Len oraz porcelanowy wzór w lisy i zające - co można znaleźć w secondhandach?


Popularne ostatnio poszukiwanie w second handach i sklepach sieciowych wyłącznie rzeczy, które są nam niezbędne nie jest jedyną receptą na zbudowanie swojej idealnej szafy. Co, gdy w nasze ręce wpadnie rzecz świetna, ale nie wpisująca się w schemat? Nie zrozumcie mnie źle - nie pochwalam kompulsywnego "obkupowywania się" w wątpliwej jakości i prezencji rzeczy osadzone w chwilowych trendach, ani produkty z dużym logo, bo mają to logo, czy przesadnie designerskie (albo zupełnie przeciwległe dresowe stwory) dzieła jako element wspierania lokalnych i niszowych projektantów. Jednak dostrzegam też wady silnie omawianego minimalistycznego podejścia do garderoby. Obie drogi wpędzają w schemat. Obie mają plusy i minusy. Nie ma jednej ścieżki tak skrojonej, żeby każdemu służyła w równym stopniu. Swoimi obserwacjami i przemyśleniami na ten temat podzielę się z Wami w innym wpisie. A ten wstęp służy nawiązaniu do marynarki, którą widzicie na zdjęciach.


To jeden z nieplanowanych, dość przypadkowych zakupów w sklepie z odzieżą używaną, gdzie żeby coś znaleźć, musisz przekopać się przez stosy New Looka, Dorothy Perkins i H&Mu. Lniane wdzianko służy mi już chyba 4 rok jako marynarka lub letni płaszczyk. Ostatnio trzeba było jedynie podszyć podszewkę. Jest to jedna z moich ulubionych rzeczy, którą zakładam nawet jesienią lub zimą do biało-czarnych stylizacji (połączenie tych dwóch kolorów jest jednak u mnie rzadkie). A kupiłam ją za 4zł!
Interpretację tej marynarki w odniesieniu do kultowego Miami Vice pokazywałam Wam TUTAJ.
Na drugim biegunie jest koszula - zupełnie niepotrzebna, marki Atmosphere. Jednak porcelanowy wzór w lisy i zające skłonił mnie do zakupu. Tym bardziej, że mam jeszcze jakieś 2-3 koszule z second handu, które z biegiem lat wcale nie wyglądają gorzej, a bardzo lubię je nosić. To takie ubrania, które zazwyczaj zakładam do prostych spodni, jeśli już się na nie decyduję. Od dnia zakupu minął jakiś miesiąc, może półtora, a co najmniej 6-8 razy miałam ją już na sobie.

Latem jasne kolory zdecydowanie królują w moich strojach, więc tutaj dobrałam jeszcze pożyczoną od siostry spódnicę. A do tego, trochę kontrastowo, zwykłe baleriny i kopertówkę wrocławskiej projektantki kryjącej się pod marką CUB.
Owa torebka spełnia kilka funkcji oprócz tej podstawowej. Noszę ją też jako etui na tablet i inne elektroniczne gadżety, kosmetyczkę albo saszetkę na dokumenty, notatnik i inne papiernicze rzeczy. Uszyta jest z materiału przypominającego dżins, ma wyszytego wilka (logo marki) i wygodną rączkę do zakładania na nadgarstek.


marynarka / jacket: SH | koszula / shirt: ATMOSPHERE SH | spódnica / skirt: POŻYCZONA OD SIOSTRY / BORROWED FROM MY SISTER | torebka / bag: CUB | buty / shoes: F&F

Tym oto sposobem połączyłam typowe dla siebie spódnice i koszule z elementem vintage w postaci marynarki i czymś całkowicie przełamującym delikatną stylizację, czyli kopertówką (zauważcie, że i na niej, i na bluzce pojawia się motyw leśnych zwierząt!).

Ostatnio rzadko poruszam na blogu typowe opisywanie poszczególnych części garderoby, ale postaram się do nich częściej nawiązywać - oczywiście na swój sposób, taki jak dziś :)

Podziel się:

29 komentarzy :

  1. Strasznie nie lubię rzeczy z dużym logo, odrzucają mnie już na starcie. Co do sh uwielbiam, kocham i zawsze można znaleźć jakieś perełki, ale to fakt, trzeba przekopać się przez stertę rzeczy co nie jest łatwe.
    Świetna stylizacja, spódniczka jest śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też staram się unikać noszenia logo na ubraniach, nawet od tych marek, które lubię. Nie jestem bannerem reklamowym.

      Usuń
    2. a pamiętacie, gdzieś na początku XXI wieku był boom na rzeczy z logo. Może dlatego że wtedy na większą skalę pojawiły się w Polsce sieciówki?
      dzięki za komentarze!

      Usuń
  2. jak dla mnie to ta koszula jest ekstra - i w ogóle, ta konsekwencja w kwestii pastelowości.
    Bardziej niż na wykorzystane przez Ciebie fasony to właśnie na kolory zwracam tu uwagę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo - są odcienie, z którymi już mi się kojarzysz ;)

      Usuń
    2. ooo to miło, cieszę się!
      czyżby to niejako znak spójności stylu? ;)

      Usuń
  3. Marynarka jest świetna, ostatnio mam szczęście do lnianych ubrań w SH, chociaż przyznam, że kiedyś właśnie primarkowe marki itd były moimi perełkami. Dobrze, że z wiekiem i gust się zmienia ;) Zgadzam się z Tobą co do minimalistycznego podejścia. Ma swoje plusy, owszem - ale ma też minusy. Co nie co jednak warto z niego zaczerpnąć :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki!
      parę rzeczy brytyjskich czy skandynawskich sieciówek w ciucholandach też kupiłam, nie mówię, że nie :) ale jednak bardziej cieszą inne rzeczy!

      Usuń
  4. Najlepszy złoty środek:)

    Świetna marynarka, na pewno masz mnóstwo pomysłów na nią. Tak i zgadzam się, nie ma to jak jasne kolory na lato...chociaż nie wiem czemu, czasami mam ochotę cała na czarno;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się staram czerni unikać :D
      ale czasem mam ochotę i tak się nosić!

      Usuń
  5. Ja powtórzę to milionowy raz... Zazdroszcze wszyyskim którzy potrafią kupować w sh. Jakies dwa lata temu "upolowalam" sweterek z Acne (!!!!!!) za 30 zł ale stwierdziłam ze na bank bedzie zle leżał i go zostawilam... :| nie musze chyba mowic jak bardzo żałuje :(

    Ty zawsze potrafisz umiejętnie wszytko połączyć. Twoj styl vintage zawsze do mnie przemawia z tymi delikatnymi kolorami i kobiecymi fasonamii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooo :( szkoda wielka!
      dziękuję bardzo :)

      Usuń
  6. genialna stylizacja :) bardzo pasują do Ciebie takie delikatne, pastelowe kolorki :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ Ci się udało Kasiu z tą koszulą w lisy i zające, jest wspaniała! :)
    Hmm trzymanie się za wszelką cenę jednego i tego samego schematu raz, że może wiązać się z frustrującymi ograniczeniami, a dwa może prowadzić do szybkiego wypalenia miłości do danego stylu i trwania w czymś co przestało sie już nawet lubić, trochę bez sensu... co jednak jednej osobie może doskwierać, innej może najzupełniej odpowiadać. Minimalistyczne podejście na pewno nie jest dla każdego. Jeśli jednak ktoś ma elastyczny umysł to z pewnością będzie potrafił dopasować daną taktykę pod swoje potrzeby :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak! zgadzam się z Tobą. Każdy ma swoją miarę :)

      Usuń
  8. Brakuje mi tu zbliżenia na wzór! :( Chciałabym sobie jeszcze popatrzeć na liski i zające :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Do rzeczy z drugiej ręki trzeba mieć nosa ;)) albo rękę ;))) ja nigdy nic nie mogę znalźć, jestem w tym beznadziejna.
    Wyglądasz pieknie Kasiu , pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  10. szkoda,że nie pokazałaś liska i zajączka z bliska.
    Czasami warto zaszaleć,dla zdrowia psychicznego !

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że nie zrobiłaś zbliżenia na koszulę, bo zainteresował mnie ten wzorek :)
    Uwielbiam second handy, ale obiecałam sobie, że wizyty w nich ograniczę do minimum

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będzie jeszcze zbliżenie na wzór na pewno:)

      Usuń
  12. Wspaniały nagłówek, świetna spódnica! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cute skirt :)
    BLOG M&M FASHION BITES : http://mmfashionbites.blogspot.gr/
    Maria V.

    OdpowiedzUsuń
  14. koszula super :)
    zapraszam do mnie w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes