Mowa niezależna

czyli tak na prawdę o modzie niezależnej. Jednym z zadań na studiach było przeprowadzenie wywiadu z kimś, kto ma coś ciekawego do powiedzenia. Pomyślałam więc o Adze z CUB Wear. Zgodziła się i tak oto jest gotowy! Mam nadzieję, że się Wam spodoba!



„Zawodowo zajmuję się pogonią za marzeniami. Tworzę ubrania pod marką CUB - wszystkie szyte przeze mnie osobiście, z możliwością indywidualnego dopasowania projektów.” W tych dwóch zwięzłych zdaniach, na swoim blogu opisuje siebie wrocławska projektantka mody Aga Mitek. Sprawdziłam, jaka filozofia kryje się pod logo z wilczym szczeniakiem*.



Katarzyna Kwiecień: Standardowe pytanie na początek. Skąd pomysł na projektowanie ubrań i własną markę?

Aga Mitek: Szyję od bardzo dawna. Najpierw było hobby, potem założenie firmy. Studiowałam konserwację rzemiosła artystycznego i historię w kierunku renowacji zabytków. Nawet pracowałam w zawodzie, ale jednocześnie obserwowałam rozwój mody niezależnej. Co raz więcej osób bez wykształcenia w zakresie projektowania mody zakładało swoje firmy i do dziś one bardzo dobrze funkcjonują. Wypełniła się nisza w tej branży i wytworzył się popyt na tego typu produkty. Zaczęłam też w tym czasie wykonywać swoje projekty, a nie tylko szyć z wykrojów. Wypracowałam indywidualny styl. Wielu ludzi zamawiało u mnie ubrania, mimo, że nie było wtedy jeszcze konkretnej marki. Pomyślałam wtedy, że to dobry sposób na własny biznes. To niezależność i praca, która sprawia przyjemność.

K.K.: Masz już swoją pracownię? Co jest Ci potrzebne do tworzenia, jakich urządzeń używasz?

A.M.: Tak, w mieszkaniu jeden z pokojów jest przeznaczony na pracownię. Założyłam swoją firmę z oszczędności. Kupiłam sprzęt, komputer, trochę materiałów i systematycznie, to, co zarabiałam inwestowałam dalej. Teraz mam trzy nowe maszyny – podstawową krawiecką, owerlok i renderkę do wykańczania dzianinowych ubrań, oprócz tego posiadam jeszcze starszą, używaną maszynę od cioci, maszynę do nabijania napów [red. rodzaj zatrzasku, zapięcia zastępującego guzik], a także maszynkę do robienia badgy [red. badge – naszywka, plakietka]. I całe mnóstwo innych akcesoriów. Jestem gadżeciarą w sferze krawiectwa.

K.K.: Jak dobrze rozumiem - interesujesz się co nowego powstało, szukasz innowacyjnych rozwiązań, które jeszcze mogą Ci się przydać? Kolekcjonujesz te akcesoria tak jak inni okulary przeciwsłoneczne, komiksy czy znaczki?

A.M.: Tak, tak! Ja kolekcjonuję rzeczy do majsterkowania i szycia.

K.K: Materiały też wybierasz sama. Kupujesz je w hurtowniach czy zamawiasz przez internet?

Współpracuję z jedną, z hurtowni we Wrocławiu. Mam bardzo dobry kontakt z jej właścicielami. Sprowadzają dla mnie określone gramatury [red. masa jednego metra kwadratowego wyrobu włókienniczego wyrażona w gramach] albo kolory materiałów. Czasami korzystam też z oferty mniejszych sklepów detalicznych - kiedy potrzebuję niewielką ilość materiału czy coś bardziej finezyjnego. Rzadziej robię zakupy przez internet, ponieważ wolę najpierw zobaczyć i dotknąć materiał. Mam też zasadę, że gdy kupuję tkaninę, której wcześniej nie używałam, to szyję coś dla siebie i sprawdzam jak gotowy produkt „zachowuje się” w praktyce. Nie mogłabym sprzedać komuś czegoś, co w dniu zakupu wygląda fantastycznie, mając jednocześnie świadomość, że po pierwszym praniu jego jakość ulegnie zmianie. To zabrzmi górnolotnie, ale jest najważniejsza jest prawda i uczciwość.

K.K.: Gdyby wszyscy projektanci myśleli tak jak ty! Z tego co wcześniej powiedziałaś wynika, że jest samoukiem. Korzystałaś z fachowej wiedzy - książek dotyczących szycia i materiałów? Szkoliłaś się w tym kierunku na specjalnych kursach?

A.M.: Dziękuję, po prostu traktuję innych tak, jak sama chciałabym być traktowana. Natomiast moja pierwsza styczność z wiedzą fachową to, tak jak dla wielu zainteresowanych szyciem, magazyn Burda, a poza tym podręczniki krawieckie. Oczywiście nie unikałam też własnych eksperymentów. Jednak uważam, że jeśli można skorzystać ze sprawdzonej wiedzy ekspertów, to należy to robić. Nie mam potrzeby samodzielnie odkrywać, tego co już odkryte zostało.

K.K.: Przy dzisiejszym tempie życia trzeba sobie zaoszczędzić czasu i energii, szczególnie w jednoosobowej firmie, takiej jak twoja. A jak wygląda twój proces twórczy? Masz pomysł w głowie – siadasz i szyjesz?

A.M.: Strona techniczna, wyszlifowana w szkole rzemiosł artystycznych, jest we mnie silnie zakorzeniona. Lubię wykonywać projekty dokładne technicznie. Kiedy mam pomysł, to robię szybki szkic i notatki, a później wracam do tego co narysowałam. Jeśli jest to na tyle proste, że nie potrzebuję konstruować wykroju, to rysuję na materiale, upinam go na manekinie i szyję. Czyli po prostu tworzę jeden egzemplarz testowy. Jeśli będę miała na niego zamówienia, to przygotowuję gotowe papierowe wykroje w różnych rozmiarach i..

K.K.: I wprowadzasz go do produkcji. Skąd wzięłaś pomysł na styl, w jakim utrzymane są ubrania CUB? Patrząc na Twoje projekty i inspiracje umieszczane na stronie internetowej, nie da się uniknąć wrażenia, że urzekają Cię leśne klimaty.

A.M.: Tak, są mi szczególnie bliskie. Większość życia spędziłam w Jelczu-Laskowicach, który otoczony jest lasami. Myślę, że bardzo ważne jest dla nas odczuwanie związku z naturą. To daje dużo spokoju. Dlatego też używam materiałów z naturalnych włókien i nadaję ubraniom wygodne fasony. Poza tym tkaniny kupuję tylko od polskich producentów. Sama projektuję, konstruuję i szyję. Staram się nadać projektom konkretny wyraz, w ten sposób mimo, że metka nie jest widoczna na wierzchu, to klienci spoglądając na dany produkt od razu pomyślą, że to CUB. Markę tworzą detale, które osadzone sąw mojej estetyce. Może to egoistyczne podejście, ale tworzę ubrania, które sama noszę i które mi się podobają. Jednak na szczęście jest sporo osób do których też to trafia – proste, ale jednocześnie charakterystyczne rzeczy. Te wszystkie czynniki razem tworzą spójną całość. 

K.K. : Czyli CUB to nie tylko marka ubrań dla „mieszczuchów”. Idealne będą też na wypad za miasto czy w góry, dlatego, że są praktyczne. Odpowiadają preferencjom większości Polaków, lubujących się w odzieży prostej i komfortowej. Jeśli tworzyłabyś np. bardzo ekstrawaganckie rzeczy z ortalionu, chyba trudniej byłoby znaleźć na nie odbiorców?

A.M.: Ortaliony są też w najbliższej perspektywie!

K.K.: Nie mam tu na myśli prostych kurtek, ale raczej coś, co dla przeciętnego Polaka wygląda jak skafander dla przybysza z kosmosu...

A.M.: Wydaje mi się, że w kwestii ortalionu jest do zagospodarowania jakaś nisza. Obserwuję ludzi na targach mody i oni nie boją z nim eksperymentować. Być może jest to jedna z niewielu sytuacji kiedy mogą się tak ekstrawagancko ubrać. Ostatnio widziałam pana w średnim wieku w złotej kurtce ze skrzydłami projektu Jeremy'ego Scotta. Dlatego też, myślę, że tego typu odzież znalazłaby swoje grono odbiorców.

K.K.: Myślisz, że tacy młodzi projektanci jak Ty mają szansę na zrobienie kariery poza granicami Polski? Na przykład w Londynie czy Berlinie? Już na polskim rynku jest tłoczno.

A.M.: My jesteśmy dopiero na początku drogi. Boom na niezależnych projektantów trwa dopiero 2-3 lata, więc trzeba mieć coś konkretnego do pokazania, żeby zaistnieć. Nasze ceny są dla nich atrakcyjne, mimo, że przy przeliczeniu złotówek na euro ustalamy wyższą cenę za konkretny produkt. W porównaniu do Europy Zachodniej jesteśmy konkurencyjni w tej kwestii. Poza tym możemy się pochwalić na prawdę bardzo dobrymi wyrobami. Wygrywa się jakością i wytrwałością.

K.K.: Czy jest coś, co Cię zaskoczyło w twojej pracy? Niestandardowe prośby klientów?

A.M.: Zaskoczyła mnie pewna dziewczyna uczestnicząca w targach [red. mody]. Zazwyczaj razem z moim chłopakiem Pawłem, który towarzyszy mi podczas każdego wyjazdu i jest twórcą logo marki, rozglądamy się po sali i zgadujemy, kogo mogą zainteresować nasze projekty. Kiedy przechodziła dziewczyna o różowych włosach i ubrana w neonowe kolory, nie pomyślałam, że CUB może się jej spodobać . A tymczasem od razu podeszła do mojego stoiska! Miałam też okazję uszyć dwie sukienki ślubne dla znajomych. 

K.K.: Gdyby nie CUB, to...?

A.M.: Nie mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie życia bez CUB. Jeśli dwa lata temu usłyszałabym, że będę właścicielką marki odzieżowej to odpowiedziałabym, że to brzmi pięknie, ale nie do końca realnie. Skoro pojawiła się koncepcja marki ubrań, to myślę, że mógłby „wykiełkować” jakiś całkiem inny pomysł. Wykształciłam się w zawodzie konserwatora i pracowałam w nim, więc może tym bym się zajęła? 



* cub – ang. młode zwierzęcia (wilka, tygrysa, lwa, lisa), szczeniaki



Tekstu zgromadziłam bardzo dużo, więc szykujcie się jeszcze na jakieś smaczki od CUB :) tym bardziej, że jutro idę do Agi na "zebranie miary" na spódnicę maxi.

fot. http://cub-lifestyle.blogspot.com/


Podziel się:

18 komentarzy :

  1. "Może to egoistyczne podejście, ale tworzę ubrania, które sama noszę i które mi się podobają." - ciekawe podejście. Z jednej strony może wydawać się ograniczające, bo nie otwiera się na wszystkich możliwych klientów, ale z drugiej strony na dłuższą metę może być bardzo dobre. W końcu projektantka wiedząc, co jej samej się podoba, może to zrobić w 100% dobrze, tak jak sama "czuje" dany projekt, a jednak czasami trudno byłoby się wczuć w gust innych. Grunt, że jest sporo ludzi, którym też się takie ubrania podobają ;).
    Pozdrawiam,
    Reptilia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie podejście wydaje mi się normalne. Trudno chyba tworzyć coś, co nam samym się nie podoba.

      Bardzo dobry wywiad!

      Usuń
    2. Dokładnie tak. Lepiej jeśli projektantka jest w 100% przekonana do tego co tworzy, bo i wtedy praca sprawia jej więcej radości, a nam klientom też :)

      Usuń
    3. Cóż, nie znam się na modzie, a ze strony twórczej to już w ogóle, jednak tak na "chłopski rozum" wydawało mi się, że projektanci, chcąc się przebić/utrzymać, będą tworzyć to, czego wymaga od nich rynek i na co jest duży popyt, niekoniecznie spełniając pragnienie tworzenia tego, co im samym się podoba. Ale jeżeli się mylę i rzeczywistość jest bardziej pozytywna, niezwykle mnie to cieszy :).
      Pozdrawiam,
      Reptilia

      Usuń
  2. Super wywiad :))
    Interesujący blog:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajny wywiad, dobrze się czyta ( a to duży plus):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie jej to idzie i się rozkręca. Trzymam kciuki za Agę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. gratuluję pomysłu z wywiadem!!! wyszedł świetnie - teraz czekam na kolejne ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna robota, bardzo ciekawy wywiad :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bluza od projektantki fenomenalna!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuję się strasznie, no, ale co poradzić, staram sie nie myśleć o niedogodnościach i cieszę się ostatnimi chwilami wolności :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes