I can write a blog. I have thoughts. / Julie & Julia

Pamiętacie jak pisałam Wam o 30 sposobach na kreatywność (a w sumie to na fajny żywot)? W sieci mnóstwo jest podobnych rad dotyczących blogowania, pisania, tworzenia rzeczy wszelakich. Czy warto z nich korzystać? To już najlepiej, żeby każdy odpowiedział sobie sam. Tak jak i na inne pytania.

-> Dlaczego bloguję?
-> Dla kogo bloguję?
-> Czy mnie to rozwija?
-> Czy w ogóle mam jakiś cel w blogowaniu? (nie okłamuj siebie, na pewno!)

Mam takie wrażenie, a może to jest już fakt, że teraz niemal co druga osoba miała bloga lub ma bloga. A nawet jeśli nie, to zastanawia się nad jego założeniem. Przecież to nic nie kosztuje. Ale jednak, poświęca się czas (można powiedzieć, że jest bezcenny!) i wartość intelektualną. To dużo. 
Jeżeli ktoś by się nadal zapierał, że nie miał, nie ma, nie będzie mieć i w ogóle NIE... to niech przyzna, czy o blogach (blogerach raczej - ludzie mają wrodzoną skłonność do plotkowania - rozmawiania o innych ludziach, w i poza towarzystwem tej omawianej osoby) w ogóle nie mówi i ich nigdy przenigdy nie ogląda? Teraz kiedy co popularniejsi blogerzy stają się celebrytami, a celebryci blogerami gdzieś zatraca się istota tego czym blogowanie było. Czuje się takie społeczne napięcie wokół tej działalności i jak to ze wszystkim bywa uogólnianie. A zarazem "naskakiwanie" jednych na drugich, trzecich na jednych, i drugich na piątych. Właśnie przez to wrzucanie do jednego wora. A każdy z nas jest inny. Owszem da się wyodrębnić różne podgrupy, ale też blogowanie to nie zawód, choć jest pracą. Wiecie, tak jak malarzy można przypisać do konkretnego stylu - kubizmu, impresjonizmu czy rokoko. Ale... nawet laik zauważy różnice... hmm w tej przysłowiowej kresce, pędzlu, użyciu kolorów, wykorzystaniu światłocieni itp. między przedstawicielami tego samego stylu (czyli podgrupy blogerskiej) np. porównując ze sobą obrazy Moneta i Liebermanna. 
Wrzucamy informacje do jednego wora, żeby nasz mózg nie zwariował. I tak już dociera do niego tyle bodźców, że biedak nie byłby wstanie tego wszystkiego ogarnąć. Stąd te skróty myślowe, uproszczenia, skojarzenia i heurystyki poznawcze. I o tym też trzeba pamiętać! Nie należy wszystkiego przyjmować ze śmiertelną powagą. Zawsze jest możliwość dyskusji czy dopytania o niejasne kwestie.





Najważniejsze, żeby zachować dystans do siebie, blogowania, odbiorców naszych treści i całej sfery, która się blogami interesuje, a także tych, którzy się nimi nie pasjonują. Zdrowy rozsądek i złoty środek! To, że ktoś prowadzi bloga o prawie i finansach nie oznacza, że 24h na dobę jest człowiekiem smutnym, poważnym z nosem w książkach i nie znającym się na żartach. Taki ktoś może być fanem kabaretu i grać w gry planszowe albo pasjonować się jogą. Dziewczyna tworząca bloga firmy działającej w branży reklamowej wcale nie musi być zakręcona na punkcie internetu. W wolnym czasie może poświęcać się graniu na skrzypcach albo spełniać w roli matki gromadki dzieci. Blogerka modowa (serio to słowo już tak weszło do użycia!) nie musi utrzymywać się z blożka i codziennie odbierać paczek od kuriera. Może sobie wieść mniej lub bardziej spokojny żywot np. pracując jako tłumacz albo będąc wolontariuszką w domu pomocy. Za tą kreacją, którą oglądamy na obrazkach czy czytamy w tekstach, kryje się człowiek, który mimo wystawienia się na publiczny ogląd, nie mówi nam wszystkiego o sobie. Pewne rzeczy sobie dopowiadamy, bo tak łatwiej (heurystyki itp.). 
To wszystko działa w dwie strony. Jako czytelnik wykazuję odrobinę wyrozumiałości, albo jak kto woli nie ekscytuję się z byle powodu. Jako bloger wiem, że to co inni o blogosferze piszą nierzadko trzeba podzielić na pół, przemielić w maszynce do mięsa i jeszcze dobrze wykrochmalić. Niestety co raz częściej mam wrażenie, że niektórzy blogerzy powinni wrzucić na luz i nie przyjmować każdego słowa krytyki tak bardzo do siebie. Po co komu te nerwy?

Przecież blogowanie to pasja, a pasja to radocha. Jeżeli zbierasz kapsle z butelek coca-coli i uszczęśliwia cię to najbardziej na świecie, a jakiś obcy człowiek powie ci, że to bez sensu, to... straszysz go sądem, blokujesz na facebooku i robisz focha? Czy raczej uśmiechasz się pod nosem i idziesz do sklepu po kolejną butelkę, a raczej kapsel do kolekcji? No właśnie. Ludzie. Po co się spinać? 
Niechże każdy bloguje o czym chce i dlaczego chce. 
W końcu żyjemy w wolnym kraju ;)




Dzięki blogowaniu poznaje się fantastycznych ludzi. I najlepsze jest to, ze nikt z nikim (przynajmniej w tym gronie w którym ja przebywam) nie rywalizuje. Wiecie, to jak spotkania fanów siatkówki, Harry'ego Pottera czy popularnego boysbandu (za moich czasów do Backstreet Boys, ale teraz chyba One Direction!). Możemy mieć różne zdania, ale często mamy wspólne. Mamy tą meta-ideę wspólną, ale nie interpretujemy jej dokładnie tak samo. 

Ja, Daria z Let Them Wear, Panna Natasha i Rykoszetka

Każdy z nas jest inny. I czym innym może być dla nas blogowanie. Choć i do takich przemyśleń trzeba dojrzeć. Kiedyś nie mogłam pojąć, że są tacy, którzy dodają mega słabą treść na swoje blogi, a mają ogromny odzew i zastanawiałam się jak to w ogóle funkcjonuje. Potem "poszłam po rozum do głowy" i stwierdziłam, że bez sensu oglądać się na innych i trzeba robić swoje, według takich standardów jakie ja uznaję za zasadne. Dzięki temu będę mieć czytelników na jakich mi zależy i pewność, że jak będę błądzić w złe strony to mnie nawrócą na tę właściwą drogę ;) Cieszę się, że nie tylko oglądacie ładne (mam nadzieję) obrazki, ale i czytacie te nieskładne oraz pełne błędów stylistyczno-gramatycznych teksty. Cieszę się, że macie swoje zdanie i nie zawsze się ze mną zgadzacie. Iiiiii jeszcze cieszę się z tego powodu, że blogując dla Was, bloguję dla siebie i czegoś się razem uczymy. O! 

P.S. Jak zwykle chciałam się trzymać jednej kwestii (innej w sumie niż tutaj opisałam), ale miałam taki przepływ myśli, że wyszedł mini elaborat. Kto dotrwał temu order uśmiechu!


Jeszcze szafiarskie info:

kapelusz / hat: H&M | kurtka / jacket: Diverse | sweter / sweater: Marks and Spencer | naszyjnik / necklace: ciuchbuda.pl | spódnica / skirt: Boom Bloom | buty / shoes: Converse via zalando.pl | torebka / bag: Ignatowicz

P.S. Tak się złożyło, że dziś wybieram się na konferencję o blogowaniu. O tu: #Blogerzy #Spotkanie #Wrocław. Śmiem przypuszczać wobec tego, że temat będę kontynuować i podzielę się wrażeniami. 

Udanego weekendu!

Podziel się:

29 komentarzy :

  1. Optymizm aż z Ciebie tryska ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda mi swojego zdrowia na inne niż pozytywne myśli ;)

      Usuń
  2. Jak zwykle mądre stwierdzenia Kasiu. Generalizacja jest łatwiejsza i według mnie należy do grupy osób wolno myślących :))) że tak to ujmę :))) oczywiscie nie generalizuje ;))) Znajdą się wyjatki :)) Długo można by na temat blogów i blogerów polemizować, tylko po co? Każdy zyje w swoim własnych świecie i przekonaniu.

    Wygladasz bosko, szczególnie ubrana w uśmiech :)))
    Dobrego weekendu życzę, Kasiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci pięknie Marysiu! Oczywiście każdy ma własne przekonania ;) I dzięki temu dyskusje są takie pasjonujące.

      Pozdrawiam ciepło i życzę udanego weekendu!

      Usuń
  3. Świetny blog kochana :) Trafiłam tu przypadkiem, ale zostaję :) Pięknie wyglądasz:) Dodaję do obserwowanych :) Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  4. a któż to ? Natalie Portman? :) wyglądacie bardzo ładnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję w imieniu swoim i dziewczyn! :)
      miło mi to słyszeć, Natalie jest piękną (i chyba, na to wygląda mądrą) kobietą.

      Usuń
  5. Bardzo fajny set. :)
    Pozdrawiam,
    DaisyLine

    OdpowiedzUsuń
  6. Identyczny naszyjnik u mnie :)
    Przypominasz mi Keire Knightley :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! miło mi :) Keira ma moim zdaniem ładną urodę :)

      Usuń
  7. W Twoich postach zawsze widać mnóstwo pozytywnego nastawienia. Masz świetne podejście do rzeczywistości i powinnaś tym zarażać ludzi z internetów;) Poza tym pięknie wychodzisz na zdjęciach.
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Staram się omawiać interesujące tematy raczej zawsze w pozytywny sposób. Tak lepiej i bardziej się ludzi motywuje!

      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Pod tym postem mogę się podpisać najlepiej obiema rękami. Z blogowania od pewnego czasu zaczęto robić nic więcej niż tylko chęć zarobku. Blogujesz, a jeżeli tym bardziej jesteś szafiarką to na pewno robisz to jedynie dla $, bez pasji, hobby, bez entuzjazmu z tym związanym, poza tym na 100% jesteś nadętą, niemądrą (żeby nie napisać głupią) paniusią z dobrego domu, której najważniejszym problem w życiu jest to czy do czerwonych spodni ubrać niebieskie, żółte czy może czarne szpilki. "Za tą kreacją, którą oglądamy na obrazkach czy czytamy w tekstach, kryje się człowiek, który mimo wystawienia się na publiczny ogląd, nie mówi nam wszystkiego o sobie." - pięknie napisane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasiu za ten komentarz. Nic dodać, nic ująć! Sama znam wiele dziewczyn, które oprócz zainteresowania modą, robią masę innych rzeczy i część z nich prezentuje swoją wiedzę na blogach, a część po prostu wrzuca foty. Bardzo łatwo przychodzi nam ocenianie innych po samej okładce niestety ;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Kasiu, dotrwałam dotrwałam i muszę przyznać, że czytając w wielu momentach kiwałam głową na "tak" :) Blogi są "nasze". Mają nasze przemyślenia, nastroje i podobizny. Noszą znamiona naszych radości i problemów. Jeśli dla kogoś blog to forma czystego zarobku to szczerze mówiąc jest mi go trochę żal bo omija Go cała frajda z pisania postów czy przygotowywania zdjęć. Nie wyobrażam sobie, abym mogła pisać wpisy z grymasem na twarzy myśląc jedynie o tym, że "muszę" coś zapostować bo przecież mam zobowiązania. Każdy bloger jest inny i nie ma co ślepo oglądać się na innych, często popularniejszych "kolegów po fachu". Niech każdy robi swoje z 100 czy też 1000 obserwatorów. Czasami te 100 jest 100 razy lepsze niż 1000, bo prawdziwe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Przyjemność, nie przymus! Ot co ;)
      Ja bardzo cenię sobie swoich czytelników i obserwatorów. Nieważne ilu ich jest.

      Usuń
  10. Oczywiście że dotrwałam do końca, bo bardzo ciekawy i mądry post. Zgadzam się z Tobą w 150%:):)
    Przywiało mnie do Ciebie przypadkiem i już zostaje:)
    Aaaa, stylizacja cudna, a Ty śliczna
    Pozdrawiam, obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się wobec tego, że tu trafiłaś! Zapraszam częściej :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Jesteś wspaniała! ;) Świetny wpis, sama prawda, już jestem ciekawa kolejnych wpisów! Obserwuję!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło mi to czytać! Zapraszam znów :))

      Usuń
  12. Genialny post! Stylizacja świetna:)
    Dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie :)
    Pozdrawiam :*
    www.worldcharlotte.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też coraz częściej zadaję sobie te pytania. Widzę jak wiele blog zmienił we mnie - był niczym mała psychoterapia po której zaczęłam akceptować siebie, nauczyłam się dystansu, zobaczyłam, że ubrania są dodatkiem. Zaczęłam interesować się trendami, które ja lubię, wyszukuję ich historycznych ciekawostek. Jednak patrząc na cały ten światek i to co dzieje się wokół blogów i blogerek wolę trzymać się na dystansie, dla mnie blog jest jedną z dróg, która krzyżuje się z innymi dając mi satysfakcje, spełnienie. nigdy nie był celem. Uwielbiam poznawać dzięki niemu ludzi, uwielbiam wykorzystywać go do pomocy innym.
    Pięknie Kasiu wyglądasz! Sweterka takiego poszukuję, a w połączeniu ze spódniczką wygląda GENIALNIE! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest dobra droga! Bo blog to coś dodatkowego co nakręca pozostałe sfery życia. Ale! Trzeba i funkcjonować bez niego :) Bądźmy sobą i róbmy swoje. Byleby człek szczęśliwym był!

      Usuń
  14. Trochę widzę tu przemyślenia po blogerskich spotkaniach a trochę po piątkowej debacie.
    Blogowanie jest fajne! - taka powinna iść w świat szeroki pierwsza myśl związana z blogosferą, a nie afery i aferki.
    Blogowanie jest dla każdego! - tak ludzie powinni o tym myśleć, że każdy, komu się CHCE, może to robić. Jeśli będzie CHCIAŁ, to nauczy się wielu rzeczy, o których nigdy by nie myślał, że będą mu potrzebne (głównie chodzi mi tu o kwestie techniczne, ale nie tylko).
    Z jednej strony - ma się wrażenie, że blogują wszyscy dookoła, a z drugiej niektórzy mają jakieś takie podejście, że jak bloger, to ważniejszy i nadczłowiek. Taki dysonans!

    Film tytułowy oglądałam jakiś czas temu, przyjemny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tekst był pisany przed debatą :)
      Ale po naszych spotkaniach przemyślenia, owszem!

      Trzeba chcieć i robić, jeśli się coś chce osiągnąć i uzyskać satysfakcję. Nie tylko w blogowej sferze ale i innych. Na uczelni, w sporcie, szydełkowaniu itp.

      Trafna uwaga z tym dysonansem. Przecież pewnie już co drugi z nas ma bloga.

      Film przyjemny, choć bez szału, ale fajnie obejrzeć!

      Usuń
  15. Kasia kocham ten Twój sweterek <3 Zdecydowanie się zgadzam z tezą postawioną we wpisie :) Blogów w sieci teraz jest pełno, ale myślę że czytelnik i życie najlepiej zweryfikuje :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes