Mała Francja


Zaz, Cour de Pirate albo soundtrack z Amelii przyjemnie dźwięczy w uszach. W różnych miejscach Wrocławia melodie na akordeonie przygrywa młody chłopak. Nie mam za grosz słuchu muzycznego, ale wydaje mi się, że nieźle mu to wychodzi. Przemierzając zatłoczone wycieczkami, dzieciakami i zabieganymi studentami czy spacerującymi rodzinkami miasto można się zupełnie odizolować od tego co się dzieje. Jednocześnie być i obserwować, ale niekoniecznie chłonąć. Czasem jednak ma się ochotę na trochę gwaru. 
W ten weekend na Promenadzie Staromiejskiej możemy uświadczyć francuskich wyrobów. Jedne z nich faktycznie przenoszą nas w ten wyidealizowany prowansalski czy paryski klimat, a inne wprawiają w zdziwienie, bo przecież Francja kojarzy się nam z ....
No właśnie. Z czym Wam się kojarzy?















W czwartek, czyli w dniu rozpoczęcia Jarmarku francuskiego, jeszcze nie wszystkie stoiska były czynne. Szkoda, bo ani lodów, ani bagietek nie mogłam spróbować. Najbardziej urzekły mnie mydełka, których różnorodność zapachów mogła przyprawić o ból głowy ;) Kilka kupiłam. Do tego jeszcze maślane ciastka - dobre, ale też nie zachwycające. Choć podniebienie zdecydowanie zostało uraczone królewsko. Kiełbasa, foi gras, sery, wina, przetwory prezentowały się zacnie. Gorzej z biżuterią, która wyglądała kiczowato. Minusy zostały jednak przysłonięte przez te pyszne zapachy i miłą obsługę. Przy okazji - nie wiem co tam robiły typowe żelko-podobne twory, ale przypomniała mi się niedawna historia z lodami w roli głównej. Wybrałam się raz do Amorinio, dlatego, że polecała mi je przyjaciółka. Faktycznie smaków do wyboru mnóstwo. Rozglądałam się chwilę i zwróciły moją uwagę te z nazwą lukrecja. Oczywiście coś kojarzyłam, ale nie mogłam sobie przypomnieć co to jest za smak. Wystarczyło spróbować jeden kęs, żeby przekonać się, że ta pięknie brzmiąca lukrecja to okropny anyż. Cóż - lody same w sobie były dobre, intensywne i o fajnej konsystencji. Ale źle dokonałam wyboru smaku. Za to mogę polecić te o smaku czarnego sezamu!

Podziel się:

16 komentarzy :

  1. oj uwielbiam!!!!! :) francuskie cudaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) francuskie bzdurki, ale jakie fajne!

      Usuń
  2. Chciałabym znaleźć się w takim miejscu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemnie było tę chwilę się przespacerować!

      Usuń
  3. Genialne miejsce!!! Pełne wspaniałości!

    pozdrawiam z Gdyni,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że na tak krótko było zorganizowane :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. ten jarmark był też w Trójmieście, więc może jeżdżą po całej Polsce ;)

      Usuń
  5. Oh Francja, Francja! Mi kojarzy się z winnicami, winem, piwnicami wypełnionymi butelkami z tym trunkiem zamiast słoików jak to bywa u nas :) sery, pasztet z gęsi i inne wspaniałe jedzenie niekoniecznie zawierające bezkręgowce czy żabie udka. Wśród skojarzeń nie może u mnie zabraknąć elementu, który jak widzę pojawił się również u Ciebie, melodie z Amelii, plus aux champs elysees :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna ta Francja z Twoich opowieści! Winko pierwsza klasa :)
      a pasztety z gęsi również można było zakupić na jarmarku.

      Usuń
  6. Soundtrack z "Amelii" też bardzo lubię :)
    Natomiast kulinarnie Francja kojarzy mi się bardzo różnorodnie. Dużo zależy od regionu. Chyba najbardziej lubię zupę cebulową, pain au chocolat i ślimaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj ślimaków i żabich udek to nie tknę. Tak samo nie przepadam za owocami morza. Ale zupa cebulowa - dobra rzecz!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Jest klimat na zdjęciach! Mydełka super - kupiłabym! Duży był ruch na targu?

    Mnie Francja kojarzy się z chudymi francuskimi dziewczynami - niegdyś niedościgniony wzór, bardzo chciałam tak wyglądać - Luwrem i bagietkami. I czarnymi beretami, moja mama kiedyś taki miała, bomba...

    A z piosenek polecam Carlę Bruni - Quelqu'un m'a dit https://www.youtube.com/watch?v=XvyMG0z0FZY Po tej piosence miałam mega szał na francuski, bardzo chciałam się go nauczyć. Niestety bezowocnie. Ale może kiedyś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja byłam podczas pierwszego dnia to jeszcze ogromnego ruchu nie było, ale potem coraz większy chyba!

      Carlę znam! Francuski piękny język, ale trudny. A Francuzki to chyba stereotypowo taki chude. Teraz społeczeństwo grubieje :(

      Usuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes