Przygody kanapowego sportowca



Tak, to o mnie. Tekst trochę z przymrużeniem oka na weekend ;)

Jestem typem sportowca-kanapowca. Wolę obejrzeć skoki narciarskie w telewizji, pojechać do katowickiego Spodka lub Hali Stulecia we Wrocławiu na mecz siatkówki. Najczęstsza aktywność jaką wykonuję to sprzątanie i droga na przystanek. Wielokrotnie już próbowałam się zmobilizować to ćwiczeń - z różnym skutkiem. Niedawno zaczęłam znów. I w sumie najwięcej frajdy mam w tym, że jako ostatnia łamaga mam się z kogo pośmiać, a śmianie się z siebie na zdrowie wychodzi ;) Jak wiadomo w zdrowym ciele, zdrowy duch! Inną mobilizacją jest to, że ciągła praca przy komputerze nie wpływa szczególnie dobrze na nasz organizm. Dlatego trochę ruchu się przyda!

http://www.butydobiegania.pl/

Ba! Kupiłam nawet buty do fitnessu, nie byle jakie. Przeznaczone na indoor activities, czyli do sali ćwiczeń czy siłowni! Są lekkie, wygodne i cichutkie (albo to ja w nich cicha jestem raczej). Model, który wybrałam to Reebok Cardio Workout Low RS. Brzmi tak bardzo poważnie, że musiałam dobrać mniej nobliwe towarzyszki ćwiczeń. 
Wcześniej towarzyszyła mi Mel B., ostatnio stawiam jednak na FitnessBlender i XHIT daily. Te ostatnie uwielbiam, bo jest tam w rogu taki kolo, który non stop kręci hula hop, a filmiki mają ekstra nazwy:
  • - Spalacz kalorii z McDonalda, 
  • - Nogi jak u modelki Victoria's Secret,
czy...
  • - Jak spalić frapuccino ze Starbucksa w 5 min! 
Odnośnie ćwiczeń mam jeszcze jedną myśl. Zobaczcie, jak łatwo jest mówić o dziewczynach ćwiczących z Chodakowską czy Lewandowską: FANATYCZKI. Uważam, że warto spojrzeć na nie z innej perspektywy. Ile jest w tym, czego te osoby się podejmują, pozytywów - zaczęły ćwiczyć. Ruszać się, dbać o zdrowie i sport. Obecnie tak często otrzymujemy i wydajemy negatywne komunikaty, a mało uwagi poświęcamy temu, co jest zwyczajnie życzliwe Mimo tego, że za tymi gwiazdami fitnessu nie przepadam, to myślę, że za ich sukcesem stoi sukces setek, tysięcy ludzi, którzy będą w lepszej kondycji, bardziej zadowoleni z siebie i szczęśliwsi. Jasne, są też przypadki nadfanatyczne, więc nie dajmy się zwariować. Przesada w żadnym przypadku nie jest dobra. 
Ostatecznie uzyskujemy pozytywne efekty:
  • - prawidłową postawę
  • - lepszą kondycję
  • - zadowolenie z siebie
  • - może nowe koleżanki z siłki ;)
I tak mogłabym pozostawić ten wpis, skończyć go w tym miejscu. Ale! Jeśli myślicie, że tym razem nie będzie słowa o brandingu, to... się mylicie! 


Jakie 5 lekcji w zakresie zachowania marki (brand behaviour) możemy wyciągnąć z przygód sportowca-kanapowca?

1. INDYWIDUALIZM
W idealnym świecie powinno być tak, że każda marka dostarcza różnych doświadczeń. W praktyce nie tak łatwo jest to wypracować, ale warto dążyć do indywidualności. Jak w ćwiczeniach - dopasować indywidualny program treningowy do potrzeb i oczekiwań "sportowca" - postawić na unikalny sposób zachowania marki. Czy jeśli zapytam Cię, w której kawiarni będą się do Ciebie zwracać po imieniu, odpowiesz od razu i z pełnym przekonaniem? No właśnie!

2. REGULARNOŚĆ VEL ORGANIZACJA CZASU
Jej brak potrafi zniweczyć wszystkie wysiłki. Przy ćwiczeniach widać to w braku efektów, albo powrocie do stanu "przed-aktywnego". W zachowaniu marki również! Tym razem jednak chcę zwrócić Waszą uwagę nie na klientów, ani markę samą w sobie, lecz jej internal audience czyli pracowników. Wraz z dyrektorem działu HR opracowaliście system nagród, pouczyliście pracowników o ich prawach i obowiązkach, a może nawet wydaliście broszurę o tym jaki "klimat" ma marka i jak należy zachowywać się wobec jej odbiorców. Super! Ale ludzie są tylko ludźmi. Dlatego szkolenia, spotkania, rozmowy o bieżących obserwacjach dot. obsługi czy systemu pracy są istotne. Dlaczego? Pracownik, który ma tylko odwalić robotę nie będzie czuł więzi z firmą, straci z pola swego widzenia cel, zapomni o wartościach, a zaprojektowane zachowanie marki przestanie być przez niego realizowane. I to zupełnie nieintencjonalnie - poczuje się po prostu biernym trybikiem w maszynie. A trybik trzeba regularnie naoliwić! Jak w zegarku ;)


3. UMIEJĘTNOŚĆ ADAPTACJI
W trakcie ćwiczeń zmienia się nasze ciało (niektórzy chudną, inni wyrabiają sobie mięśnie tam i ówdzie, a wszyscy poprawiamy kondycję i wytrzymałość). Marki nie stoją w miejscu i czasie. Ich odbiorcy też. Dlatego trzeba na bieżąco obserwować, analizować i dostosowywać działania do wyznaczonego celu.

4. CEL
No właśnie. Jak mniemam powodem moich nieudanych prób regularnej aktywności fizycznej jest to, że nie mam wyznaczonego celu. Sprecyzowanego! Ciężko uznać za cel "poprawa kondycji" - jest zbyt ogólny. Jak zmierzyć efekty podjętych działań? Dlatego, projektując zachowania marki starajmy się precyzować. Przykład? Cel: Usprawnienie jakości obsługi - zbyt ogólny. Cel: Skrócenie czasu wypełniania przez klienta formularza - jest okej!

5. PROSTOTA
Oczywiście w zależności od tego, do kogo marka komunikuje, przekaz może być mniej lub bardziej skomplikowany. Weźmy pod uwagę moment zapoznania. Jeśli nigdy wcześniej nie uprawiałam sportu, to nie rzucę się od razu jak szalona na 1,5 godzinny wycisk cardio z najlepszym trenerem crossfitu w Polsce. To zetknięcie z ćwiczeniami ani dla mnie, ani dla niego nie byłoby miłe (ja pewnie skończyłabym w szpitalu, a on u psychologa...) Tak samo dzieje się, kiedy odbiorca ma po raz pierwszy styczność z marką. Jeśli "walniesz go w twarz" dziesiątkami komunikatów o najlepszych promocjach, najnowszych kolekcjach, a newsletter wyślesz 5 razy w tygodniu - zniechęci się. Proste. Jeśli sprzedajesz skarpety i masz zamiar opowiadać o nich w sposób instrukcji obsługi wiertarko-wkrętarki... Możesz być pewien, że odbiorca oddali się, bo cię nie rozumie. I już więcej nie chce rozumieć. Dlatego przy przedstawieniu się zacznij od czegoś prostego.


Mam nadzieję, że dobrnęliście do końca tego wpisu i dobrze się przy tym bawiliście. Już niedługo notka o tym, jakie zmiany wprowadzam do jadłospisu i krótki wywiad z młodą, zdolną panią dietetyk, która opracowała mi tabele ze wskazaniami odnośnie mojego żywienia na podstawie wyników badań i trybu życia :)

Podziel się:

6 komentarzy :

  1. Świetne buty, no i ile plusów "korzystania" ze sportu ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. No! Pierwszy krok już zrobiłaś, skoro kupiłaś takie śliczne buty! :) Ja polecam Shauna T Focus25, jeśli brak Ci czasu na ćwiczenia, tylko uprzedzam, że treningi są bardzo wyczerpujące, więc jeśli zaczynasz przygodę z ćwiczeniami na początek świetne będą właśnie Mel B albo Tiffany :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, Kasia w takich adidaskach! Ja jestem leniwcem :( Ale przywiozłam sobie hula-hop z Lubina, może nie będzie leżało i się kurzyło! No przynajmniej taki jest plan ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja po długiej przerwie wróciłam do ćwiczeń. Połączyć pracę z siłownią okazało się nie do ogarnięcia dla mnie dlatego biegam przed. Głownie dla samopoczucia, ale też by wrócić do poprzedniego rozmiaru. Zaczęłam z Mel B, wyrobiła we mnie systematyczność i przyzwyczaiła do regulanego wysiłku, potem była siłownia. Teraz zaczęłam program dla amatorów, rozpoczynając od 10min biegu wydłużam powoli, teraz jestem na etapie 30minut (po 6 tygodniach, ależ to świetnie "smakuje"! ) gdy nie daję rady, jakiś tydzień treningowy powtarzam. Mi dużo dają utrwalanie efektów - zapisuję na lodówce, tworzę tam plany treningowe odhaczając kolejny osiągnięty cel, co mnie motywuje ;d
    polecam male nagrody ;d ja po pierwszym poprawionym wyniku czasu na minutę kupiłam nowy top sportowy, a po piewszych 30 minutach skarpetki do biegania - małe pierdoły, które cieszą ;)
    ja polecam też ćwiczyć z kimś. Niekoniecznie wspólnie, ale tak by razem móc chwalić się wynikami i motywować ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Łoo Ty i buty sportowe, nie uwierzyłabym gdybym nie zobaczyła! Ale masz absolutną rację, w zdrowym ciele zdrowy duch i jeśli już teraz nie zadba się o w miarę jako taką kondycję fizyczną to za 20-30 lat będzie się ponosić tego konsekwencje. Kierowana tymi oto przesłankami, zabrałam się ostro jakoś w maju chyba, za ćwiczenia w domu, ale niestety pod koniec wakacji wszystko się jakoś rozmyło i wygasło :< Na swoją obronę mam to, że przemierzam w ciągu tygodnia tysiące kilometrów po naszym pięknym Wrocławiu :> Jeśli miałabym polecać to zawsze chwaliłam sobie basen, dobry na kręgosłup, odpręża, zawsze poprawiał mi odporność w takim jesienno-zimowym okresie, a do tego nie jest to jakiś hardkor (w sam raz dla kanapowca :> )

    Pozdrowienia i do zobaczenia jutro! :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes