody PRL-u. Wtedy nie była to kwestia tylko wyglądu zgodnie z trendami, ale swego rodzaju manifest i wyraz wolności osobistej, a także podkreślenie charakteru.




Tyrmand pod koniec lat 50. XX wieku ożenił się z Barbarą Hoff, jedną z najbardziej znanych projektantek w Polsce, założycielką słynnego Hofflandu. Jak widzicie z modą związany był bardzo mocno. Wyobraźcie sobie, że kalendarz książki Elegantki Moda ulicy lat 50. i 60. XX wieku zaczyna się właśnie od daty narodzin Leopolda Tyrmanda. A o co tyle hałasu? Zerknijcie choćby na ten fragment Dzienników:

"Dziś w Warszawie taka suknia to próba charakteru, wyczyn i osiągnięcie. (...) Wyglądała ślicznie: wysoka, smukła, ciemna, bez krzty chemii na cienko skrojonej twarzy, włos w kurtynę, koloryt i pełnia ramion jak z Ingresa lub choćby Czachórskiego, suknia prosta, z ciemnozielonej tafty."

Jakiś czas temu Antonina Samecka i Klara Kowtun, czyli projektantki RISK MADE IN WARSAW, wraz z Muzeum Literatury i Piotrem Zacharą opracowali wystawę Projekt Tyrmand. To właśnie wtedy powstała nowa limitowana kolekcja inspirowana stylem i życiem polskiego pisarza. Dziewczyny przyznają, że ten projekt wymagał nie tylko znajomości postaci Leopolda, ale też polskiej mody lat 50. w szerokim kontekście: rynku prasy, zapotrzebowania odzieżowego i zacięcia najlepszego researchera w kraju!








RISK MADE IN WARSAW: CZYLI OPOWIEŚĆ O TYM, ŻE DRES WYCHODZI NA SALONY


Zakładając w 2011 roku swoja markę dziewczyny idealnie wstrzeliły się w tendencję "dresiarską", która trwa do dziś. Na szczęście miały inne podejście do sprawy - w przeciwieństwie do wielu "dizajnerskich" projektantów postawiły na zbudowanie osobowości Risk made in Warsaw oraz dopracowany produkt. Wszystkie ubrania są projektowane i szyte w Polsce. Zespół Riska dba nawet o ręczne farbowanie guzików i własne materiały (42 różne rodzaje). Dziewczyny przyznają też, że mają obsesję na punkcie krojów, które podkreślają walory sylwetek (damskich i męskich)! Stąd zupełnie mnie nie dziwi powiązanie z Tyrmandem i modą lat 50.

Klarze i Antoninie zależało na przeniesieniu klimatu polskiej mody w tamtych czasach, a nie standardowym inspiracjom Audrey Hepburn czy Marylin Monroe. Myślę, że to się udało! Zobaczcie, na ilu poziomach jest to spójne: nie tylko ideowym, wizji samych ubrań (dwurzędowe marynarki, prochowce, sukienki na halkach), ale też tendencjach na odniesienia do PRL-u i promowaniu polskich twórców. Dziewczyny inspirowały się też rysunkami Barbary Hoff i archiwalnymi numerami "Kobiety i Życia" (to czasopismo lifestylowe, powstało w 1946 roku, najpierw jako "Moda i życie praktyczne").




Pewnie nie raz siedzieliście z babcią i dziadkiem przeglądając stare rodzinne albumy. Ja to uwielbiam! Szkoda, że wielu zapomina, jak świetny styl mieli Polacy w latach 50 i 60. (Później to już różnie bywało :D ) Sprawdza się tu zasada, że im mniej możliwości, tym większa kreatywność. Z resztą - dziś obserwujemy swego rodzaju renesans mody na szycie, więc póki jeszcze możemy - uczmy się od krawców i krawcowych, bo prawdziwe rzemiosło zawsze się obroni! Kluczem do interesującego wyglądu w czasach Tyrmanda było właśnie szycie na miarę.

TYRMANDÓWKA W MOJEJ SZAFIE


Mnie w spódnicy Tyrmandówka urzekł nie tylko krój, ale też piękny intensywny kolor. Wykonana jest z dzianinowego materiału, a halka sprawia, że pięknie się układa przy poruszaniu. To co dla mnie ważne - ma 2 kieszenie! Zrobiłam jedną poprawkę - przeszyłam guzik, bo była dla mnie za szeroka (zmawiałam rozmiar M). Mam też małą obawę, że materiał może się mechacić od torebki, ale z tym można sobie poradzić przez golarkę do ubrań :D 
Noszę ją obecnie dość często, bo spódnica midi to mój ulubiony fason. Zdecydowałam się na stylizację w duchu Dolce & Gabbana, więc dobrałam do niej bluzkę w kwiaty, którą dostałam w spadku od babci (jest PRL i to własnoręcznie szyty!), skórzane baleriny wykonane w Hiszpanii i torebkę kupioną w Tk Maxx. 
p.s. do zamówienia w Risku dołączane są pyszne krówki!



To moje nawiązanie do zeszłorocznych kolekcji Dolce  & Gabbana. W takim stroju z chęcią ponownie przechadzałabym się po uliczkach Rzymu i Bolonii!

A co do miejsc: razem z Martą (tutaj Jej BLOG, a tu strona Studia Fotograficznego) zdjęcia zrobiłyśmy na odnowionych wrocławskich bulwarach. Więcej o nich możecie poczytać u Rykoszetki





Z CZYM NOSIĆ SPÓDNICĘ MIDI?


Możliwości jest nieskończenie wiele! Warto pamiętać, że taka długość może optycznie skrócić nogi, więc aby wydłużyć całą sylwetkę niskie osoby mogą zakładać ją np. do sandałów na słupku lub szpilek. 
Rozkloszowana spódnica midi
To typ, który fantastycznie podkreśli wąską talię i ukryje szerokości w okolicach bioder i ud. Ja noszę ją tak jak w tej stylizacji, ale też z krótszym topem (crop top). Świetnie będzie wyglądać z bluzką z hiszpańskim dekoltem, czyli odkrytymi ramionami. Lubię zakładać do niej t-shirt w paski i trampki. Może spróbuję jeszcze z koronkową koszulą!
Dopasowana spódnica midi
Ja takich raczej nie noszę, mam może dwie dopasowane sukienki midi, ale raczej kompnuję je z długimi swetrami. Do takiej kreacji trzeba mieć idealnie kobiecą figurę! Myślę, że dobrze wygląda w połączeniu z luźną koszulą i srebrnymi butami, ale też kolorową bluzą i tenisówkami.
Plisowana midi
To mój ukochany typ! Z resztą sami wiecie :) Noszę do wszystkiego, z t-shirtami z nadrukami, zwiewnymi bluzkami i swetrami oversize. Często z botkami typu sztyblety i espadrylami. W przypadku plisowanki midi należy zwrócić uwagę na to, jakiego rodzaju są to plisy. Pisałam o tym niedawno TUTAJ.
Spódnica midi we wzory
Będąc na Hush Warsaw oglądałam piękne multikolorowe plisowanki marki Confashion - muszę przyznać, że robiły wrażenie! Z czym łączyłabym spódnice midi we wzory? Raczej z gładką bluzką, np. na jedno ramię lub dopasowanym pulowerem w dekolt V. I koniecznie ze sportowymi butami!

zdjęcia / photos: Marta Gutsche

okulary / sunglasses: QUAY OF AUSTRALIA | bluzka / blouse: vintage po babci / from my grandmother | spódnica / skirt: RISK MADE IN WARSAW | torebka / bag: TK MAXX | kurtka / jacket: DIVERSE | baleriny / ballet flats: Aita made in Spain



Dajcie znać co sądzicie o mojej Riskowej Tyrmandówce i inspiracjach latami 50. w modzie :)
Nosicie takie midi kreacje?

Podziel się:

13 komentarzy :

  1. Cudownie wyglądasz! Uwielbiam takie dziewczęce stylizacje ;) Spódnicę chętnie bym Ci skradła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę, miałam taką spódnicę bodajże w podstawówce, w ostatniej klasie - donaszałam ją po mamie ;)
    Wyrzuciłam, bo w pewnym momencie zrobiła się na mnie za ciasna ;P
    Może szkoda, bo była przeładna, ale z drugiej strony kompletnie nie miałabym jej z czym nosić ;)

    Twoja jest piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj widzisz!
      Zastosowanie jej może by się znalazło ;)

      dziękuję!

      Usuń
  3. bardzo ciekawa historia! aż bym się chętnie przeniosła w tamte czasy i pooglądała te kreacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chodź pójdziemy na wystawę, jest teraz we Wrocławiu!

      Usuń
  4. mierzyłam ostatnio w Mohito sukienkę w stylu lat 50. i zastanawiam się do dzisiaj, czy ją kupić. Patrząc na Ciebie nagle nie widzę żadnych wątpliwości! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo kobiecy, ale i wdzięczny czas w modzie:)
      moim zdaniem warto!

      Usuń
  5. Taka Natalie Portman troche co nie ? :) śliczna

    OdpowiedzUsuń
  6. oj Kasia, uwielbiam Cię w takim kobiecym wydaniu! Zdecydowanie wiesz, jak nosić takie spódnice :)
    podziwiam i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Wglądasz bajecznie!

    Swoją drogą, kiedyś to umieli opisywać kobiety, porównywać do dzieł malarzy...

    OdpowiedzUsuń
  8. ja midi uwielbiam. I marzy mi się zwiewna, zapinana na guziki. Taką jaką pamiętam ze zdjęć babci z mlodości. Idealna do jazzowek i koszul. Idealna do trampek i bokserki. Piękna ta spodnica. Nie tylko kolor i krój zachwyca, ale widać włożoną w nią pracę. Ma to coś.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny wpis! Nie przypuszczałam, że aż tyle inspiracji czai się w tym uroczym stroju :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes