zielona jestem w tym temacie


"Green is the new black. How to change world with style." Tamsin Blanchard. Książka o chwilowym trendzie, zrzuceniu z piedestału barw czerni? Nie. Podążaniu w kierunku eko? Tak. Autorka, analizując własne doświadczenia pisze, jak z zakupoholiczki, która myśli tylko o tym by nabyć nowy ciuch za 5 dolców, stać się eco-fabulous. Lekko i przyjemnie o trudnej kwestii. Jeśli nie macie ochoty czytać o etyce i odpowiedzialności to w tym momencie możecie przestać i tylko pooglądać obrazki. 


W dobie wszechobecnego "ja najważniejszego" nietrudno zgadnąć, że taki problem jak wyzysk, czy śmierć innych ludzi w wyniku zaniedbań pracodawców nie robi na społeczeństwach wielkiego wrażenia. Łatwo nas kupić. Zamydlić oczy, zwrócić uwagę na coś innego, pobocznego.A greenwashing uderza nas z prawej i z lewej.Wiecie co to jest? Ekościema. Do wyboru mamy dwie opcje, w pierwszej marka kreuje się na taką, która dba o ekologię, prawa pracownicze, uczciwą produkcję, używanie organicznych materiałów itp. W opcji drugiej dana firma robi nas w tzw. jajo tworząc produkt ekologiczny, a jednocześnie np. emitując do powietrza trujące substancje czy jakże miłościwie cywilizując państwa Trzeciego Świata poprzez niewolniczą pracę. Natalia Ćwik w artykule „Wybielanie za pomocą zielonego” stwierdziła, że „celem takiego działania może być uzyskanie tzw. efektu aureoli – firma liczy na to, że „ekologiczny” wizerunek marki automatycznie przełoży się na takie samo postrzeganie całej firmy”. 

Dlaczego to wszystko piszę? Ostatnio poruszony był problem naszego braku reakcji na wydarzenia związane z firmą LPP, które to, wielu opisywało. Gazeta Wyborcza, Michał ZaczyńskiTobiasz Kujawa i Gosia Boy - każdy z nich zarysował Lpp-gate (tak to sobie nazwę) w inny sposób.  Trafnie też podniosła dyskusję w temacie znajoma z blogowego podwórka - Kayka. Dyskusja "działa się" przez chwilę... i ucichła. Jak wszystko. Teraz przecież każdy śmieje się z blogerek, które nie znają nazwisk projektantów i potwierdzają tylko swoją ogromną głupotę.

Ja, jako blogerka, która interesuje się branżą mody, staram się trzymać rękę na pulsie i poszerzać swoją wiedzę w tym temacie. Jako człowiek zwyczajnie zastanawiam się czy zmieniając siebie, swoje zachowania, zwiększając swoją wrażliwość na kwestie etyczne i przede wszystkim świadomość, jestem w stanie zmienić świadomość swoich najbliższych. Czy jest w tym w ogóle sens? Na ile jestem w stanie to zrobić sama? Czy mam dostęp do źródeł informacji? To nie szkoła, gdzie nauczyciel poda listę lektur do przeczytania, które dostępne są w pierwszej lepszej bibliotece.



Tak na prawdę dyskusja o ekologii, etyce w modzie (i co gorsza w życiu) jest wielu z nas obca. "Nie wiem, nie interesuję się, zarobiony jestem" - czytaj: co mnie obchodzą wasze pseudofilozoficzne wywody, kiedy dzieci trzeba ze szkoły odebrać, z koleżkami wyjść na piwko, albo skończyć kolejny projekt do pracy, czy na uczelnię. Wszystko mamy gdzieś, przejmujemy się czubkiem swojego nosa i hulaj dusza, piekła nie ma. Nie było o tym dyskusji w domu, w szkole, na zajęciach. I pewnie nie będzie, chyba, ze jest się na kierunku, gdzie są zajęcia z etyki. 

Dlatego warto czytać samemu,a  potem razem dyskutować. Tę publikację przeczytałam kilka miesięcy temu. Przetrawiłam, poznałam mnóstwo nowych pojęć. Niektóre z nich znajdują się na zdjęciu wyżej. To co się wydaje, tylko się wydaje, a nie jest. Tak bym to podsumowała.

Nie, nie jestem zakręcona na punkcie eko. Nie wyrzucę teraz wszystkich swoich ubrań z szafy i nie będę chodzić we własnoręcznie utkanym worku z bawełny wyhodowanej w donicy ulepionej z gliny. Nie będę ścigać innych, za to, że nie chcą podjąć tematu, albo dlatego, że nie zrezygnują, tudzież nie ograniczą zakupów w sieciówkach. Takie czasy i takie życie, że nie każdego na to stać. Jeśli jednak będę miała możliwość sprawdzenia źródła pochodzenia danego produktu i wyboru tego, który powstał w warunkach przyjaznych środowisku w firmie, która dba o prawa pracowników (no do godnego życia! okazuje się, że to niewiele, to tak wiele...) to pewnie, że go wybiorę. Nie dajmy się zwariować, ale myślę, że kiedy należymy do pokolenia dwudziestokilkulatków, to nadszedł odpowiedni czas, żeby trochę poczytać i się zorientować. Jak już będziemy za kilkanaście lat piastować super ważne stanowiska i zarabiać full kasy to  nie będziemy się zastanawiać i swoje kroki skierujemy do właściwych sklepów. I tak też wychowamy swoje (i inne w rodzinie) dzieciaki. I krok po kroku podążymy w kierunku odpowiedzialnej mody ;)

Co możemy zrobić teraz zaraz?

1. Recykling - z sukienki zrobić szal, a z koszuli spódnicę, w marynarce odszyć rękawy i doszyć nogawki spodni. Ze starych słoików świeczniki, z butelek wazony... Jakie Wy macie jeszcze recyklingowe pomysły? A może upcyklingowe?

2. Inwestować w rzeczy wielofunkcyjne - szara marynarka pasuje do wszystkiego, podobnie jak płaskie czarne botki. Niektóre fotele mają funkcje wewnętrznych schowków, a blendery mogą też być mikserami i zgniatarkami.

3. Inwestować w rzeczy ponadczasowe - nie znudzą się, będą zawsze aktualne.

4. Wymieniać się ciuchami i innymi produktami wszelkiego użytku na swapach.

5. Dwa razy zastanowić się czy koniecznie potrzebujemy tej kolejnej rzeczy. Albo i trzy.

Poniżej jeszcze kilka linków:
fairwear.org/brands/ - członkowie Fair Wear, m.in. Acne i Takko Fashion.
Fair Wear Foundation - organizacja, która współpracuje z firmami w celu polepszenia standardów pracy ludzi zajmujących się produkcją.
Clean Clothes Polska - nieformalna koalicja organizacji pozarządowych działających na rzecz poprawy warunków pracy w globalnym przemyśle odzieżowym.
Mon Petit Bebe - ubrania dla dzieci bez ściemy, wiadomo z czego, jak i gdzie produkowane.

Nie wiem może inteligentna kampania społeczna przyciągnęłaby Polaków do myślenia (już nie chodzi o konkretne działania, ale chociaż o ten moment zastanowienia się) o etyce w modzie? Można by wykorzystać trendy takie jak działking [młodzi ludzie w dużych miastach dzierżawią działki - tak, te takie, które babcia z dziadkiem mieli - i oprócz eventów nazwijmy to towarzyskich, co dziwne dla starszych pokoleń, sadzą kwiatki, warzywa, owoce, koszą trawę (nie taką jak myślicie)] i... po prostu spędzają razem czas bez zbędnego nadęcia w super modnych party-lounge clubach. 

A Wy co myślicie o kwestii ekologii i etyki w modzie?
Temat trudny bez wątpienia. Jak widzicie z resztą sama błądzę i szukam w tym wszystkim rozsądku. Ciężko było mi poukładać te myśli w sensowny wpis... ale częściowo się udało. Chyba ;) Sami oceńcie! 


foto robiła Kasia K., cała reszta to już ja

Podziel się:

22 komentarze :

  1. bardzo fajny post! JESTEM ZA!:)
    Super pomysły:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie dlatego lubie czytać Twoje posty, bo są przemyslane i skieroane do odbiorców. Jesteś swoja babka, nie bedziesz chodzić z metka na wierzchu aby tylko się pokazać, ale bedziesz przekonywać i porównywać, znajdziesz wady i zalety. Realizujesz się w tym co robisz i robisz to dobrze, bo najpierw pomyslisz, poszukasz, poskładasz a potem działasz.
    Szkoda, że mało jest takich blogierek jak Ty Kasiu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję! Wiele dla mnie znaczą te słowa. Staram się, bo wiem, ze nie tylko Wy skorzystacie na tym co napiszę, ale i ja przygotowując się dużo na tym zyskam :)

      Usuń
  3. Lubię Kasia tutaj do Ciebie wpadać, bo wiem, że zawsze przekażesz mi coś wartościowego, zainspirujesz (bo przecież my blogerki uwielbiamy inspiracje!) do przemyśleń, zastanowienia się i oczywiście tym razem nie jest inaczej. Jeżeli chodzi o ekologię to też nie jestem zagorzałą ekomaniaczką, która przywiązuje się do drzewa, ale z drugiej strony warto wiedzieć co nieco na temat ekologicznego życia, o podstawowych zasadach, które nie wymagają od Nas wielkiego wysiłku, a naprawdę mogą poczynić 'małe cuda'. Co też związane jest z samą ochroną przyrody, dbaniem nie tylko o interesy własne, o tu, o teraz, ale o los przyszłych pokoleń, bo to jak świat będzie wyglądał za 20 lat zależy tylko i wyłącznie od Nas i to nasze bardziej lub mniej świadome wybory o tym decydują. Myślenie ludzi też po części się zmienia, spora część na pewno rzuca sie w wir konsumpcjonizmu, ale druga część, może mniejsza, ale na pewno bardziej świadoma zaczyna zastanawiać się nad zakupami, kupuje rzeczy z second handu, które teraz zaczynają być postrzegane bardziej pozytywnie, nie są to już okropne, niemodne, brudne, babcine rzeczy, a w wielu przypadkach prawdziwe perełki kupione za grosze, wykonane z dobrych materiałów, nie to co t-shirty z sieciówek, które ulegają destrukcji po pierwszym praniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100% prawdy. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale to od nas zależy przyszłość innych. I to jest odpowiedzialność....
      Kasiu, dziękuję Ci bardzo za głos w dyskusji!

      Usuń
  4. Bardzo dobrze, ze poruszyłaś ten temat. Myślę, ze nieprzypadkowo akurat teraz - w miesiącu Fair Trade :)
    Ja staram się kupować rzeczy, które starczają na dłużej niż jeden sezon, wykorzystywać, to co mam w szafie i, szczególnie ostatnio - ze względu na dostęp do fantastycznych secondhandów, kupować z drugiej reki.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))
      I takie wydawać by się mogło proste rzeczy jak te nasze wybory ubraniowe potrafią zrobić dużo dobrego! :)

      Usuń
  5. Kasiu, poruszasz ważny problem i generalnie masz rację. Niestety nic z tego nie wynika. Można myśleć ekologicznie, a właściwie powiedziałabym zdrowo-rozsądkowo i ekonomicznie. I to zupełnie wystarczy. Nie gromadzić rzeczy.....bo to w efekcie śmieci. Kupować rzeczy ponadczasowe i dobre gatunkowo, bo to się zwyczajnie opłaci. Oszczędzać wodę, energię, paliwo bo to jest działanie ekonomiczne. I to jest perspektywa zwykłego konsumenta. Działanie w imię ochrony środowiska to zwykła ideologia i propaganda. Tak naprawdę nie mamy wpływu na degradację środowiska na wielką skalę. Machina konsumpcjonizmu toczy się wartko i wielopłaszczyznowo, a wiele organizacji powołanych do szczytnych wydawałoby się celów, tak naprawdę jawnie lub skrycie lobbuje na rzecz tej machiny. Zresztą świat mody i cały przemysł z tym związany jest tego najlepszym przykładem. W dobie internetu widzimy to zjawisko globalnie jak i z drugiej strony widzimy, że miliony istnień ludzkich umiera z głodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak. Globalnie to jest nie do udźwignięcia. Ale... jeśli myśleć o świadomości swojej i swoich najbliższych, to warto zmieniać złe nawyki i zwyczajnie zastanowić się czy przypadkiem nasza konsumpcja wszelakich dóbr nie jest właśnie.. zbyt przypadkowa ;)

      Dziękuję Ci bardzo za głos w dyskusji :)

      Usuń
  6. Bardzo dobry artykuł. Sprawie LPP sama planuję poświęcic osobny wpis. Prawda jest taka, że informacje, które docierają do przeciętnego odbiorcy są w dużej mierze cenzurowane i modyfikowane przez media, dlatego sprawa ta przycichła. Ba, ona wcale nie dotarła do naszej świadomości jak powinna była. Co do pochodzenia produktów, uważam,że wszystko idzie w dobrym kierunku. Zapanowała swego rodzaju moda na bycie "Eko" co mobilizuje ludzi do wdrażania się w temat i co najważniejsze - działania! U mnie nowy post, moje spojrzenie na całą akcję z Warsaw Fashion Weekend - Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Media jak media, niby obiektywne, a tak na prawdę to nigdy. Każdy ma swoją wersję prawdy. Coś w tym jest z modą na Eko - może nie jest to jeszcze super trend, ale faktycznie zauważyć można tendencję do zwracania uwagi na jakość produktów żywnościowych, warunki ich wytwarzania i to samo odnosi się też do ubrań.
      Zajrzę do Ciebie w wolnej chwili!

      Usuń
  7. Rozsądek i brak przesady w każdą ze stron, tym się kieruję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cóż pogratulować jeśli Ci to odpowiada :)

      Usuń
  8. Kasiu cudowna stylizacja, i jak zawsze świetnie napisany post na czasie!!
    ♡ wspaniale
    pozdrawiam:* OLA

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyczerpujący wpis popełniłaś Kasiu, wspaniale jest móc czytać takie rzeczy! Ha, bardzo fajnie, że wspomniałaś o efekcie aureoli, kurcze kiedyś miałam pod ręką interesujący filmik na temat właśnie tego jak i w jakich warunkach produkowane są ubrania popularnych sieciówek, najśmieszniejsze było to, ze wiele z nich oczywiście miało bardzooo eko formułkę typu: nasza firma wykorzystuje przyjazne środowisku tworzywa takie jak bla bla bla... ale oczywiście ani słowa, ze potem materiał ten jest farbowany środkami które mogą powodować alergie, podrażnienia a nawet nieść ryzyko wystąpienia raka, już nie wspomniawszy o pracownikach którzy się w tej całej chemii taplają po 12 godz dziennie bez minimalnego nawet zabezpieczenia przed szkodliwym działaniem tych substancji.

    OdpowiedzUsuń
  10. zaskakujacy brak reakcji lpp, zwlaszcza w kontekscie duzych kampanii z miedzynarodowymi modelkami, to calkowicie nieprzemyslana strategia. a z drugiej strony...przecietny klient reserved czy house nawet nie ma pojecia o zaistnialej sprawie :(

    lena

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajna stylizacja i świetny tekst. To późne słońce świetnie nam robi.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uff, kamień spadł mi z serca, kiedy przeczytałam, że nie będziesz wyrzucać wszystkich swoich ubrań :)))
    Co możemy zrobić już/ teraz???? Organizować jak najwięcej swapów, o których piszesz- zaczniemy pokazywac, ze kwestia etyki i ekologii w modzie nie jest nam obca.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes