Dobre składniki to dobre jedzenie.

Moje najlepsze na świecie reporterki zamiejscowe (teraz taka moda na tworzenie blogowej redakcji, prawda? #heheszki) czyli Mama i Siostra, przygotowały fotorelację z Małopolskiego Festiwalu Smaku, który miał miejsce w Oświęcimiu w ubiegły weekend. 23-24 sierpnia odbędzie się wielki finał w Krakowie. A tymczasem w mniejszych miejscowościach w całym województwie organizowane są takie mini-festiwale. Jest to zwrot w stronę lokalności i dobra droga do poszukiwania nowych smaków - takich, które mogą potem reprezentować Małopolskę na arenie ogólnopolskiej. Tym razem to już 10 jubileuszowa edycja! 
Przyznam szczerze, a z resztą chyba już to zauważyliście, że lubię, bardzo. Co? Ano lokalne inicjatywy! Szczególnie kulinarne. Lubię te targi, festiwale, bazarki. I nie tylko ja. Wiecie co jest fajne? To, że my beztroscy (choć tu się nie zgadzam, ale taka jest opinia) dwudziestoparolatkowie naprawdę i szczerze, patrzymy na to co jemy. Zastanawiamy się co, gdzie zostało wytworzone i jesteśmy świadomi, że jedzenie truskawek w listopadzie nie ma sensu, bo są sztucznie hodowane i zwyczajnie niesmaczne. Fajnie, że nawet robiąc zakupy w supermarkecie wybieramy jajka od kur z wolnego wybiegu (choć wiadomo, że najbardziej lubimy te przywiezione z domu od babci / sąsiadki / cioci). A jednocześnie jesteśmy otwarci na zupełnie nowe smaki z odległych krajów. Liczi jemy tak często jak rodzime śliwki, suszone figi i komosa są na porządku dziennym, a z granatem eksperymentujemy przy daniach obiadowych z mięsem. I tak poprzez pokoleniową wymianę doświadczeń z naszymi rodzinami łączymy tradycję z tropikami czy azjatyckimi smakami. Lubię to bardzo!
A najbardziej to lubię mojej Mamy ogórki kiszone. 



Takie targi smakoszy to nie tylko okazja do spróbowania i zakupienia miodu z okolicznej pasieki czy skosztowania tradycyjnie wędzonych wędlin, ale także poszerzenia wiedzy kulinarnej o swoim regionie. Ja np. nie wiedziałam, że Charsznica zwana jest kapuścianą stolicą Polski. To też przede wszystkim wspólnie spędzony czas. Do tego trochę muzyki i gotujący blogerzy, którzy są pozytywnie postrzegani przez szefów kuchni i nawet (!) zapraszani do współpracy w restauracjach. Na odwiedzających Małopolski Festiwal Smaku czekała także wystawa fotografii Oświęcimia na przestrzeni lat. A już za tydzień Life Festival Oświęcim, gdzie zagrają m.in. Soundgarden, Eric Clapton i Balkan Beat Box. Wybiera się może ktoś z Was?

Jeśli siebie szanujemy i staramy się nabyć po prostu smacznych (no już nie muszą być takie zdrowe, choć to wskazane!) nawyków żywieniowych, to warto pamiętać o takich kilku zasadach, które już w 1917 zalecało amerykańskie U.S. Food Administration. 
1. Kupuj z rozwagą. I pod względem jakości, i pod względem ilości. Pisałam Wam już kiedyś o tym, ile żywności jest marnowane (TU). 2. Gotuj ze starannością. Nie, to nie musi być perfekcyjne danie. Nie musi być podane jak specjalność w eleganckiej restauracji na 5th avenue. Ale wystarczy szanować produkty, które mamy. Nie po to kupiliśmy szparagi, żeby je rozgotować i wyrzucić. Czasem wystarczy przeczytać w internecie porady, czasem zastosować się do sposobu przyrządzania jaki podany jest na opakowaniu, a czasem... dobrze jest zdać się na własną intuicję. 3. Używaj mniej produktów pszenicznych i mięsa. Jako zdeklarowana miłośniczka pieczywa, również białego, nie zgadzam się. Wszyscy się już ze mnie w rodzinie śmieją, że jakby ktoś chciał mnie ukarać i pozostawić o suchym chlebie i wodzie, to bym się cieszyła. Tak. 4. Kupuj lokalnie. Cóż tu więcej pisać. Jeśli mamy możliwość wspierajmy lokalnych rolników albo (wersja dla odważnych) hodujmy sami. Wtedy będziemy mieć trochę większą, choć nie 100% pewność, że to co jemy nie jest GMO czy jeszcze coś gorszego. 5. Przygotuj tyle, ile trzeba. Przypomnijcie sobie ile razy ugotowaliście za dużo zupy, przyrządziliście pełną misę sałaty, kupiliście za dużo truskawek. Lepiej mieć lekki niedosyt i zatęsknić. 6. Użyj tego, co pozostało. Został ci makaron z dzisiejszego obiadu? Zrób jutro zapiekankę. Z czerstwego chleba przygotuj grzanki, a z owoców koktajl albo sorbet. Zrób ciasto marchewkowe.


Jedzmy dobre rzeczy, dzielmy się nimi z innymi. Poprzez to okażemy sobie szacunek. I tym produktom również. Jeśli nie mamy serca do gotowania, pracujemy po 10 godzin, albo jesteśmy na restrykcyjnej diecie... nie ma wymówek! Z każdej sytuacji jest wyjście. Trzeba tylko poświecić chwilę czasu na jego znalezienie. 

zdjęcia: moja siostra

Podziel się:

4 komentarze :

  1. Ileż pyszności, szczególnie te wędliny. Tu w Holandii nic tak dobrze nie smakuje, jak w Polsce. Na samą myśl o urlopie i wizycie u rodziny , zawsze kołuje się gdzieś dobre jedzonko w mojej wyobraźni ;))
    Dobrego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak domowe jedzenie jest najlepsze!
      Choć teraz pewnie są już jakieś sklepy z polską żywnością, co? :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Są, ale to i tak nie to samo i nie wszystko można tam dostać;)

      Usuń
  2. Bardzo dobre są regionalne produkty! i poby więcej prawdziwych , zdrowych wyrobów bez chemii!! Genialne są takie festiwale!:)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes