Relacja z największego wydarzenia tych wakacji...

4 lipca 2012r. Magnolia Park, Wrocław
Ja. Madzia. Marta. Uzbrojone we własne torebki (wiecie o czym mówię... damska torebka skrywa wiele tajemnic... których nawet jej posiadaczki nie znają... waży jednak taka torebka dostatecznie dużo, by odeprzeć ewentualny atak - czy to ze strony personelu czy też ze strony rządnych niesamowitych wrażeń, na które warto czekać cały sezon i poświęcić wszelkie środki pieniężne, wyznawczyń Zaro-maniazmu) oraz delikatną (ale śmiercionośną!) biżuterię. 

Ruszamy! 

Faza I: Najpierw oczywiście dobrałyśmy odpowiedni ałtfit (strój). Ja postawiłam na pastele (!) i neony (torebka) - żeby było feszyn. 


Marta zaryzykowała. Ałtfit w stylu "phi to Zara? Moja babka w takich ciuchach co najwyżej do mięsnego się oddala". Dobra z niej zawodniczka - hipsterski tumiwisizm zastosowany!


Madzia to nasza tajna agentka.


Przyjemna muzyka.
Faza II: Przedzieramy się przez tłum. Docieramy do mapki centrum handlowego. Jest! Zara zlokalizowana, współrzędne do GPS-a wprowadzone (co prawda w zwykłym smartfonie a nie ajfonie, ale to już coś!). Serca biją nam co raz szybciej... Oto czujemy przyjemny chłód.... Pojawia się gęsia skórka (co za emocje!) Chyba zbliżamy się do celu!?

Aaaj... nie. To tylko w którejś z mniejszych świątyń wszechmocnego Inditexu zwiększono klimatyzację... Niezwyciężone przemierzamy nadal aleję handlową. Jeszcze tylko kilka kroków.. Dostrzegamy wielki czerwony napisy WYPRZEDAŻ, SALE UP TO 50% ! Oto jesteśmy!

Głęboki oddech. Podbój największej ze świątyń: faza III. Postępujemy zgodnie z zasadami: Poradnik dla plebsu - jak zachować się w Zarze? . Jesteśmy pewne siebie, nonszalancko przerzucamy wieszak za wieszakiem (a w rzeczywistości niemal dostajemy palpitacji serca! czy to jest masthew? czy może coś innego... w Zarze wszystko jest masthew?!) 

Marta dobrze wie, 
Że w Zarze cen nie komentuje się,
Madzia idzie tajnym krokiem
Personel lustruje swym okiem,
Ja konkukerncji pilnuję,
Ostatni sandałek w mej szafie ląduje!

Mimo ogromnych chęci i determinacji oraz świetnego przygotowania nasze dziewczęce serca nie są gotowe na tak wielką dawkę emocji w jednym dniu... Czujemy się wyczerpane psychicznie i fizycznie... Ale wiemy, że to dopiero początek wspaniałej ścieżki feszyn. Mimo, że nie mamy słit fotek z przymierzalni, ani papierowej torby, jesteśmy z siebie dumne! Następnym razem zdobędziemy trofea!


* Uwaga!
Powyższy tekst jest napisany z dużym przymrużeniem oka i sporym dystansem do siebie i światka mody ;) 
Ja też czasem robię zakupy w Zarze. Ba! Nie boję się powiedzieć, że dobrze mi się nosi Zarowe sukienki i kardigany(!) :)

Mam nadzieję, że znalazły się osoby, które to przeczytały (trochę się obawiam, bowiem moja sukienka  z Dinodirect kilkakrotnie była już komplementowana jako spódnica i bluzka, mimo podkreślenia w tekście notki, jak i w komentarzach jaka to dokładnie część garderoby... :D ) 

Fajnie by było jakbyśmy wszyscy mieli dystans do siebie, do blogowania, do mody :) Po co się "spinać"? ;)

Podziel się:

22 komentarze :

  1. to zdecydowanie było jedno z największych wydarzeń tych wakacji... do tej pory nie jestem psychicznie gotowa, żeby znowu wejść do tej 'świątyni mody'..

    OdpowiedzUsuń
  2. oj notka wymiata uwielbiam cie za takie notki! a ta niebieska bluzeczka w groszki zakochałam sie w niej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ się uśmiałam. Czyli wielkich zakupów nie zrobiłaś? ;d
    Okej, teraz idę czytać poradnik dla plebsu ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha, swietny tekst! Wiem, o czym mowisz: moja torebka tez moglabym skutecznie odeprzec nie jeden atak:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny post. Ja jakoś szczególnie nie przepadam za Zara);)

    A jeśli chodzi o zakupy on line z Bershki to płaciłam kartą VISA:)

    OdpowiedzUsuń
  7. super post :)
    chyab jajchętniej ubieram się w zarze ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha xD nie potrafie wydusic z siebie wiecej xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczna jest ta bluzeczka!

    OdpowiedzUsuń
  10. ja ostatnio też wpadłam do Zary na przeceny (bo bez nich to ceny chyba z kosmosu biorą) i jest wiele fajnych rzeczy. Może i ostatnio się smiesznie zrobiło i ubieranie się w zarze nie jest już 'hot' to jest na czym oko zawiesić jak już się przebrnie przez porozwalane ubrania

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże, przezabawny post ! Potrafisz podejśc do takich spraw z genialnym dystansem ! Świetnie :) Pozdrawiam x

    http://mfashionmyobsession.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. hahaha padłam :D:D:D świetnie to napisałaś :D
    Uwielbiam Cię za te poczucie humoru xD

    OdpowiedzUsuń
  13. na pewno poleżysz, teraz właśnie ładnie nad morzem się zrobiło, co mnie wkurzyło strasznie. :D ale chociaż Ty pokorzystasz. udanego wyjazdu :*

    OdpowiedzUsuń
  14. O TAK, zdecydowanie:) super ze z przymruzeniem oka! a kolorowo trzeba odwaznie! :D swiat nalezy do nas! i Zara tez! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Padłam ze śmiechu. :D Nie przepadam za Zarą - uważam, że jakość nieadekwatna do ceny. Ostatnio dostałam w prezencie bluzkę z tej "świątyni mody" i teraz kminię jak ją nosić ;)
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  16. OMG OMG your outfit is so cute and the pink tennies are AMAZING!! Little colored sneakers are just the cutest footwear anywhere!! ;-) More please??

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes