UPTOWN GIRL

Dziś po raz kolejny w jednym z sieciowych sklepów, z niższej półki cenowej, dostrzegłam paskudną podróbkę torebki Miss Dior. O ile marki takie jak Zara mają wliczone w koszty procesy sądowe czy pieczołowicie przygotowane (i sowicie opłacone) umowy pseudo-licencyjne, o tyle te mniejsze sieciówki, na skalę Polski raczej nie. Ba! Pewnie kopiują tego, który kopiuje i zlecają uszycie takich modeli jak ma Zara czy Mango.
Jeśli jesteście po lekturze No Logo Naomi Klein, to wiecie też na pewno, że popularne marki, mimo, że wydają się być konkurencją, zlecają szycie dokładnie do tych samych fabryk.





Za oryginalnym konceptem projektanta stała konkretna idea, nawiązanie do sztuki czy wydarzeń. A co stoi za podróbką? Raczej nic, bo spójności ani kolekcji w tych sklepach nie ma. Są za to partie towaru. I te krótkie stwierdzenia chyba najlepiej obrazują różnice między nimi. Inną sprawą jest, że ta torebka sprzedawana jest jako model xxx, a nie „replika” czy „kopia”. Sklep nawet nie przyznaje się do zaczerpnięcia inspiracji. A ludzie kupują. Powiem więcej – pewnie 80% klientów nawet nie ma świadomości, że nabywa podróbę. 

Ale pomijając tę dywagację, wracam do meritum, czyli Christiana Diora. Co oprócz New Lookowych kolekcji mnie w nim urzeka? Sposób podejścia do mody. Dior stwierdził, że właśnie po trudnych latach wojny i walki o przetrwanie ludzie potrzebują się chwilami od tego oderwać. Zamiast szarzyzny i skromności wybrać kolor i fantazję, cieszyć się chwilą. Takie były kreacje New Look. Renesansowe i barokowe, bogato zdobione, błyszczące i przede wszystkim widoczne! Dotyczyło to nie tylko sukienek i spódnic, ale też kapeluszy czy płaszczy. Filozofia marki opierała się na optymizmie, nieprzemijającej młodości i swego rodzaju luksusie. Dior pokazał, że moda może mieć coś ze sztuki, że jest piękna, ale i arogancka, a kobiety mają wybór. Co wydaje się być paradoksem, bo to Coco Chanel uważała się za wyzwolicielkę kobiet uciśnionych w typowo damskiej garderobie i podporządkowanych klasycznemu pojęciu kobiecości.








Dlaczego o tym wszystkim piszę właśnie w tym poście? Zdjęcia, które zrobiła moja siostra kojarzą mi się właśnie z optymizmem i taką pozytywną arogancją, której właściwie bliżej do dobrego samopoczucia i zadowolenia z siebie. 

Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o New Looku Diora, to polecam zapoznać się z książką „Christian Dior” autorstwa Richarda Martina i Harolda Koda, wydaną przez The Metropolitan Museum of Arts w Nowym Jorku przy okazji wystawy, która była tam prezentowana od grudnia 1996 do marca 1997 roku.

p.s. ja nie mogłam oderwać wzroku od sukni Ficelle i Venus z 1949 roku, Bagatelle i Vilmorin z 1952 r. oraz May z 1953 r. Minimalistkom polecam Arsene Lupin z 1954 roku. Sprawdźcie je koniecznie!  


okulary / sunglasses: QUAY AUSTRALIA | t-shirt: H&M | spódnica / skirt: MARKS&SPENCER SH | buty / shoes: AKIRA | zegarek / watch: WOOD WATCHES  by JORD | naszyjnik i bransoletka / necklace and bracelet: GIFT | torebka / bag: TK MAXX 


Podziel się:

23 komentarze :

  1. Wyglądasz fenomenalnie Kasiu i wzbudzasz mnóstwo optymizmu :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem te podróbki sieciówkowe są niezłym żartem - jak Mohito skopiowało torebkę Philipa Lima dla Target. Kopiowanie ciuchów z Target-u to już dla mnie jakiś wyższy poziom modowego surrealizmu :D

    Strasznie twój outfit ładny jest. Nawet torebka która teoretycznie kompletnie na nie w moim gustowym uniwersum jest, tu mi się podoba bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre określenie - modowy surrealizm :D świat mody pełen jest abstrakcji.

      dzięki za komentarz!

      Usuń
  3. Uroczo - torebka przesłodka i dziewczęca spódnica:)
    Pewnie bym się nie zorientowała, że coś z sieciówki jest podróbą. Pamiętam tylko, jak w większości sklepów pojawiły się "wyszczuplające sukienki" a la Stella McCartney - to już biło po oczach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech no właśnie jak ktoś tak na bieżąco nie śledzi kolekcji projektantów i nie porównuje ich ze sklepami, to nikła szansa że dostrzeże kopię :)

      Usuń
  4. Mam taka sama bluzke jak ty tylko ze granatowe paski - kocham ją! :) Czerwona też jest piękna :)
    buziaki, Monia

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty zawsze wynajdziesz takie oryginalne dodatki, ze prosty wadawaloby sie look nabiera charakteru! Strasznie mi sie podobasz dzisiaj:)
    Pozdrawiam! Anka

    OdpowiedzUsuń
  6. Heh, zawsze mnie to bawiło, że w różnych sieciówkach można znaleźć niemal te same produkty, ale masz rację to nie jest śmieszne, to jest żenujące. Nie wiem jak oni sobie mogą tak lekką ręką na to pozwalać w dobie tak silnego nacisku na wizerunek... widocznie mogą, chyba wciąż za mało się o tym mówi!

    Kasiu jak zwykle esencja Twojego stylu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko jest bardziej skomplikowane niż nam się wydaje. A rolę odgrywa oczywiście pieniądz. Trzeba zrobić śledztwo!

      Usuń
  7. awesome post :)

    http://www.itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. dla mnie jesteś królową midi! ♥
    Dla mnie w tym najbardziej przerażające jest to, że ludzie przez to tracą świadomość tego co noszą.. PRzestaje być dla nich coś podróbą czy popularną teraz repliką, bo przecież ma metkę innej sieciówki.. nie ważne jest wtedy poznawanie inspiracji..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojj dziękuję!
      Masz rację, ludzie w ogóle o tym nie myślą. Jedyne na co patrzą to trendy/ceny.

      Usuń
  9. cudownie wyglądasz :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo fajne te sznurki na szyi :) mam podobne z vero mody ale w jednym kolorze. ślicznie wyglądasz

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest jakaś plaga i to na coraz większą skalę. Tyle mówi się o podróbkach, ale wiele kobiet nie widzi w tym niczego złego. Poświęciłam wiele tekstów na przedstawienie tego procederu i konsekwencji związanych z kupnem oraz sprzedaża, również na przykładzie zagranicznego prawa jak np. we Francji, gdzie można pójść do więzienia i dostać 100 tys. euro kary za noszenie podróbek. Obecnie zauważyłam wysyp replik Chloe "Drew" w polskich sklepach online (nawet nie w sieciówkach). Można ją kupić za 119 zł, podczasgdy oryginał kosztuje 1000 euro. Wstyd. Zakupione na alibabie podróbki ściągają do Polski, a potem sprzedają jako hit sezonu. Najgorsze, że konsumentki mają zerową świadomość tego, co kupują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ludzie nawet nie wiedzą, że kupując/sprzedając podróbki łamią prawo. Pomijając już kwestie etyczne.. Myślę, że trzeba poruszać ten temat, bo nawet jeśli zmieni się postrzeganie jednej osoby to ona dalej będzie przekazywać informacje :) i świadomość trochę wzrośnie. Na podróbki Chloe już patrzeć nie mogę. Okropne!

      Usuń
  12. Klient nasz pan, jaki popyt, taka podaż i tak dalej. Ludzie chcą coś udawać, chcą szpanować, szczycą się metkami, nie kumają, że nie można mieć torebki MK za 99.99, ale kupują i zawsze odwracają torebkę tak, by było widać logo. Żenujące, ale prawdziwe.
    Ja tam wolę takie retro torebki jak Twoja. Słodka i autentyczna.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes