CZERNIECKIEGO POMYSŁ NA NALEŚNIKI


Proste i szybkie danie, które przygotujemy na śniadanie i obiad? Naleśniki! Te niepozorne placki mają długą historię, a to co w niej najciekawsze, ale i najbardziej logiczne, właściwie nie jest zaskakujące. Tradycyjnie przygotowywane były z dostępnych w danym regionie składników. Ciecierzyca stanowiła bazę ciasta w Indiach, a także Prowansji; w Chinach tę popularną potrawę uzyskiwano przy użyciu mąki ryżowej; w niektórych częściach Włoszech z kasztanów, a na przykład w Rosji z mąki gryczanej. Najbardziej rozpowszechnioną dziś formą są francuskie crepes - duże i cienkie placki, albo te, które kojarzymy z amerykańskich filmów familijnych, czyli pancakes - mniejsze i grubsze placuszki, polane syropem klonowym; we wschodniej Europie odpowiednikiem naleśników są bliny. Na stronie internetowej Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie znalazłam za to kilka istotnych informacji opisujących historię tego dania w Polsce. Okazuje się, że w najstarszych książkach kucharskich w Polsce aż roiło się od przepisów na naleśniki. Czerniecki, w 1682 roku radzi nam:
„Rozbij jajec z mlekiem i trochę mąki, zynguj [tzn. polewaj] masłem rynkę albo kielemkę [rodzaje naczyń], wlewaj po trosze a piecz cienko, a polawszy masłem daj na stół.”

Dla osób, które taką recepturę uważają za żadne wyzwanie, mamy coś bardziej wyrafinowanego. Czerniecki budzi nasze kubki smakowe proponując syte danie łączące w sobie polskie aromaty i orientalne klimaty. Wyczuwam tu wpływy tatarskie i tureckie! Ale do rzeczy: najpierw mięso cielęce lub baranie siekamy i gotujemy w rosole, przyprawiając całość octem winnym, pieprzem, solą, cukrem, cynamonem i szafranem. Naleśniki przygotowujemy z podstawowego przepisu dodając cukier i szafran, a nadzienie do nich powinno składać się z ryżu lub jajecznicy i rodzynek oraz szafranu. Całość podajemy razem. Wyobrażam sobie jak to musiało pysznie smakować! Ja mam dla Was mariaż trochę pracochłonny, ale tak aromatyczny, że warto poświęcić czas. Zapraszam!

/składniki/

na ciasto
3 jajka
1 szklanka mleka
kilkanaście łyżek mąki (do uzyskania pożądanej konsystencji)
cynamon
goździki
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
kilka łyżek wody mineralnej gazowanej
wanilia / cukier waniliowy
3-4 łyżki cukru brązowego
2 łyżki oleju

masło

na sos
tabliczka białej czekolady
kilka łyżek śmietany 18%
1 żółtko
wanilia

na glazurę
cukier brązowy
1 pomarańcza

na wypełnienie
dżem z cukini Domowe Rarytasy
2 gruszki
1 cytryna
skórka z pomarańczy

dekoracja
orzechy włoskie
mięta


/przygotowanie/

Składniki na ciasto mieszamy razem. Mąkę możemy wcześniej przesiać, ale nie jest to konieczne. Zostawiamy ciasto na jakieś 20 minut. Nie wiem właściwie dlaczego to ciasto musi odstać swoje, ale moja Mama tak czyniła, więc i ja. W międzyczasie roztapiamy białą czekoladę w kąpieli wodnej (to właściwie nie jest czekolada i więcej tam sztuczności niż składników odżywczych, więc jeśli bardzo nie chcecie jej używać, to możecie zastąpić ją śmietaną lub serkiem mascarpone i wanilią). Łączymy ją z lekko podgrzaną śmietaną, dodajemy żółtko. Na patelni podgrzewamy sok wyciśnięty z jednej pomarańczy i kilka łyżek cukru brązowego. Uzyskamy swoistą formę pomarańczowego karmelu. Skórkę z cytryny i pomarańczy ścieramy, dodajemy sok z połówki cytryny. W takiej marynacie pozostawiamy pokrojone w paski gruszki. Na maśle smażymy naleśniki dowolnej wielkości. Smarujemy je dżemem z cukini, kładziemy gruszki, składamy na pół. Polewamy je glazurą lub jeszcze podsmażamy w niej. Dodajemy sos z białej czekolady i orzechy włoskie oraz miętę. Można też udekorować żurawiną. 



Cukinia kojarzy nam się raczej z prowansalskim ratatouille albo długimi letnimi wieczorami, których atrakcją są grillowane dania wegetariańskie. Tymczasem przy odpowiedniej obróbce może być ona głównym składnikiem słodkiego dżemu. Postanowiłam wykorzystać Domowe Rarytasy właśnie do takiego pysznego dania, jakim są naleśniki. 




Nie wiem czy wiecie, że dziś w niektórych krajach naleśniki mają nawet swoje święto. Shrove Tuesday to odpowiednik naszego Tłustego Czwartku w Wielkiej Brytanii. Organizowane są biegi z naleśnikami (a to ma swoje historyczne uzasadnienie, o czym przeczytacie tu), ostatkowy futbol, a na wsiach wciąż popularne są Mischief Nights, które przypominają trochę Halloween, ale zamiast cukierków dzieci poszukują naleśników. Tradycja tego święta została rozpowszechniona także w (byłych już) brytyjskich koloniach, m.in. Indiach, a także w Kanadzie. Na przykład w Newfoundland w cieście naleśnikowym ukrywa się różne cenne przedmioty: znalazca pieniążka może liczyć na wzbogacenie się, a kobieta której trafi się pierścionek może przygotowywać się na zamążpójście. 2 lutego to La Chandeleur - Święto Naleśnika obchodzone we Francji, szczególnie w regionie Bretania.   




Nieoceniona pomoc i asystent zdjęć: Prozaiczny Zoom Optyczny :)


Podziel się:

16 komentarzy :

  1. Mniam, wyglądają pysznie! Ciekawe, czy mi wyjdą!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ mi apetytu narobiłaś Kasiu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytając Twój post przypomniał mi sie film "Julie&Julia" ;) oglądałaś?? ;)
    Wiem, ze to prosty przepis na naleśniki, ale jest w nim cos magicznego... Moze dlatego ze mi nigdy PRZENIGDY nie wyszło ciasto naleśnikowe i nie potrafię tego ugotować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że oglądałam! nawet książkę ostatnio kupiłam :)
      próbuj, a na pewno się uda! szkoda sobie odmawiać tej przyjemności :)

      Usuń
  4. Naleśników w takiej wersji nawet nigdy sobie nie wyobrażałam, nie mówiąc już o przygotowaniu ;) ale spróbuję przy najbliższej okazji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś wspaniałego takie naleśniczki!!

    Pozdrawiam,
    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiu, przeszłaś samą siebie :D Toż to prawdziwe kulinarne arcydzieło!

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam cynamon więc muszą być pyszne ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes