ANANASY Z NASZEJ KLASY



Rzecz o ananasach. Pamiętacie wierszyki Mariana Załuckiego i Karola Szpalskiego "Ananasy z naszej klasy"? Albo program stacji TVN z początku lat 2000? Nie będę wracać do czasów podstawówki i gimnazjum, czy nawet liceum. O czym mowa? O studiach! Parę obserwacji, trochę doświadczeń, a w tym kilka słów o modzie oczywiście!


Czy warto studiować?
Tak. Dlatego, że:
  • poznasz genialnych ludzi,
  • zrozumiesz, że między studiami a zawodem nie ma znaku równości,
  • będzie to aktywny czas, który pamięta się do końca życia.

To już dobry dobry początek. Potem jest z górki!
Chyba, że żyjesz w przeświadczeniu, że ukończone studia dadzą ci pracę.

Nie. Jeśli:
  • Nie widzisz takiej potrzeby. Wielu ludzi biznesu nie ma wykształcenia wyższego, a żyje im się całkiem dobrze. Fryzjerzy i kucharze też nie narzekają na swój los ;) Poza tym studia można zacząć zawsze.
  • Idziesz na studia, bo wszyscy tak robią.

Jeśli studia, to jakie?
Zaoczne czy dziennie? Zgodne z zainteresowaniami czy „dobry zawód”?
Szczerze - takie jakie chcesz. Jeśli od początku mniej więcej jakoś wyobrażasz sobie siebie, za 2, 5, 7 lat, to działaj. Studia zawsze można zmienić. Trzeba tylko mieć do tego motywację i determinację. W późniejszym okresie życia - takie, które są ci potrzebne. Od lat 80. i 90. minęło trochę czasu. Wybór studiów ze względu na "dobry zawód", "bo się przyda", "w sumie to rodzice chcieli", "nie miałam pomysłu" mogą być stratą twojego czasu i sprawić, że będziesz jednym z wielu narzekających na bezrobocie, niskie płace i cały świat. Bo winy przecież zawsze szuka się na zewnątrz, a nie w sobie. Studia to nie wszystko.


Komu potrzebne są dziś studia?
Na pewno prawnikom, lekarzom, psychologom... profesjom, które wymagają wiedzy teoretycznej, aby móc zacząć praktykować. Co ważne, sama teoria, bez doświadczenia i tak na nic się zdaje. Studia potrzebne są osobom, które nie wiedzą, co chcą w życiu robić. Dzięki nim mają szansę zobaczyć czy poświęcenie czasu na uczelnię wyższą ma sens z ich perspektywy. Ale równocześnie mogą to samo sprawdzić wyjeżdżając za granicę, pracując albo podróżując. Proste. 

Co dają studia poza papierkiem?
Obecnie studiowanie dla papierka to totalna głupota, potwierdzą to rekruterzy, właściciele firm i absolwenci. Na rynku pracy są setki albo nawet tysiące ludzi z identycznym "wkładem" w CV. Z perspektywy pracodawcy przegrzebywanie się przez stosy magistrów ze znajomością języka angielskiego na poziomie średnim, prawem jazdy kategorii B i dyplomem na 5 jest zwyczajnie przypadkowe. Wina braku doświadczenia leży zazwyczaj po obu stronach: studenta (bo jest leniwy i woli balować, oglądać seriale albo robić nic, nie przykłada się, na niczym mu nie zależy) i pracodawcy (nie potrafi motywować stażystów, boi się zmian, brak mu podstawowej wiedzy z zarządzania zespołem i teamworkingu, żałuje kasy na przyuczenie człowieka, dzięki któremu potem będzie zarabiał grube pieniądze).


Komunikacja wizerunkowa, czyli Uniwersytet Wrocławski próbuje nadążyć za rynkiem pracy dla humanistów
Kiedy jakiś czas temu Kasia podesłała mi link do informacji o nowym kierunku na Uniwersytecie Wrocławskim jeszcze nie wiedziałam, co się będzie dalej działo. Przejrzałam opis specjalizacji branding i wszystko stało się jasne - studia jakby skrojone dla mnie! Szybko powiązałam przedmioty ze swoimi zainteresowaniami i złożyłam papiery na studia zaoczne. Coś nowego, innowacyjnego wydawało mi się fajną perspektywą na najbliższy czas. W międzyczasie oczywiście media nadal grzmiały, że pracy dla humanistów nie ma, że bez przyszłości i nawet nadchodzący niż demograficzny sytuacji nie poprawi, bo produkujemy za dużo osób z humanistycznym wyższym wykształceniem.
Wdrażanie marki, pozycjonowanie marki, myślenie strategiczne, brand behaviour, zachowania konsumenckie, system identyfikacji wizualnej, creative writing, diagnostyka komunikacji, project management, design management, techniki promocji i sprzedaży. Te i wiele innych przedmiotów przejdziemy na komunikacji wizerunkowej w dużej mierze warsztatowo. Wielu studentów narzeka, że tak naprawdę niczego się na tych studiach nie nauczyło. 
Dlaczego?
Dlatego, że nic nie robili. 
O ile nicnierobienie na zajęciach jest okej (każdemu się chyba zdarzyło być nieprzygotowanym albo kombinować w ostatniej chwili), o tyle bierność poza uczelnią i brak zainteresowania czymkolwiek jest kolejną cegiełką do bezrobocia albo niechcianej pracy.

Komunikacja wizerunkowa różni(ła) się od każdego innego kierunku na Uniwersytecie (a na pewno od politologii, z którą miałam do czynienia). Czym?

  • wykładowcy praktycy, a nie tylko profesorowie i doktorzy prześcigający się w ilości publikowanych prac naukowych oderwanych od rzeczywistości,
  • forma prowadzenia zajęć i oceniania (luźniejsza formuła i bardzo duży kredyt zaufania były i są ryzykowne, jak się okazało wielu studentów zbyt dosłownie to wszystko potraktowało i nie było na tyle dojrzałych żeby wymagać samemu od siebie, ale z drugiej strony mimo, że człowiek dorosły to jednak młody...),
  • otwarcie i dyskusja - nie ma głupich pytań ani odpowiedzi - ćwiczenia i rozmowy pozwalały patrzeć nawet na proste i oczywiste rzeczy z innej perspektywy,
  • wiedza i warsztat przychodzą proporcjonalnie do włożonej w projekty i zaangażowania poza uczelnią.

Co dalej?
Na komunikacji poznałam mnóstwo świetnych ludzi! Nie wiem ile zależało od szczęścia, a ile od specyfiki tego kierunku, ale naprawdę super trafiłam. To ludzie, z którymi świetnie mi się pracuje, robi projekty na zaliczenie, pije kawę, zajada pyszności i rozmawia o wszystkim. A nawet buduje czasopismo (Brandboom, zapraszam)!
Teraz mogę patrzeć na modę (i nie tylko) z szerokiej perspektywy. Widzę odniesienia do kultury i społeczeństwa. Łączę, dzielę, szukam powiązań i wiem, że dobrą drogę wybrałam (przynajmniej na tym etapie życia). Wiele z rzeczy na studiach było dobrą zabawą. Wiele zaczęło irytować: Coca-Cola, Harley Davidson, Volvo. Potwierdziło się, że autorytetów współcześnie brak i warto krytycznie patrzeć na to, co mówią eksperci. Ja się nauczyłam wielu rzeczy, ale to raczej wynikało z własnej pracy nad projektami, a nie z wymogów studiów.




okulary/ sunglasses: ZIGN | marynarka / jacket: ASOS | spódnica / skirt: VINTAGE | torebka / bag: MAG PIE | espadryle / espadrilles: KEDS


Jedno też jest pewne. Teraz, kiedy szkoły niepubliczne mogą zyskać miano uniwersytetu, nasze kilkusetletnie twierdze nauki muszą przeformułować swój stosunek do studentów i studiowania. Jestem zdania, że studia są po to, żeby rozwijać wiedzę i dać wykształcenie, a nie przyuczyć do zawodu, ale nauka też "poszła do przodu". Mamy dostępne nowe narzędzia, możliwości, które teraz są zupełnie pominięte w procesie kształcenia. Większość uniwersytetów została gdzieś zawieszona w poprzedniej epoce i mimo przygotowania nowych kierunków, modernizacji budynków, mentalność w sercu instytucji pozostała jaka była. Liczba studentów pewnie będzie spadać, uczelnie zabiegają o kandydatów i wreszcie zaczynają ich traktować nie jak uczniów, a klientów. Czas na zmiany!

Najważniejsze: traktujcie studia jak chcecie, bawcie się, uczcie, kombinujcie, podróżujcie, nie dajcie się wpędzić w stereotypy i wmówić sobie, że Wasz sposób myślenia jest gorszy. Wykorzystajcie ten czas w 100%! 
Zajęcia na uczelni to tylko część studiowania. Liczy się to, co robimy poza nimi.

Podziel się:

30 komentarzy :

  1. Mądry post. I zgadzam się z Tobą absolutnie. Samo studiowanie to połowa sukcesu, może nawet nie. Bez uporu, szczęścia, ambicji i pasji wyjdzie z tego klops.
    Wspaniała spódnica! I całość tak ciekawie zmiksowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto robić więcej:)
      Szczególnie na typowo humanistycznych kierunkach!

      Usuń
  2. Zakochałam się w marynarce - uwielbiam owocowe nadruki!
    Mama mojej koleżanki mawiała, że studia to najwspanialszy czas w życiu...i ja się z tym zgadzam:)
    Podoba mi się, że doceniasz ten czas i czerpiesz pełnymi garściami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki!
      też lubię owocowe i warzywne nadruki :D
      warto wykorzystać czas studiów na wiedzę, na praktykę, na wszystko - czego się chce.

      Usuń
  3. Jednak jest wiele studiów, które zawsze będą przyuczaniem do zawodu - to wszelkie kierunki pedagogiczne choćby ;)
    no bo wiesz - można uczyć jakiegoś "przedmiotu" posiadając wiedzę ogólnie dostępną dla każdego, kto przegrzebie się przez konkretne zakresy wiedzy i nie będąc w tym kierunku jakoś kształconym, ale jednak nauka metodyki bardzo ułatwia sprawę ;) zwłaszcza, jeśli mówimy o edukacji najmłodszych obywateli ;)

    ogólnie zgadzam się raczej z każdym napisanym tu przez Ciebie zdaniem - a najbardziej z końcówką.
    Jednak nie wyobrażam sobie studenta kierunków wyspecjalizowanych, jakie wiażą się naprawdę z koniecznością zdobycia jakiegoś minimum wiedzy, który zamiast się uczyć - pracował.

    Prawda jest taka, że praca w czasie studiów (chyba, że jest naprawdę pracą w zawodzie - ale taką ciężko znaleźć na pierwszym, drugim roku studiów, jeśli nie mamy jeszcze żadnego pojęcia o tej pracy: bo wracamy do punktu wyjścia - nie mamy wiedzy!) przeszkadza w kształceniu.
    Rozdrabnia się człowiek, kombinować musi, jak pogodzić pracę z nauką, jak powiedzieć pracodawcy, że musi wziąć wolne, bo sesja... Potem jest zmęczony, uczyć mu się nie chce.

    Lepiej - o wiele lepiej by było, gdyby tym naprawdę zainteresowanym zdobywaniem wiedzy studentom pozwoliło się studiować w spokoju, nagradzając stypendiami, zamiast zmuszać do dorabiania na boku.

    No bo słuchaj - co to za medyk, co to za filolog, który ma braki z np. ortopedii albo literatury jakiejś epoki, bo w czasie, gdy miał się uczyć do egzaminów z nich pracował ;)?


    A co do zestawu - spódnica!
    Przepiękna jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ajj pisałam komentarz i mi się skasował!
      Napisałam: "Komu potrzebne są dziś studia?
      Na pewno prawnikom, lekarzom, psychologom... profesjom, które wymagają wiedzy teoretycznej, aby móc zacząć praktykować." Nie wyobrażam sobie, że ktoś bez potrzebnej wiedzy zaczyna praktykować. Ale z drugiej strony - wiedzę trzeba na bieżąco ugruntowywać, a nie "wyuczać" bez refleksji.

      Znam lekarza, który musiał pracować podczas swoich studiów, a miał bardzo dobre wyniki w nauce. Teraz już cieszy się pracą "w zawodzie".
      Prawników też znam takich, którzy pracowali, albo studiowali 2 kierunki. Chyba wyszło im to na dobre.

      Co do kierunków wyspecjalizowanych: to są specyficzne studia z ograniczoną liczbą miejsc, a ich studenci w pełni poświęcają się zdobywaniu tej konkretnej niedostępnej dla każdego wiedzy.

      Ja jestem na 3 roku komunikacji wizerunkowej, a mam już 1,5 doświadczenia w swojej branży, wcześniej dużo udzielałam się podczas praktyk i staży w instytucjach kultury i dziennikarsko.

      Inna sprawa, tę którą poruszyłam w zakończeniu - uczelnie potrzebują reformy! Powinny wspierać tych zdolnych, a nie "równać do średniej", odpowiednio wynagradzać, zachęcać do udziału w konkursach, wspierać także finansowo (proporcjonalnie do osiągnięć naukowych). Biura karier też mogłyby być bardziej przystosowane do współczesności ;)

      Niektórzy twierdzą, że im więcej zajęć, tym bardziej człowiek zorganizowany, mniej narzeka i lepiej mu idzie :) Znam wiele przypadków, gdzie to się sprawdziło!

      Dzięki za komentarz!

      Usuń
  4. Ja swoje studia mam juz dawno za soba... Mimo, ze w wyuczonym zawodzie pracowalam krotko i wiedze praktyczna i doswiadczenie mam niewielkie, to jestem dumna ze swojego wyksztalcenia. Gdybym miala wybierac kierunek - wybralabym ten sam. Dzis tak sie zlozylo w zyciu, ze nie jestem czynna zawodowo, jestem mama i gospodynia domowa...ale kto wiem, moze kiedys jeszcze do zawodu wroce:) A kiedy przy roznych okazjach spotkan z ludzmi zapytana o wyksztalcenie/zawod odpowiadam: mgr inz. mechanik spec konstruktor - menadzer - mina pytajacego (zwlaszcza gdy jest to mezczyzna) - bezcenna;););)
    Twoja dzisiejsza stylizacje jest po prostu genialna!!!!! Kocham Toje modowe poczucie humoru;) Usciski. A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow co to za kierunek! Ciekawie brzmi ;)
      Najważniejsze że cieszysz się z wybranej drogi i nie wykluczasz zmian :) O to chodzi!
      Dziękuję pięknie i pozdrawiam!

      Usuń
  5. Świetny zestaw - spódnicę i marynarkę chętnie znalazłabym w mojej szafie. Bardzo ładnie wyglądasz.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Studia wspominam jako piękny czas, poznałam wielu inspirujących ludzi, z którymi kontaktu utrzymujemy do dziś :) bardzo ciężko nam się rozstawało, a te 5 lat minęło po prosut w mgnieniu oka :( nie żałuję tego czasu, jednak pracy w zawodzie do tej pory nie znalazłam :/ akurat po moich studiach, stanowiska obsadzane są z pokolenia na pokolenie, po rodzinie i znajomych i ciężko przerwać te koło :/ mimo wszystko trzeba się cieszyć z pracy, którą w ogóle się ma, bo jak wiadomo w Polsce o taką normalną, z umową o pracę i stawką wyższą niż najniższa krajowa - ciężko :/

    Fantastyczny zestaw! te ananaski robię mega wrażenie :D
    chociaż spódnica jest równie piękna!
    Super radosne kolory- aż miło oko nacieszyć <3

    Udanego weekendu kochana :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba próbować :) Bariery są do przejścia!
      I nie ma się co porównywać, bo inne kraje mogą powiedzieć, że u nich jest gorzej niż w Polsce również.
      Badania ciągle pokazują, że często pracujemy najciężej i najwięcej, a zarabiamy najmniej... Mam nadzieję, że to się zmieni i faktycznie praca będzie odpowiednio wynagradzana. Dużo tutaj zależy od pracodawcy.

      Dziękuję za komentarz!

      Usuń
  7. Kasiu kolejny rewelacyjny wpis... <3
    A nie moge się też napatrzeć na mistrzowską stylizację!!!
    ➳ pozdrawiam
    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. studia to dla mnie drażliwy temat- było świetnie, super ludzie, nauczyłam się wielu ciekawych dla mnie rzeczy i co..? na tym się skończyło, na pracodawcy nie robi to najmniejszego wrażenia. Więc szybko dałam sobie spokój i to był kolejny podwód dla którego stwierdziłam, że Polska nadal jest zacofana i nie nadąża za rozwojem ludzi. Pomyślisz - ciekawe co studiowałam? Kulturoznawstwo (śmiech). No tak, może dla wielu ludzi to nie są ambitne studia, ale moje znajome które pokończyły architekturę i chemię i biologię też siedzą na czterech literach, chociaż ich cv ma połowa miasta... heh. A co stylizacji to jest piękna, i bardzo lubię takie ananasowe motywy :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Studia już nie robią na nikim wrażenia, teraz liczy się doświadczenie. I to właśnie chciałam podkreślić w swoim tekście. Dlatego nie do końca ważne jest wykształcenie, ale to co robiliśmy w życiu, a czym się chcemy zajmować.
      Ja chyba obracam się w kręgu szczęściarzy (albo zdeterminowanych na maksa) bo większość moich znajomych, którzy skończyli studia, jak i tych którzy jeszcze studiują mają pracę (część "w zawodzie", część nie) ale udało się im ją dostać dość szybko :)

      dziękuję pięknie za komentarz!

      Usuń
  9. Bo Ty Kasia pracowita dziewczyna jesteś! A ja wracam do nauki :D Niestety - pomimo jakichś wyjazdów w teren, pokazów maszyn, wszystko to bardzo teoretyczne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem jestem! Czasem to aż zakrawa o pracoholizm :D

      Usuń
  10. Ja przez pierwsze 3 lata studiów plułam sobie w twarz.. Mogłam już pracować, usamodzielnić się, a tkwię w czymś co wygląda inaczej niż w biuletynie.. składając papiery na magisterkę 3 razy wycofywałam się z wejścia do dziekanatu - bo czy wytrzymam z tymi wykładowcami, w tym miejscu i kolejne lata? Ale z perspektywy czasu to był cudowny czas. Może nie dał mi za dużo zawodowo, okazywało się często, że mam już większą praktykę niż moi wykładowcy, doktorzy, teoretycy - do dziś z uśmiechem wspominam dyskusje dotyczące wielu problemów społecznych z naszych aspektów. Jednak co najważniejsze dały mi studia to możliwość poznania siebie i odnalezienia swojego miejsca, swojej drogi.. Tak wielu młodych ludzi gubi się w trendach i tym co aktualnie jest fajne, potrzebne lub by tylko mieć jakiś papierek przez co potem całe życie błądzi szukając spełnienia.

    UWielbiam Kasiu zawsze Twoje spódnice. Są obłędne!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami!
      Niestety (albo i stety!) teraz często jest tak, że studenci mają jakąś wiedzę i jakieś doświadczenia i chętnie je konfrontują ze środowiskiem akademickim, które nie zawsze jest praktyczne.

      Usuń
  11. Mądre słowa. Z moich obserwacji poczynań koleżanek i kolegów z roku (a już parę lat po studiach minęło) wynika, że jeśli ktoś był zaangażowany w jakąś działkę z naszego również nieperspektywicznego kierunku studiów, to teraz wciąż idzie dalej zaczętą na studiach ścieżką. Czasami wyboistą, ale cały czas do przodu. Ciekawe, że każdy z tych, którzy wkładali w studia dużo serca ma pracę albo swoją firmę. Druga sprawa to, że studia to taki dobry czas na znalezienie siebie, swojej drogi, pasji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre podsumowanie Lila! Jeśli znajdzie się swoją ścieżkę, to właściwie już się jest w połowie drogi. Reszta to ciężka praca, trochę szczęścia i wielu dobrych ludzi :)

      Usuń
  12. Przez cały post miałam wrażenie, że czytam o sobie.
    Btw. zapomniałaś napisać o swoim ogromnym sukcesie, jakim niewątpliwie jest bycie redaktorką w Fashion PR Talks!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To gdzie znajduję się zawodowo, to jest temat na zupełnie inny wpis :)
      Jest Fashion PR Talks i jeszcze parę innych ważnych projektów, stanowisk i obowiązków. Niemniej jednak, ogromnie się cieszę, że jestem częścią tego zespołu!

      Usuń
  13. Bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Właśnie złożyłam papiery na studia choć zastanawiałam się czy dobrze robię. Jednak ten post uświadomił mnie, że podjęłam dobrą decyzję... ufff :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ świetne ananaski :)) aczkolwiek pierwsze co mi się rzuciło w oczy.....to ta spódnica ,świetny kolorek i fason

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes