Wrocław Fashion Meeting - listopad 2013


Czy da się opowiedzieć wydarzenie ze świata mody bez zdjęć? Teraz każdy portal czy gazeta umieszcza chociażby ubogą fotorelację (a częściej niestety jest to 150 zdjęć i do każdego jedno zdanie tekstu...), żeby pokazać to szaleństwo, blichtr i gwiazdy albo hipsterskko-ekologiczny wyselekcjonowany klimat i zadumę nad istotą rzeczy w rzeczy. Ja już jakieś 3 tygodnie temu wymyśliłam, że z III edycji Wrocław Fashion Meeting zrobię relację słowną. Postaram się tak operować naszym pięknym językiem, żeby ująć to co najważniejsze w sposób taki, żebyście potrafili to sobie wyobrazić. Może potem w kolejnym wpisie dodam zdjęcia. Tak dla kontrastu (a może sprawdzenia - czy obrazy jakie pojawiły się w Waszych głowach są choć podobne do rzeczywistości?).

----------------------------------------------------------------------------------------
III edycja Wrocław Fashion Meeting trwała 2 dni - 23 i 24.11. Dokładny program, listę wystawców i pokazów możecie przeczytać na stronie w linku powyżej, albo na facebooku WFM. Z racji obowiązków i innych spraw, w wydarzeniu uczestniczyłam tylko w niedzielę, w krótkim okresie czasu, ale wystarczającym do zapoznania się z ofertą obecnych w Klubie Biznesowym Stadionu Wrocław projektantów.
----------------------------------------------------------------------------------------

Swoją podróż zaczniemy od innowacji. Druk 3D. Coś niesamowitego. Jeśli dla zwykłego szarego człowieka, który na co dzień używa tylko laptopa i urządzeń mobilnych, jest cokolwiek fascynującego w sprzęcie komputerowym... to jest to własnie drukarka 3D. Setki możliwości, pomysłów, które każdy z nas może zrealizować w zaciszu swojego domu. Tą technologiczną nowinką posłużyła się JOANNADOMINIAK.COM i wyprodukowała na niej (a raczej dzięki niej) biżuterię. Geometria, figury przestrzenne i zdecydowane kolory - od bieli i czerni, przez róż, czerwień, aż do granatu. Pierścionki i naszyjniki, które przypominają nowatorskie projekty architektoniczne Zahy Hadid. Lekkie, poręczne i tak różne od tego co widzi się u innych sprzedawców. To jest przyszłość, która teraz na naszych oczach staje się teraźniejszością.
Dziewczyna dopiero zaczyna swoją (mam nadzieję!) karierę, wkrótce będzie można dokonać zakupu jej wyrobów przez internet. Ceny zaczynają się od około 50zł.

Z tego miejsca możemy poruszać się w każdą stronę. Stoiska wystawców są na północ, wschód, zachód i południe od nas. Niczym prawdziwi kowboje ruszamy na południe. A tam? Saska Fashion, która rozwiąże Twój problem związany z poszukiwaniem ciepłego płaszcza na zimę (z resztą, możemy też nabyć drogą kupna sukienki, spódnice i inne części garderoby). Czapki uszanki futrzanki zapobiegają za to odmrożeniu uszu. Poza tym, to marka wrocławska, która rynek mody podbija już od 1991 roku! Na pierwszy rzut oka wydaje się, że projekty Saski są poważne, ale przy bliższym poznaniu okazuje się, że prosty płaszcz w szmargadowo-granatowe wzory czy beżowy klasyk z futrzanym kwadratem może być podstawą "szafy" każdej z nas, bez względu na wiek. Ponadczasowość i innowacja, jak stwierdził wczoraj mój Tata, w ogóle się nie wykluczają ;)

Dwa kroki od Saska Fashion swoje stoisko miała BoZka. Minimalistki zapewne byłyby skonfundowane (chociaż... delikatne ozdoby chyba byłyby przez nie do zaakceptowania), ale osoby takie jak ja, lubiące nakrycia głowy uznają tą markę za mały raj na ziemi. Woalki, różne rodzaje filcu (wełnianego!), krynoliny, sinamay (to taki plastyczny materiał, którego modystki używają do formowania kapeluszy); z dodatkiem tiulu, piór, błyskotek i koronki. To wszystko w pełnej gamie barw - od czerni, głębokich granatów poprzez soczyste amaranty do spokojnych beży i ślubnych bieli. Fascynatory, toczki, a nawet wełniane czapki z satynowymi kokardami i opaski z kamykami półszlachetnymi w sam raz dla kobiet, które codziennym strojom dodają szczyptę glamour. Ceny zaczynają się od około 89 złotych.

More than vintage. Na Wrocław Fashion Meeting mieliśmy do czynienia nie tylko z nowymi kolekcjami. Dzięki ekipie z tego sklepu mogliśmy przenieść się w czasie 10, 20, 30, 40... lat temu! Sama skusiłam się na retro lekarski kuferek z czarnej eko-skóry, delikatnie wytłaczany, zgrabny i lekki, bardzo elegancki!

Chętnie wspomnę też o New Inspirations - delikatna, dziewczęca biżuteria, ładnie wykonana (tu też się na co nie co skusiłam) w przystępnych cenach. Coś co wydaje się zwykłe, a jest uniwersalne. To takie rzeczy, które założymy do teatru, na spacer, na uczelnię czy koncert. Coś co nie rzuca się w oczy od razu, ale zyskuje przy przyjrzeniu się z bliska. Coś, co założysz, kiedy pomyślisz, że nie masz czasu kombinować ze strojem i dobierać dodatków.

Teraz pytanie za 100 punktów. Czy wiecie kim jest Michał Borowik? Otóż ten 27-latek jest kolekcjonerem sztuki. I to nie byle jakim. Po pierwsze - jest taki młody!! Po drugie - jego Borowik Collection w 2012 roku została zaliczona do 50 najważniejszych kolekcji sztuki współczesnej na świecie (przez Modern Painters Magaizne i artinfo.com). Dlaczego o nim tutaj piszę? A dlatego, że każda z nas może zostać kolekcjonerką sztuki użytecznej (choć takie coś chyba nie istnieje, bo sztuka z natury swej w żadnym wypadku nie jest użyteczna, to design się tym zajmuje). W jaki sposób? Wystarczy zajrzeć do BiżuteRaj. Wzory secesyjne i inspirowane orientem, nakładane warstwa po warstwie, precyzyjnie, z wielką dbałością o każdy najmniejszy detal i kolor. Niepowtarzalne. Projektantka nie tworzy dwóch takich samych obrazów. Obrazów zamkniętych w małych formach kolczyków, pierścionków, naszyjników i broszek. A jak to z artystą bywa, tworzy też dzieła na specjalne zamówienia. Takie portrety zamawiającego. To, jak... kolekcjonujemy?

Ze świata sztuki przenieśmy się do krainy cudownej przyjemnej w dotyku włoskiej wełny. Płaszcze Aleksandry Markowskiej zachwyciły mnie i moją współtowarzyszkę Karolinę już od pierwszego wejrzenia. Ta młoda projektantka stawia na wygodę i klasyczne kroje wykonując także sukienki i spódnice. Kolory są żywe, energetyczne, nawet beż nie wygląda nudno. Mnie szczególnie spodobał się przewiązywany paskiem płaszcz w kolorze fuksji i cytrynowa sukienka - w sam raz na szary listopad!

Barwy egzotycznych przypraw usypanych w kręte korytarze, setki tkanin w nieoczywiste wzory, owoce i warzywa, których nazw nawet nie znam. Z marokańskim bazarem, z targiem w Marrakeszu kojarzy mi się biżuteria SUTASZ by AN-artist. Bogate, kolorowe i oryginalne połączenie nici, kamieni, kamyczków. Mając na sobie takie kolczyki czy naszyjnik nie da się przejść niezauważonej. A z ciekawostek - technika sutasz wzięła swoją nazwę od francuskiego słowa soutache (szamerunek - ozdoby wojskowe naszywane na mundur), a to z kolei pochodzi od węgierskiego sujtas (plecionka).

Kolejną intrygującą krainą jest skórzany świat Nowińskiej. Perfekcję wykonania widać na kilometr. Włoskie skóry (tu znów mała dygresja --> wiecie, że Hermes hoduje krokodyle w specjalnie wyselekcjonowanych miejscach z odpowiednim mikroklimatem i dietą <co swoją drogą jest dla mnie dość przerażające> oraz wykupuje garbarnie we Włoszech, żeby mieć pod kontrolą każdy najmniejszy moment produkcji swoich słynnych torebek?) i polskie wykonanie to połączenie idealne. Warto nadmienić, że każda z torebek ma swój numer i nie jest produkowana masowo. Jak wyglądają te cuda? Każdy szew, sprzączka, kieszeń - dopracowane, wysublimowane i mimo nowoczesnej formy ponadczasowe. Oprócz dużych toreb podobnych do modeli hobo czy shopper, Nowińska oferuje swoim klientkom nieduże poręczne torebki obszyte włosiem, albo zupełnie gładkie. Ułatwię Wam wyobrażenie sobie ich wykonania pisząc, że ta młoda projektantka doświadczenie zdobywała pracując w Ochniku, Wittchen czy Rage Age.  To jest ten wysoki poziom.

Chciałam napisać też kilka słów o {basic station}, ale ich info na facebooku, mówi wszystko. Pozwolę sobie zacytować: "Radość przebywania i wzajemna inspiracja przyczyniły się do powstania marki tworzonej przez dwie najważniejsze dla siebie osoby: Mamę i Córkę. Projekty {basic station} są niezwykle uniwersalne - mogą się w nich czuć pewnie i komfortowo zarówno młode kobiety, dopiero wchodzące w dorosły świat, jak również te dojrzałe, znające swoje wymagania i potrzeby. {basic station} to doskonałej jakości dzianiny w trzech podstawowych kolorach: bieli, szarości oraz czerni."

----------------------------------------------------------------------------------------
Teraz jeszcze podsumowanie wrażeń organizacyjnych całego wydarzenia.
----------------------------------------------------------------------------------------
+ przejrzysta przestrzeń
w porównaniu do poprzedniej edycji, Klub Biznesowy Stadionu Wrocław został dość dobrze zaaranżowany, była szatnia, punkty cateringowe, a sam wygląd stoisk wystawców był spójny.
+ różnorodność asortymentu
dla każdego coś miłego, oprócz wyżej wspomnianych pojawili się także UFUFUStaff by Maff, plecaki ChuckyYes to Dress i wielu innych.
+ spotkanie znajomych
okazja do spotkania starych znajomych jak i poznania nowych - to nie do przecenienia! Choć żałuję, że nie ze wszystkimi, z którymi chciałam się zobaczyłam.
+ ludzie
w niedzielę nie było szalonych tłumów ludzi, można było spokojnie pooglądać rzeczy, przymierzyć i porozmawiać we względnej ciszy ;)
----------------------------------------------------------------------------------------
- lokalizacja
dla części gości WFM problemem był dojazd - stadion znajduje się na obrzeżach miasta, a droga z przystanków nie jest oznaczona (choć jak dla mnie - jak już raz się tam pojedzie i przejdzie to wiadomo gdzie się poruszać).
- dynamika
nie byłam na wydarzeniu w sobotę, kiedy miały miejsce pokazy mody, więc moja ocena tutaj może nie być miarodajna. Poza tym to swego rodzaju targi, więc jakieś szczególnej "animacji kulturalnej" tu nie trzeba, ale tak się zastanawiam czy nie lepiej byłoby skondensować WFM do jednego dnia? Choć wtedy byłoby ryzyko, że termin nie będzie odpowiadała większej ilości osób. Zwyczajnie więcej by się działo, wytworzyłby się fajny energetyczny klimat.
- płatność gotówką
to może być problem, ale ma też swoje plusy - dla nas, bo wiemy ile pieniędzy wydajemy, dla wystawców, bo nie muszą inwestować w terminale płatnicze. Minus - w pobliżu nie ma bankomatów, a i pech człowieka może dopaść, tak jak mnie - bankomat niedaleko mojego mieszkania był nieczynny i na WFM poszłam po prostu z tym co miałam w portfelu. Poza tym zawsze można przymierzyć rzeczy i zamówić przez internet prosto ze strony projektanta, albo sklepu on-line.
- wystawcy
mimo różnorodności i obecności blisko 100 projektantów tak na prawdę niewiele marek wyróżniało się i przykuwało wzrok. Ale cóż - to mają być ubrania i dodatki do noszenia na co dzień, a nie muzeum mody ;)
----------------------------------------------------------------------------------------

Mogłabym jeszcze pisać i pisać. Ale kto by chciał to czytać!
Podsumowując - jako klient, który płaci te 15 złotych za wejściówkę jestem zadowolona. Nie było efektu wow, totalnego zaskoczenia czy rozczarowania. Było okey. Tylko czy taka opinia jest satysfakcjonująca dla organizatorów? Tego nie wiem, ale przy kolejnej edycji postarałabym się wprowadzić zmiany i odświeżyć formułę. Nadać jej ciekawszy, wyrazisty ton i poprawić identyfikację wizualną. Nad paroma rzeczami można się spokojnie zastanowić. I to piszę jako przyszły specjalista od brandingu ;)

Jednak najważniejsze jest to, że młode polskie marki nie boją się ryzyka, wychodzą naprzeciw oczekiwaniom co raz bardziej wymagających klientów i tworzą rzeczy, które posłużą nam latami. A komuś się chce zorganizować duże wydarzenie, żeby ich promować i udostępniać tym, którzy nie zawsze mają czas szperać w internecie czy małych uliczkach dużych miast, aby ich odnaleźć i zrozumieć, że da się znaleźć alternatywę dla sieciówki :) 

Podziel się:

12 komentarzy :

  1. Szkoda, że nie spotkałyśmy się Kasiu. Najbardziej podobały mi się ubrania Basic Station. Zresztą namawiam je aby zainteresowały się sprzedażą we Wrocławiu /podsunęłam pewien pomyśl może coś z tego wyjdzie. Na drugim miejscu jest Saska Fashion. Będę u nich na zakupach na Robotniczej w piętek. Jeśli chodzi o biżuterię, to wyróżniłabym jeszcze bardzo nowoczesną i oryginalną biżuterię szatz.pl, która wystawiała na WFM. Serdecznie pozdrawiam.
    http://balakier-style.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basic Station we Wrocławiu? Kasia wie, że jedna z sukienek bardzo wpadła mi w oko i chętnie przyjrzałabym się tym ubraniom jeszcze raz :)

      Usuń
    2. Też żałuję Pani Krystyno. Basic Station miało bardzo przyjemne w dotyku ubrania, do tego nieźle skrojone.

      Oj tak, Karolina na jedną taką małą czarną miała chrapkę ;)

      Usuń
  2. Ciekawie to opisałaś! Faktycznie, zdjęcia coraz częściej wypierają słowa i już się mówi o "kulturze obrazkowej". Twój tekst to ciekawy test i dla Ciebie (czy znajdziesz takie słowa, żeby opisać to, co widzisz) i dla nas, Czytelników - czy nie zawiedzie nas wyobraźnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie działa to w dwie strony ;) nie jest łatwo pisać taką relację bez obrazków. Ale daje radę!

      Dzięki Ewa!

      Usuń
  3. uwielbiam takie wydarzenia! Głównie za to, że dają szansę mniej znanym firmom na wybicie i zdobycie klientów. Popieram minus z płatnością - jestem impulsywna podczas zakupów i nigdy nie jestem w stanie określić swojego "limitu", więc branie ograniczonej ilości gotówki to problem a za dużo nosić też żadna frajda bo trzeba potem pilnować jak oka w głowie ;P
    Ciekawa inicjatywa broni się sama choć trochę zdziwiłam się, że trzeba było płacić "wejściowe"...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No było sporo minusów i w sumie... jeśli nic szczególnie się nie zmieniło od poprzednich edycji to nie wiem czy mam ochotę zawitać znów wiosną na WFM. Listę wystawców mogę sobie sprawdzić w internecie i po prostu zamówić wybrane rzeczy już bezpośrednio przez ich strony internetowe :) Tak trzeba płacić - wejście na 1 dzień -15zł, na dwa dni - 25zł :) Była też jakaś opcja vip zdaje się.

      Dzięki za komentarz!

      Usuń
  4. Kurczę, trochę żałuję, że nie dałam rady się wybrać na WFM. Ale cóż, uczelnia niemiłosierna, kolokwia tudzież. W zeszłym roku przegapiłam. Ale za rok już na pewno się wybiorę, o! Bardzo dobry pomysł, żeby opisać to wydarzenie, a nie tylko wrzucić zdjęcia, z pewnością jest to o wiele bardziej wartościowa relacja :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, aż tak to nie było czego żałować :)) Dzięki! Pytanie teraz - jak poszły kolokwia?

      Usuń
  5. Ja znowóż byłam tylko w sobotę na wfm i jestem trochę rozczarowana organizacją, też jestem zdania, że jeden dzień, zupełnie by wystarczył na to wydarzenie. Nie znałam programu przez to przyjeżdzając ok. 14 dowiedziałam się, że pokazy zaczynają się dopiero o 19! W między czasie nic się nie działo, jedynie Conrado próbował zareklamować marki, ale tylko te bliżej, bo przecież zasięg mikrofonu był ograniczony.. przez to nic nie było słychać. Męczące jest wracać do centrum miasta i jechać wieczorem znowu na pokazy... dla mnie pomyłka. Fakt, że klub biznesowy jest bardzo elegancki i pasuje do wydarzenia. Pokazy nie zrobiły na mnie wrażenia, a muzyka zdecydowanie była za głośno! Koszmar. No i Gavel i jego twórczość kopiowania? Marna promocja. ( https://www.facebook.com/photo.php?fbid=568041266605537&set=a.417197181689947.95896.373247932751539&type=1&theater ). Co do wystawców, podobały mi się jeszcze cienkie narzuto-płaszcze Ptaszek, a moim celem było zobaczenie na żywo ubrań StaffbyMaff. Ku mojemu zaskoczeniu w większości materiały baardzo cienkie, liczyłam na coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem wybiorę się tylko w niedziele, jak na poprzednią edycję :D

      Usuń
    2. Dzięki Wiola za opinie! Mnie Staff by Maff ani trochę nie kręci, ani ciekawi, więc omijam ich stoisko ;) Fakt nic się nie działo w tzw. "międzyczasach".

      Pozdrawiam!

      Usuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes