to be yourself is all that you can do

Przeładowane, przepakowane szafy, pudełka z butami, koszyki z rękawiczkami nie do pary. Gromadzimy. Kupujemy dużo, niekoniecznie najlepszej jakości. Robimy listy tylko-najbardziej-niezbędnych-rzeczy, obiecujemy sobie, rodzicom, mężowi, chłopakowi, przyjaciółce - tak, tylko tej listy się trzymam nic więcej nie kupuję! Kupujemy, bo chcemy, bo taki jest impuls, bo faktycznie tego potrzebujemy... Albo ktoś sprawia, że myślimy, że tego potrzebujemy. 

"Ubrania nic nie znaczą, dopóki ktoś w nich nie 'zamieszka'." Zdanie to ma drugie dno - nie chodzi o to, że na wieszakach ubrania mogą wyglądać kiepsko i po prostu trzeba je założyć - te szmatki są niczym, stają się czymś dopiero, gdy pokazują człowieka, który je nosi. Ale. Nie, nie musisz nosić na co dzień butów trekkingowych i 3-warstwowej oddychającej kurtki, jeśli twoją pasją jest wspinaczka górska. Nie przychodzisz też na zajęcia w fartuchu, tylko dlatego, że bardzo lubisz piec ciasta. Nie tędy droga jak wieszcze narodowi mawiali. Strój nie powinien przesłaniać naszej osobowości. Zwyczajnie fajnie jest czuć się dobrze w swoim ciele (i tym co na nim jest). Jeśli nosimy to co lubimy, to... wzrasta nasza pewność siebie, nic nie uwiera, nie przeszkadza. Taki strój jakby go nie było. Druga skóra. 

Media z każdej strony bombardują nas hasłami: Odnajdź swój styl! Bądź niepowtarzalny! Oryginalnie i odważnie! To Twój styl! Wchodzimy do tych ogromnych galerii handlowych, udajemy się na targi, przeglądamy zakupowe portale internetowe. A tam? Mnóstwo rzeczy. 4578 sukienek, 2365 kurtek, 1597 butów, w każdym rozmiarze, pełnej palecie barw i cenach mniej lub bardziej przystępnych. Niby szukasz botków na koturnie na jesień, ale tu jest biżuteria na przecenie, a tam kardigany 2 w cenie 1. A na stronie internetowej specjalny rabat na zakupy powyżej 100zł. Prawdziwe okazje! Ekspedientki w sklepach też doradzają, pokazują nowości, dodają bony zniżkowe. Do gazet dołączane są kupony rabatowe. Miałaś wykorzystać tylko dwa - na płaszcz jesienny i torebkę dla mamy. Ale przecież takie okazje rzadko się zdarzają. Do letnich/zimowych (niewłaściwe skreślić) wyprzedaży jeszcze daleko... 
Hej, ciągle są jakieś okazje. Słowo wyprzedaż widzę wszędzie, o każdej porze roku. Inna sprawa, że wspaniałe sales są w Polsce swego rodzaju parodią (to temat na kolejną rozprawę). 
I człowiek się gubi. Jak ma rozpoznać ten swój styl? To w końcu podążać za trendami, czy nie? Szafa pełna, a nie ma co założyć. Tu zobaczcie koniecznie TĘ 30 sekundową reklamę, którą podesłała mi przyjaciółka Kasia - akurat kiedy zaczęłam tworzyć ten wpis. <wielkie umysły myślą podobnie, huh?>


Ja sama czasem mam mętlik w głowie ;) Ale krok po kroku zakupy robię co raz bardziej racjonalnie. Myślę o tym na jaką okazję jest mi dana rzecz potrzebna i czy wykorzystam ją też do innych. Jeśli na prawdę masz problem z wybraniem czegoś dla siebie, z określeniem co Ci się podoba, a co nie, czego Ci potrzeba... spójrz na siebie z boku. Czym się interesujesz? Jakie kolory lubisz najbardziej? Gdzie pracujesz? Gdzie (przy czym) spędzasz najwięcej czasu? Przede wszystkim jednak spójrz na to co najczęściej nosisz - pomyśl dlaczego. Jakie są te rzeczy? Do czego pasują? Nosisz, bo nie masz nic innego, czy faktycznie jest to ta, wspomniana wyżej przeze mnie, druga skóra? Określ "kondycję" tych ubrań/dodatków/butów - jeśli nie są już pierwszej świeżości (tak można uprać, jeśli to nowa rzecz, a niestety nie wszyscy o tym pamiętają...) to już wiesz czego potrzebujesz. Dobieraj pozostałe części garderoby właśnie do nich. Przecież i tak, kiedy nie wiesz co założyć, wybierasz właśnie je. 

Prosto. Autentycznie. Po Twojemu. 
Liczy się to, co każdy z nas "ma w środku", ale doskonale wiemy, że pierwsze wrażenie... to nasz sposób zachowania i to jak wyglądamy. Chyba warto, żeby było spójne z tym, kim jesteśmy. Nie pozwólmy się zaszufladkować.

foto: ja, moje zdjęcie: Kokijaże

Podziel się:

35 komentarzy :

  1. Bardzo lubie Twoje posty, Kasiu. Zawsze przemyslane, zawsze z zawartym sensem i morałem, zawsze z Twoją subiektywną opinią. Aż miło się czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki dziewczyny! Cieszę się, że tak to odbieracie :)

      Usuń
  2. Kasia, bardzo mądrze prawisz! Ubrania nic nie znaczą, dopóki ktoś w nich nie 'zamieszka' - nie sposób się nie zgodzić z tym stwierdzeniem, bo to przecież my nadajemy danym rzeczom charakter, sprawiamy, że wyglądają zupełnie inaczej (czasami lepiej, czasami gorzej) niż na wieszakach. Widać to zresztą na żywo czy na samych zdjęciach blogowych czy dana osoba dobrze czuje się w swoim ubraniu, czy strój jest dla niej drugą skórą, o której wspomniałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to - po prostu widać czy ktoś się w danym stroju czuje dobrze, czy nie. Po co więc robić z siebie przebierańca?

      Usuń
  3. Piękna myśl Marca Jacobsa, godna wyrycia dłutem w głowie ;). Z jednej strony krzyczą, że mamy odnaleźć swój styl, z drugiej strony wszystkie sklepy proponują nam praktycznie to samo na dany sezon. Pastele są hitem? 3/4 asortymentu każdego sklepu od razu w pastelach, niezależnie, co kto lubi ;). Osobiście podoba mi się aktualna kolekcja New Yorkera, bo postawili bardziej na zwyczajne, rockowe akcenty tj. ćwieki, czaszki, anioły etc., a nie idą aż tak w super modny grunge jak choćby Bershka i akurat wersja "rockowo, ale nie grunge'owo" dużo bardziej pasuje do mojego stylu i w takich ciuchach czuję się jak w drugiej skórze :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawidłowo! Każdy świadomy swojego stylu powinien wybierać to co lubi :) a kto bardziej zagubiony, się nie powinien stresować, tylko całkiem na luzie przymierzać różne rzeczy, niekoniecznie te najmodniejsze ;)

      Usuń
  4. oj ja długo dochodziłam do swojego stylu - co innego mi się podobało a w czymś zupełnie innym czułam się dobrze. Postawiłam więc na "kompromis" i staram się wybierać trochę rzeczy takich typowo moich, sprawdzonych i w których wiem, ze będę się czuć "sobą" ale jednocześnie dobieram do nich coś z pozornie innej bajki. No i już nie staram się sama siebie przekonywać, że to czy tamto będzie mi pasować bo to nie ma sensu. Albo zaiskrzy albo nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w końcu udało się i już wiesz czego dla siebie chcesz :) i to jest fajne!

      Usuń
  5. Sklepy bombardują nas nowymi trendami ale czy naprawdę podoba nam się dana rzecz i moglibyśmy chodzić w niej na okrągło, czy chcemy kupić bo w tym sezonie to jest modne?. Jeśli chodzi o mnie, muszę czuć się w ubraniu dobrze i swobodnie. Sweter może mieć 5 lat, ale gdy naprawdę mi się podoba i czuję się świetnie to mogę chodzić w nim następne 5 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co jest w sklepach często "woła o pomstę do nieba" niestety :) ale można też znaleźć takie rzeczy, które będą naszymi ulubionymi przez długi czas!

      Usuń
  6. Masz rację Kasiu. Zgadzam się z Tobą w 100 procentach. Serdecznie pozdrawiam.
    http://balakier-style.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobra myśl... :D bo modą trzeba się bawić i czerpać z niej po swojemu :) Gorąco pozdrawiam i zapraszam do mnie :) http://style-of-secret.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale też bez przesady w drugą stronę :) jeśli ktoś się nie czuje pewnie w tych wszystkich możliwościach, które oferują sklepy może zwyczajnie wybierać rzeczy proste, dobrej jakości i czuć się w nich swobodnie :)

      Usuń
  8. Mnie na szczęście udało się opanować i naprawdę kupuję tylko to, co jest potrzebne, nie zwracając nawet uwagi na słowo "sale"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeśli Ci to odpowiada to jest dobrze :)

      Usuń
  9. Kochana, uwielbiam twoje posty, dużo w nich pozytywnej energii♡
    cudownie.
    pozdrawiam:*
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  10. Znowu bardzo mądrze!
    Jak nie chodzę po sklepach, to nawet nie zauważam, że czegoś potrzebuję i chodzę w tym, co mam. Ale wystarczy tylko na chwilę wejść do galerii... Już potrzebuję mnóstwa rzeczy.

    No i jesienne Babeczki w nagłówku, super! :D Cieszę się! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam to foto :D ech najlepiej nie chodzić i nie oglądać :D

      Usuń
  11. Trafny tekst, ja kiedyś tez kupowałam dużo, za dużo, teraz ku mojemu własnemu zdziwieniu robię bardzo przemyślane zakupy, tylko rzeczy, które naprawdę mi się podobają, pasują do reszty szafy i chodzę w nich często, i wbrew pozorom, nie wyglądam cały czas tak samo:)
    ciekawie piszesz, przyjemnie się czytało

    zapraszam do wspólnej obserwacji, jeżeli masz ochotę
    http://jestemtylkosnem.blogspot.com/
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I gratuluję uporządkowanej szafy! W wolnej chwili zajrzę do Ciebie :)

      Usuń
  12. Dobrze jest wiedzieć co nam służy, a co nie, w czym czujemy się swobodnie, a w czym jak przebrane. Mnie jednak zdarza się coraz częściej, ze mam dokładnie określone, czego potrzebuję i mam obraz tych rzeczy "w głowie", ale w sklepach nie mogę ich nigdzie znaleźć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to inna sprawa - kiedy czegoś konkretnego poszukujemy to zazwyczaj albo tego nie ma, albo nie spełnia naszych oczekiwań. Wtedy fajnie mieć zaprzyjaźnioną krawcową!

      Usuń
  13. Wparowałam dziś do mego ulubionego ciucholandu (a miałam nie wchodzić - w zeszłym tyg kupiłam skórzane kozaki - klasyczne i do wszystkiego HA! - i mam "bana na robana"), zgarnęłam furę ciuchów do przymierzalni (jako stałej klientki czyszczącej wieszaki nie obowiązuje mnie reguła "zgłoś personelowi ilość rzeczy zabieranych do przymierzalni") i... rozkmina. A po co mi to? A do czego to założę? Suma kupa wyszłam z dwiema sukienkami, dwoma sweterkami rozpinanymi (po to przyszłam!) i bluzką z Desiguala, która jest tak szalona i kolorowa, że nijak do niczego nie będzie mi pasowała, ale tak zajebista, że uznałam, że nawet jak założę ją tylko 2 razy i podam dalej, to warto. I już sama nie wiem, czy zaliczyłam sukces, czy porażkę? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe to już sama oceń czy sukces czy porażka :D sama wiem po sobie, że najtrudniej rozliczyć się przed samą sobą z zakupów w ciucholandach, bo można znaleźć boskie rzeczy w niskich cenach ;) ale desigual sama bym wzięła, bo mimo tego szaleństwa są to świetne rzeczy!

      Usuń
  14. Bardzo dobrze napisany post. Mam własnie ostatnio mocne postanowienie, żeby robić bardziej przemyslane zakupy i chyba będę inwestować w klasyczne, ponadczasowe modele, które do wszystkiego pasują i sa dobrej jakości żeby posłużyły mi troszkę dłużej i częściej niż raz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to bardzo mądre, choć czasem troszkę szaleństwa nie zaszkodzi ;)

      Usuń
  15. Ja uważam, że jesty jeszcze jeden problem. Jeśli ktoś nie jest pewny siebie to często zaczyna gubić swój styl pod presją innych: założyłabyś w końcu sukienkę, kiedy założysz jakiś kolor etc.. Ja np mam świadomość kolorów, w których dobrze wyglądam, z tej gamy mam też te, w których dodatkowo czuję się dobrze i nerwica mnie bierze, gdy ktoś próbuje na mnie wymusić bym założyła coś bardziej kolorowego.
    Ja zawsze staję przed lustrem w danej rzeczy i zastanawiam się z czym mogłabym ją połączyć by wyszły przynajmniej 2-3 zestawy. Potem robię 'wygibasy' zastanawiając się czy na pewno czuję się komfortowo- gdy chodzę po przymierzalni, gdy się schylam, gdy staję na palach i podnoszę ręce. Jakoś każdy zakup, który spełniał te kryteria służy mi na wiele lat ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Często ktoś nam coś tak sugeruje, że faktycznie zaczynamy się zastanawiać czy jednak nie powinniśmy założyć np. Neonowej mini albo militarnej kurtki. Ale warto wtedy się zastanowić nad tym po prostu jak to czujemy :-)

      Dzięki za komentarz!

      Usuń
  16. Ej wiesz co, tak sobie ostatnio myślałam przeglądajac co tam na fashion weekach namodzili, że to chyba jednak dość niesprawiedliwe, że skreślam automatycznie kolekcje gdzie nie podoba mi się jak zaaranżowane są modelki i prawdopodobnie te same ciuchy tylko w innej konwencji, że np modelka ma rozwiany włos, zamiast sklejonego CZEGOŚ na głowie, z subtelnym makijażem zamiast teatralnej dramy na twarzy, byłyby przeze mnie o wiele lepiej odbierane. To tak a propos tego co napisałaś, że nie sama szata, ale ten kto się w niej znajduje nadaje jej konkretnego charakteru.
    Eh... moim największym grzechem jest kupowanie pod impulsem, przyznaję się bez bicia. :< I własnie, heh, no wypisałaś sytuacje idealnie z życia wzięte, obiecuję chłopakowi, że to ostatnia najostatniejsza rzecz, a tydzień później w tajemnicy dochodzą jeszcze dwie ;D Człowiek niby nad tym pracuje, niby mu nawet cos tam wychodzi, ale do ideału jeszcze daleko, dalekoo :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jest tak, że otoczka, albo to co pamiętamy z przeszłości decyduje o tym czy nam się coś podoba czy nie... a w sumie każdy zasługuje na drugą szansę (w tym przypadku drugi rzut oka) ;)

      Każda z nas z tym walczy! Ale nie musimy być ideałami. Wystarczy, że tylko trochę więcej będziemy się zastanawiać na tym co trafia do naszych szaf. To już duży krok do przodu :)

      Usuń
  17. ahh zdecydowanie kupujemy za dużo... ja od jakiegoś czasu (2-3 miesiące, ale to zawsze coś!) kupuję tylko NAPRAWDĘ niezbędne mi rzeczy. Staram się kupować jedynie rzeczy uniwersalne, dobre jakościowo tak, aby służyły mi dobrych kilka lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to i tak długo! krok po kroku i będzie co raz rozsądniej :) super, tak trzymaj!

      Usuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes