"Los książek zależy od pojętności czytelników"




61% Polaków w ciągu ostatniego roku nawet nie tknęło najmniejszym swym palcem książki. Około 11% rzeczywiście czyta - tzn. pochłania rocznie 7 i więcej książek. Wliczają się w to również e-booki. 











Ilu z nas czyta książki związane z własnym hobby czy zawodem? Czy chociaż sprawdzamy, czy dany tytuł jest wart poświęcenia mu czasu? Czy od razu stwierdzamy, że na pseudo-naukowy bełkot szkoda czasu?

Dlaczego codziennie 3-5 mln Polaków woli obejrzeć pamiętniki z wakacji, trudne sprawy i inne tego typu produkcje zamiast poczytać jakąś książkę dla przyjemności? 










t-shirt : One Mug a Day
spódnica | skirt : vintage, po Mamie | from my Mum
torebka | bag : Handverk
kapelusz | hat : Reserved
okulary | sunglasses : Brylove
buty | shoes : F&F

[Do małej nerki tyle się mieści!]

Jeśli ktoś twierdzi, że interesuje się modą i dodatkowo prowadzi bloga (nie wliczam w to grono szafiarek, które tylko chcą pokazywać swoje stroje - i nie jest to obelga! Po prostu trzeba zrozumieć, że to mogą być osoby, które mają inne zainteresowania np. japońskie filmy, sport, kręcenie filmów, robienie biżuterii itp, a jedynie lubią dzielić się wrażeniami odnośnie ciuchów i to pokazują - nie wiążą swej przyszłości ze światem mody) niby o modzie, a przeczytał/przeczytała w swoim życiu może z jedną książkę jej dotyczącą, złożoną w 70% z obrazków... To jak z tym zainteresowaniem jest? 


"Wykształcenie dało ludziom umiejętność czytania, ale nie nauczyło ich umiejętności wyboru lektury. To właśnie jest źródłem sukcesu brukowej literatury"

Ilość czy jakość? 

Może ludzie nie czytają, bo literatura delikatnie mówiąc sięgnęła dna i nikt nie tworzy już wiekopomnych, poruszających tłumy gawiedzi tekstów? B Z D U R A. Wystarczy zajrzeć do pierwszej lepszej księgarni, antykwariatu, hipermarketu(!!) czy nawet lokalnej biblioteki, żeby zobaczyć ile książek tam stoi i zatapia się w kurzu. A znajomi na pewno nie trzymają swoich zbiorów w mocarnych sejfach, które chroni super kod, z którym to nawet James Bond sobie nie poradzi. Ale lepiej narzekać na brak czasu, zmęczenie, nieciekawą literaturę... 

Inna sprawa, że część obywateli naszej pięknej Ziemi sięga po beznadziejną literaturę typu 1000 i 1 twarzy greya, zmierzch i inne świty, czy zabili go i uciekł. Chyba dobrze jednak, że w ogóle czytają. O gustach się nie dyskutuje...  

P.S. A spece od marketingu tak się starają, żeby Polacy czytali - kampania |Nie czytasz? Nie idę z Tobą o łóżka| . 

A Wy co ostatnio przeczytaliście? A może sami tworzycie literaturę?

Podziel się:

30 komentarzy :

  1. Bzdura , bzdura Kasiu, bo jest jeszcze wiele ciekawych książek na tym świecie, które zasługują na przeczytanie. Ja kocham ksiażki same w sobie, ebooki mnie nie przekonują, musze je miec w rece, czuc zapach przewracanych kartek.
    Zuch dziewczynka, że o tym piszesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie lubię też mieć "prawdziwe" książki w rękach, ale i ebookiem nie pogardzę :)

      Usuń
  2. ja może maniakiem czytania nie jestem (moja koleżanka pochłania grube tomiszcza w kilka dni), ale jak mam wybór to książka góruje nad filmem - wolę dać szansę wyobraźni niż dostać wszystko na tacy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest duży plus literatury - to my jesteśmy reżyserami i decydujemy jak scenariusz napisany przez autorów interpretujemy :)

      Usuń
  3. Książki psychologiczne to coś, co kocham :).
    Dodaję blog bo jest pisany z głową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki!

      ja książek stricte psychologicznych nie czytam, ale takie, które zawierają w sobie ten wątek owszem :)

      Usuń
  4. jako zawodowa bibliotekarka nie boję się przyznać, że książek nigdy nie lubiłam a ich czytanie nie sprawiało mi radości. Teraz, od czasu do czasu coś tam wezmę (wstyd, żeby na moim bibliotekarskim koncie była informacja "statystyki wypożyczeń - 0") ale nadal jest to dla mnie tylko dodatkowa forma rozrywki. I nie chodzi o to, że jestem za leniwa czy za bardzo pochłonięta idiotycznymi programami tv. Po prostu "ten typ tak ma" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy z nas jest inny i ma inne zainteresowania :) ale do książek warto czasem zajrzeć!

      Usuń
  5. love your look! ^^

    http://alovelystyle.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie, problemem nie jest tylko to ze ludzie ( bo przecież nie tylko Polacy) nie czytają, ale tez CO czytają, jeśli już to robią. A może już lepiej, żeby czytali cokolwiek? Sama nie wiem...

    PS. Świetny zestaw!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też nie wiem... czy lepiej żeby nie czytali tych badziewi... czy dobrze, że w ogóle sięgają do literatury?

      Dzięki :)

      Usuń
  7. Z czytaniem jest jak z hobby, to coś co nie daje wymiernych zysków ale robimy to dla siebie i widzimy świat z większym dystansem, dzisiaj w gonitwie za prestiżem i pokazaniem się mijamy szerokim łukiem książke, bo ona nic nam nie daje...nie wstydzimy się pokazywać tego co nas naprawdę pasjonuje, chodź by było to zbieranie kapsli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz takie czasy, że ludzie nawet na hobby chcą zarabiać, więc faktycznie nie chcą "tracić" czasu na czytanie książek.

      Usuń
  8. Kiedy usłyszałam o tych statystykach w radiu to aż ciężko mi było uwierzyć, że tak jest naprawdę. Ale przeliczywszy ilu moich znajomych czyta coś a ilu wcale lub tylko trochę to niestety tak to wychodzi.
    Co do książek to uwielbiam reportaże. I książki wydane przez Wydawnictwo Czarne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chętnie sięgam po reportaże :)

      Ja muszę przyznać, że wśród moich przyjaciół jak i znajomych jest wiele osób czytających. I to nie jedną książkę w roku, a znacznie więcej :) Stąd te statystyki mną wstrząsnęły niejako....

      Usuń
    2. U mnie właśnie mniej więcej jak w tych statystykach, część znajomych (po studiach wyższych!) nic nie czyta, część czyta niewiele, a część dużo i ambitnie.

      Usuń
  9. Dlaczego codziennie 3-5 mln Polaków woli obejrzeć pamiętniki z wakacji, trudne sprawy i inne tego typu produkcje zamiast poczytać jakąś książkę dla przyjemności?- Jakże mocne i jakże jednocześnie prawdziwe! niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda zazwyczaj jest mocna... myślę, że jakby w szkole już dzieciakom pokazywano ciekawą literaturę i to jak wielki wybór jest to mogłyby się bardziej wciągnąć w czytanie. Popatrzmy choć na takiego Harry'ego Pottera. To niesamowite jak wszyscy to podchwycili i czytali, i nadal czytają! Da się. Tylko trzeba odpowiednio ludzi podejść ;)

      Usuń
    2. Kasiu i znowu muszę Ci przyznać 100% racji (ah co za kobieta!) Osobiście znam co najmniej paru ludzi którzy ani jednej lektury szkolnej nie przeczytali, książką się niby brzydzili, a jak im wpadło w ręce albo ktoś podsunął literaturę zgodną z ich zainteresowaniami, łoo to chłonęli aż im się uszy trzęsły, a potem mogli opowiadać o tym godzinami. Tak że również uważam, że problem tkwi w szkolnictwie, w narzucaniu (często najnudniejszych bzdur na świecie)i potem się ludzie zrażają.
      A Harry Potter genialny przykład! Nie znam osoby która by go nie przeczytała! A w moim sercu zawsze będzie zajmować szczególne miejsce <3

      Usuń
  10. Siedziałam dziś do pierwszej w nocy czytając "Tatianę i Aleksandra". Dawno się tak nie wzruszyłam i musiałam doczytać do końca. Niby romans (kontynuacja "Miedzianego jeźdźca"), ale JAKI!
    A zaraz wracam do czytania książki z gleboznawstwa, czy to też się liczy? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo i to rozumiem!! :D Sama się niekiedy nie mogę oderwać i czytam z szybkością błyskawicy ;)

      Książki z gleboznastwa też się liczą, jak najbardziej! :D

      Usuń
  11. Poruszyłaś Kasiu ważny temat. Moim zdaniem, na beznadziejne książki, które zalewają księgarnie, zwyczajnie szkoda czasu. Powieść trzeba przeżyć, "wejść" w nią, a nie tylko zaliczyć. Lubię czytać wolno, bez pośpiechu, chłonąć atmosferę, delektować się słowem , mieć czas i ciszę dookoła. Takie czytanie to prawdziwy luksus i coraz trudniej o to:) Kiedyś czytałam dramaty. Czy ktoś to jeszcze robi? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To racja, ciężko teraz znaleźć czas na spokojne czytanie. W czasie roku akademickiego właściwie czytam kiedy jestem w drodze - albo w pociągu, albo w tramwaju.
      Jak chodziłam do gimnazjum to bardzo interesowałam się teatrem i wtedy pochłaniałam dramaty i tragedie i komedie prawie kilogramami:D Nadal mam do nich sentyment!

      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Kolejny świetny wpis. Ja aktualnie zaczytana jestem w książce "Marilyn Monroe. Fragmenty, wiersze, zapiski intymne, listy". Polecam, choć nie jest to łatwa lektura, ale książka ta obala w 100% stereotyp Marilyn jak głupiej blondynki.

    OdpowiedzUsuń
  13. "nie wliczam w to grono szafiarek, które tylko chcą pokazywać swoje stroje" - c'est moi. Szczerze, lubię tworzyć stylizacje, ale wiem, że nie znam się na modzie, dlatego moje notki zazwyczaj dotyczą tego, na czym bardziej się znam i bardziej interesuję ;). A jeśli chodzi o książki, to u mnie aktualnie Pratchett&Gaiman - Dobry Omen :).

    OdpowiedzUsuń
  14. myślę, że ludzie idą na łatwiznę i szukają przyjemności w czynnościach,które nie wymagają skupienia czy myślenia.
    a szkoda, bo książki wyostrzają wyobraźnię i kształtują ludzi..

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes