MINI, MIDI CZY MAXI?


Kiedy spoglądam na zawartość swojej szafy, a szczególnie sukienki i spódnice, to wniosek wysnuwa się jeden: midi króluje! To moja ulubiona długość na wiosnę, lato i jesień. Zimą (trochę paradoksalnie?) noszę krótsze - do kolan, albo przed. Za mini niespecjalnie przepadam. Mam też kilka maxi i uwielbiam zakładać je latem - kiedy mogą powiewać i "szumieć".





Dziś są chwilowe mody na konkretne długości (spójrzcie choćby na kuloty / culottes - czy ktoś jeszcze rok, dwa lata temu pomyślałby, że je założy? A teraz proszę! Rzesze trendsetterów i trendnaśladowców pomyka w obuwiu sportowym i tych spodniach - zgoła trudnej dla sylwetki kombinacji). Z resztą, spójrzmy tylko na XX i XXI wiek: rok 1915 to długie plisowane kreacje w stylu greckim i słynna Delphos dress Mariano Fortuny, już w 1926 Coco Chanel lansowała dżersejowe sukienki lekko za kolano, a w 1931 Madeleine Vionnet  powróciła do Grecji projektując zwiewne i lejące, bardzo kobiece ubrania długości maxi. Z kolei po II wojnie światowej, Dior w kontrze do Chanel podkreślał talię i zwracał się ku klasyce zdobywając serca kobiet New Lookiem tea lenght. Lata 60. to czas mini. Mary Quant, która nazywa jest "matką" tej długości, inspirowała się projektami Andre Courregesa, ale... jej propozycje były jeszcze krótsze. Następnie do mody wkroczyła boho maxi i kolorowe lata 70. Później znów mini - wydaniu lat 80., ale długie spódnice i sukienki w stylu Dynastii nie ustępowały jej miejsca. W biurowym looku królowała wąska ołówkowa midi. Aniołki Charliego nosiły midi w kształcie litery A. Od lat 90. mamy totalny miszmasz. Właściwie nie ma jednej "najwłaściwszej" długości. I bardzo dobrze!



A jaka jest Wasza ulubiona? Mini, midi czy maxi? Czym się kierujecie przy wyborze spódnic i sukienek?


top: OD MAMY / FROM MY MUM | spódnica / skirt: VINTAGE po Mamie | baleriny / ballet flats: F&F | okulary / sunglasses: ZIGN

P.S. Na weekend polecam się - na Fashion PR Talks do przeczytania jest wywiad, który przeprowadziłam z ilustratorką Olką Osadzińską. Zajrzyjcie TUTAJ.

Podziel się:

20 komentarzy :

  1. Piękne zdjęcia! Cudna ta Twoja spódnica! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie nic dziwnego, że zimą sięga się po krótsze spódnice - to trochę niewygodne, jak się pęta taka między kozakami albo w błocie i śniegu tapla ;P
    Taka moja refleksja ;P

    Jak tak myślę, to midi jest chyba najwygodniejszą długością - ruchów nie krępuje i nie trzeba się martwić, że się podwinie i za dużo pokaże ;)
    Jednak chyba z wszystkich długości jest najtrudniejsza w noszeniu - wymaga nienagannie zgrabnych łydek ;)
    Ja swoich nie lubię (i pewnie pomyślisz, że o nie - MARuda w natarciu! ale ja naprawdę łydki mam najmniej w całych nogach fajne ;P), dlatego midi unikam.
    Jeśli już stawiam na spódnice, to albo wybieram długie albo takie przedłużane mini - przed kolano, ale niewiele przed nie ;)

    a ta Twoja jest śliczna!
    na ciepłe dni idealna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu się z Tobą zgodzę co do praktyczności krótszych kreacji ;)
      Każdy ma swój ulubiony krój czy fason i długość! chętnie bym Cię częściej w sukienkach oglądała ;)

      Usuń
  3. U mnie w szafie misz masz pod względem długości spódnic. Midi też się znajdzie i wiesz co? To chyba najbardziej kobieca długość. Mini kojarzy mi się z seksownością, maxi z szaleństwem, wolnością; a midi ze spokojną kobiecością.

    Ty wyglądasz bardzo subtelnie w tym zestawie od mamy - akurat czytam "To nie moje wielbłądy" i oglądam Twoje zdjęcia z każdej strony, ciekawa jestem gdzie mama kupiła spódnicę?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trafna uwaga! midi to taka wysmakowana kobiecość :)
      nawet nie wiem gdzie ją kupiła, ale skojarzenie z "Wielbłądami" bardzo mi się podoba :)

      Usuń
  4. Mnie teraz midi rajcują chociaż też lubię nosić ciut przed kolano ołówkowe, Twoja po mamie podoba mi się, pamiętam ten fason, sama nosiłam podobne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tobie w każdej ładnie, bo wiesz jaki krój dla siebie wybrać :))))
    Udanego weekendu Kasiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! czasem noszę też takie, które mi nie pasują :D

      Usuń
  6. Inspirujący blog ! Warto regularnie zaglądać. Pozdrawiam Serdecznie, Oliwia Mrozowicz.
    http://oliwia-mrozowicz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja w swojej szafie nie mam żadnej midi ale maxi za to mam parę sztuk.
    Ślicznie wyglądasz w ten spódnicy !

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację, że obecnie nie ma jednej "najwłaściwszej" długości w sensie panującej mody. Natomiast zawsze będą długości, które będą odpowiednie lub fatalne dla danej figury. I to jest bardzo ważne, jeśli nie chcemy zaburzyć jej proporcji i odpowiednio zaprezentować nogi. W każdym razie ja nie zgadzam się na "pobrzydzanie". Pozdrawiam serdecznie.
    http://balakier-style.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. Spódniczka jest cudna! I ta piękna korona na głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniale wyglądasz,ja lubię długość lekko za kolano.Raz sobie uszyłam długą sukienkę na wesele to ciągle ją podnosiłam bo mi było gorąco.Te krótsze dł. są wygodniejsze.Pozdrawiam.
    Wywiad przeczytałam,fantastyczny,pouczający,coś nowoczesnego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam długość midi. I pomimo, że jestem krasnalem i tak twardo chodzę w midi. Są cudne. Szczególnie te rozkloszowane! :) Bardzo ładne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli spódnica to midi, albo maxi z naciskiem na maxi :D

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes