Przyjmę chętnie dwa kilogramy szczęścia

foto: Gabriela Orlik Photography

Ciągle brak nam dystansu do siebie, innych i życia.
Nie chodzi tu o to by robić z siebie słodką idiotkę, biegać w kolorowych fatałaszkach i infantylnie się śmiać. Chodzi o to, że czasem bardzo łatwo jest nam zgubić pogodę ducha i czystą radość z małych rzeczy - z tego, że napiliśmy się pysznej kawy rano, z zabawnego artykułu w gazecie, z uśmiechu swojego dziecka/mamy/siostry, z wdepnięcia w jedyną kałużę na chodniku (albo trotuarze jak mówi moja babcia!), ze zgubienia tego fajnego kolczyka kupionego podczas letniej wyprzedaży, z tego, że Twój pies po raz setny wykopał dziurę w ogrodzie i zjadł kanapkę, którą sobie przygotowałaś, z tego że zjadłaś pochłonęłaś kolejną tabliczkę czekolady, a przecież zaczęłaś dietę!

Jak widzę te wszystkie "spięte" twarze w telewizji, w tramwaju, smętne miny blogerów, nagłówki gazet krzyczące tragediami, narzekaczy pogodowych i ogólnie-życiowych... Każdy z nas ma jakieś problemy, większe lub mniejsze. I każdy z nas oczywiście uważa, że jego kłopoty są najpoważniejsze i najtrudniejsze.
Tak na prawdę najłatwiej narzekać, ciągle przygnębiać z powodu pecha i nakręcać swój własny ciężko wypracowany kołowrotek nieszczęścia.


Nawet nie zdajemy sobie sprawy ile na co dzień dociera do nas negatywnych komunikatów. A jakby je zminimalizować do wartości czysto informacyjnych, bez tej całej otoczki? Zamiast tego lepiej rozbudować te pozytywne wiadomości!

Nie zapominajmy też, że nikt z nas nie jest perfekcyjny (no dobra, ja np. w tej kwestii jestem optymistką i myślę, że do ideału mi niedaleko :D), więęęc chcesz zjeść tego pączka? No to zjedz, a nie płacz, że tyjesz i nie możesz schudnąć. Nie lubisz pepitki, ale w sumie taką ładną spódnicę widziałaś i byś kupiła, ale się wahasz? Kobieto. Idź, przymierz. Podoba Ci się? Masz fundusze? No to kupuj... Przecież możesz zmienić zdanie i pepitkę polubić ;) Narzekasz na jedzenie z uczelnianej stołówki? Wstań 15 minut wcześniej i zrób sobie kanapki albo szybką sałatkę. No chyba, że jesteś śpiochem. To śpij. Dla Ciebie życie wtedy nie ucieka. Po jakie licho to puste gadanie skoro i tak zrobisz po swojemu? ;) 

foto: Momovicz Photography

*p.s. odrobina smutków nie zaszkodzi, ale bez przesady!

A jak jest nam źle, to te nasze "głupie" fatałaszki mogą pomóc. I nie mam tu na myśli impulsywnych zakupów, po których masz wyrzuty sumienia. Nie układają Ci się włosy (albo tak Ci się wydaje...) zepnij je, wepnij kwiatka, załóż kolorową czapkę, kapelusz. Depresyjny humor nawiedza Cię od rana? Załóż te śmieszne buty, t-shirt z zabawnym napisem, sukienkę w groszki, czerwony sweter, żółtą spódnicę, korale od babci albo pierścionek z lisem. Załóż coś, z czym masz pozytywne skojarzenia! Pomaluj paznokcie na żółto lub usta na różowo. Zerkniesz na siebie w lustrze i od razu się uśmiechniesz! Oczywiście narzekając jednocześnie jak paskudnie się czujesz... i że tyle spraw na głowie. 
<jeśli masz wymówkę, że dresscode w pracy jest konkretny i nie możesz tak dowolnie dobierać stroju, to może chociaż kup sobie tą podwójną czekoladową latte i okrutnie słodkie bezy albo pączki? c'mon ile jeszcze życia chcesz stracić na smutę typu memento mori? to było modne w średniowieczu!>




foto lewe Madzia K., foto prawe Kasia K.































Reszta zdjęć: Vogue Italia, Nylon Magazine, Teen Vogue, otchłanie Pinterest, Kate Spade NY, top more issues than vogue - etsy.com

Tak trudno jest się uśmiechnąć do samej siebie?

Podziel się:

24 komentarze :

  1. super pozytywny wpis ;)) własnie czytam 'przebudzenie' i mysle jak sobie tu poradzić z najbliższymi ciemnymi i zimnymi dniami. Radosnych i kolorowych akcentów babeczko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Może akurat będzie więcej tych słonecznych!

      Usuń
  2. O tak, ludzie potrafią smęcić i jeszcze złości ich to że inni nie smęcą. ;) Świetne zdjęia, uwielbiam takie kolory. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Jak już sami sobie są tacy niezadowoleni z życia to po co jeszcze przelewają to na innych?

      Usuń
  3. Święte słowa Kasiu! Podpisuję się obiema rekami! :)
    Każdy ma jakieś problemy. Negatywne wydarzenia wokół nas i w ogóle na świecie i tak się będą działy. Tylko po co dodawać do tego jeszcze nasze narzekanie!? W niczym to nie pomaga, a wręcz przeciwnie, osłabia nasza chęć do działania i wiarę w siebie. W konsekwencji tych negatywnych wydarzeń jest jeszcze więcej.
    Niestety, wieczni malkontenci są wśród nas i, tak jak napisała tu jedna z komentatorek wyżej, złości ich, ze my nie narzekamy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten komentarz! Dokładnie, to tylko przytłacza, zamiast pomagać. Choć czasem taki kop też się przydaje ;)
      Ale wieczni malkontenci niestety zawsze się znajdą....

      Usuń
  4. Ja mam dobrą radę na zły humor. Wchodzę na Twój blog, widzę Twój boski usmiech i aż trudno nie usmiechność się do Ciebie...a jak juz czasem coś takiego napiszesz, ze az boki zrywam, to strach pic kawe przed monitorem ;)
    Miłego dnia Kasiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mi miło czytać takie słowa! Dziękiii :)) I od razu ja się bardziej pozytywnie nakręcam :)) to działa w dwie strony!

      Usuń
  5. Dziękuje Ci Kasiu za taki baaaaaaaardzo pozytywny wpis. Masz w 100% rację. Stosuję to na co dzień i działa. Miłego dnia.
    http://balakier-style.pl/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, oby więcej takich pozytywnych ludzi!

      Usuń
  6. Kasiu! Czytam Twoj wpis po raz kolejny i probuje przegonic zle mysli, i… udaje sie!:)) mam ochote choc na chwile zapomniec o smutkach, ide ukroic sobie przeslodkiego brownie`sa i zrobic makijaz, i ani mysle myc dzis podlogi, co sobie zaplanowalam (moze jutro…;))
    Buziaki Promyczku! Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Anka! Czas dla siebie na swoje małe przyjemności jak najbardziej się każdemu należy :))

      Usuń
  7. Dobrze mówisz :) szkoda tylko, że zimą moda jest taka szara i bura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie musi wcale taka być :) inna sprawa że najczęściej wybieramy ciemne, praktyczne rzeczy na tę porę roku... ale zawsze można zaszaleć z dodatkami - kolorowym szalikiem/czapką/torbą/parasolem :)

      Usuń
  8. Myślę, że wieczni malkontenci to po prostu ludzie z defektem odczuwania szczęścia. To prawdziwa choroba, na granicy epidemii / w niektórych środowiskach/. Przyczyna: brak umiejętności definiowania osobistych celów i ich realizacji. Po prostu malkontenci nie wiedzą czego chcą. Dobry temat i dobrze, że tak często podejmowany przez blogerki. Bo chorobę Kasiu trzeba pokonywać:). Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się zgadza. Jeśli ktoś sobie nie radzi, to może prowadzić dalej nawet do depresji czy frustracji. A w dzisiejszym świecie kiedy dociera do nas tyle bodźców.... bardzo ciężko jest się odnaleźć. Warto mieć wtedy wsparcie bliskich :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Kasiu, od razu mi pozytywniej! Jak się w najbliższym czasie zasmucę, to znowu tu zajrzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsze zdjęcie jest tak fajne i pozytywne, że od razu chce się też zaszaleć i pomalować paznokcie na wszelakie kolory;) Fajnie u Ciebie, dużo dobrej energii:) Czuję się rozgrzeszona i idę podjeść nutelli na biszkopcie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. I totally agree with you. I love how you write and what you write
    xoxo
    www.welovwfur.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie usłyszeć (no, przeczytać) takie pozytywne słowa, podczas gdy wszyscy wokół, wraz z pogodą, pochmurnieją, narzekają i wpadają w rozpacz, bo komuś się włosy nie chcą ułożyć albo w cukierni nie było tego ciasta, na które miało się ochotę ;). A że i mnie chwilami udziela się ten nastrój, to dobrze, że ty nastrajasz innych pozytywnie, od razu mi radośniej :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes