Luksus dla mas? Na drugiej linii!


Przez wiele lat mieliśmy do czynienia z dwoma głównymi liniami marek: ready-to-wear (pret-a-porter) i haute couture. Z biegiem czasu pojawiały się nowe typy konsumentów, a domy mody chciały objąć swoim zasięgiem coraz większą część rynku.

Zadano więc sobie pytanie: czy marki luksusowe mogą trafić do masowego odbiorcy? Dotychczas głównie skupiały się w tej kwestii na produkcji portfeli, szalików, breloków i innych akcesoriów oraz kosmetyków, które byłyby osiągalne dla przeciętnego konsumenta i dawały mu poczucie, że kupił coś ekskluzywnego. Okazało się, że mid-retail market można zagospodarować jeszcze inaczej. W latach 80. i na początku 90. powstało kilka marek-córek (subbrands / diffusion lines) znanych domów mody. Zbiegło się to w czasie z trendem globalizacji, który ogarnął wtedy wiele dziedzin życia.



Suzy Menkes, jedna z najbardziej znanych dziennikarek mody, powiedziała, że:

"drugie linie wyglądają bardziej realistycznie, szczególnie dla konsumenta."

Bardziej nadają się do noszenia, ale też jednocześnie są mocno osadzone w trendach. To "affordable luxury", czyli osiągalny luksus, jest swoistym stanem przejściowym między segmentem retail (w głównej mierze sieciówki), a high street (domy mody i projektanci). Ten drugi świat po części zwykłego człowieka przeraża, a po części ani trochę nie interesuje. 


Wśród popularnych tańszych marek znanych projektantów znajdziemy m. in.:
DKNY / Donna Karan
M by Missoni / Missoni
Moschino Cheap and Chic / Moschino
See by Chloe / Chloe
Emporio Armani / Armani
Versus / Versace
Etoile Isabel Marant / Isabel Marant
Red Valentino / Valentino
Sonia by Sonia Rykiel / Sonia Rykiel



Jaka będzie przyszłość drugich linii? Prada zdecydowała się jakiś czas temu włączyć swoją submarkę, Miu Miu, do głównej linii - czyli zastosowała odwrotną kolejność. Inne marki zamykają tańsze linie lub je wchłaniają (np. Marc by Marc Jacobs w marcu 2015). Spowodowane to jest m.in. tym, że na rynku zrobiło się zbyt konkurencyjnie, a gusta ludzi średnio sytuowanych zmieniły się. Dlatego zaczęto opowiadać historie, żeby na nowo wciągnąć klienta w świat marki, zwracać uwagę na detale i dbać o doświadczenia, które ma w każdym momencie styku z marką.






Temat dzisiejszego wpisu nie wziął się znikąd - otóż mam na sobie spódnicę Sonia by Sonia Rykiel, którą można zaliczyć do sektora premium, ale tego w zasięgu kieszeni. Czym się różni od kiecek z sieciówek? Jak do tej pory niczym, ale zobaczymy jak się zachowa z czasem.



kapelusz: HATHAT | kurtka / jacket: DIVERSE | sweter / sweater: SPRINGFIELD | spódnica / skirt: SONIA BY SONIA RYKIEL | torba / bag: IGNATOWICZ | buty / shoes: MASSIMO DUTTI


Podziel się:

15 komentarzy :

  1. Pięknie to zestawiłaś. Najbardziej podoba mi się spódniczka i kapelutek. Brawa za elegancję :-)

    Pozdrawiam :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Raz, że konkurencyjnie, a dwa, że te tańszym wersjom często zdarza się wyglądać jak kilkadziesiątkrotnie (mam nadzieję, że jest takie słowo ;) droższy Primark. Jakiś czas temu robiłam rajd za torbą i miałam w głowie wielkie hahaha, za cenę jednego plastiku z logo udającego skórę, kupię sobie trzy skórzane niszowej marki... I co z tego, że design ładny.

    Takie buty się mi marzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety często tak jest. Dlatego zawsze wszystko z każdej strony milion razy oglądam / rozważam :)

      a niszowe marki mają genialne torby!

      Usuń
  3. Bo dwuliniowość to naprawdę świetny myk, nie raz, nie dwa jest tak że tańsza linia utrzymuje wręcz tą droższą. Gdybym miała prowadzić taki biznes to na pewno prędzej czy później też wdrożyłabym tego typu strategię :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż to!
      tylko trzeba uważać na to, co się dzieje z marką i jej wizerunkiem:)

      Usuń
  4. Klasa! Wygladasz pieknie!

    co do luksusowych marek sama wiem ile z mojego otoczenia ludzi sie wręcz boi sprawdzić ceny czy wejsc do sklepu. Ostatnio rozmawiam z kolezanka o bluzach Paprocki&Brzozowski i była w szoku ze te ubrania kosztuje porównywalnie z tymi z sieciówek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3

      właśnie to inna sprawa, że ludzie nie są świadomi!

      Usuń
  5. Rzeczywiście nie różni się niczym. I takich rzeczy jest sporo. Płaci się za firmę/nazwisko. Co do stylizacji - bardzo mi się podoba :)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Marka ustala ceny, a klient płaci - tak ten świat zbudowany ;)

      Usuń
  6. Gdyby luksusowe marki stały się dostępne dla wszystkich, automatycznie stałyby się mniej luksusowe, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądasz pięknie z czerwoną szminką na ustach! Spódnica ma piękny kolor i sprawia wrażenie porządnej, myślę, że będzie perełką w Twojej szafie:).
    Po tytule spodziewałam się, ze opiszesz o "romansach" projektantów z sieciówkami...
    Dla mnie nawet te "drugie linie dla mas" są za drogie, chyba że zakupione w lumpie. Polskie masy różnią się od francuskich mas...
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!

      Właśnie paradoksalnie te drugie linie są mniej opłacalne niż "normalne" dla klienta ;) ale czasem uda się coś wyszperać w outlecie lub z drugiej ręki!

      Usuń
  8. Uwielbiam połączenie koloru szmaragdu i czerwieni, nie każdemu pasuje, ale Ty wyglądasz cudownie :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes