O blogerkach - szafiarkach

Już dawno nosiłam się z zamiarem napisania czegoś o internetowym świecie do którego dołączyłam. Impuls do tej notki przyszedł po przeczytaniu artykułu Michała Zaczyńskiego "Blogerki blagierki" w zeszłotygodniowym Newsweeku. Artykuł zbyt uogólniający, ale i z nutą prawdy, z faktami, które sama zauważyłam zanim zaczęłam prowadzić bloga.

Nie wiem jakie motywy kierują innymi dziewczynami i facetami tworzącymi swoje szafiarskie blogi, jakie są ich odczucia i cele, dlatego nie chciałabym nikogo pochopnie oceniać. Ja się w modelkę nie bawię ( trochę muszę nią być bo mi nikt pozować nie chce ;) ), wyrocznią w dziedzinie mody też nie jestem ( póki co! ;) ). Pewnie że chciałabym być stylistką lub personal shopper i bardzo mnie to pasjonuje, ale zdaję sobie sprawę z tego, że muszę się jeszcze wiele nauczyć i poćwiczyć w praktyce. Jestem jednak dobrej myśli i nieustannie się w tym kierunku kształcę :)

Wiele szafiarek reklamuje na swoich blogach różne produkty, urządza konkursy z nagrodami - innymi słowy mówiąc zarabiają na nich. Jeśli tego chcą, proszę bardzo, a czy jest to sztuczne napędzanie sobie odwiedzin i komentarzy? Nie mam pojęcia i jakoś niespecjalnie mnie to interesuje. Ale Pana Zaczyńskiego chyba bardzo ubodła ta reklamowa i konkursowa otoczka.

Przejdę jednak do meritum - czyli MODY, bo o to chyba nam chodzi, a przynajmniej mnie.
Michał Zaczyński zarzuca szafiarkom brak kreatywności. Cytując : "szafiarczy schemat to około 10 zdjęć w legginsach albo krótkich postrzępionych szortach, powstałych z obcięcia dżinsów, wyciągniętym T-shircie i kapeluszu, zrobionych na chodniku z kostki Bauma. W pozie z wykręconymi do środka nogami, makijażem a la narkomanka i posępną miną." Autor zaznacza jednak, że są wyjątki, uf uf ;) Ale prawdę mówiąc po części się z nim zgadzam. Sama odniosłam wrażenie, że to jest taki super modny trend wśród szafiarek i jest on namiętnie przez nie powielany, KOPIOWANY. Mnie taki wygląd się w ogóle nie podoba, to nie moja estetyka, lecz zdaję sobie sprawę z tego, że część dziewczyn rzeczywiście ma taki styl i dobrze się w nim czuje, ale jest myślę większe grono fanek takiego looku, tylko dlatego, że inne szafiarki też się tak ubierają. Wobec czego kreatywności NIE ma.

Fakt faktem, że wiele elementów garderoby powtarza się na wielu blogach. Nie ma się temu co dziwić, dziewczyny inspirują się tym co na wybiegach, u zagranicznych szafiarek, wobec czego masowo szturmują sieciówki w poszukiwaniu kopii tego co widziały (przykład żółtych toreb). Nikt im tego nie zabroni, nie warto też tego krytykować, bo dziewczyny same wybierają to co chcą nosić i czy chcą oglądać kopie samych siebie na ulicach i innych blogach.

Uwielbiam zakupy, chętnie odwiedzam galerie handlowe i śledzę co jest aktualnie 'trendy'. Ale nie poprzestaję na tym, poszukuję perełek w second handach i niedużych sklepikach. Wybieram to co naprawdę mi się podoba, a nie tylko to co modne. Dlatego też nie będę nosić zakolanówek, tiszertów, rajstop, butów i Bóg raczy wiedzieć czego jeszcze we wzór flagi USA, butów Jeffrey Campbell - są okropne! Nie założę poszarpanych swetrów i skórzanych legginsów. Nie i już - to zwyczajnie nie mój styl, nie moja estetyka. Nie będę jednak krytykować tych, którym taka moda odpowiada.

Wielu może mnie oceniać, sama się na to zdecydowałam zakładając bloga. Mogą twierdzić, że jestem nudna, nie odkrywam nic nowego, ale mają do tego prawo. A ja mam prawo do tego, żeby nadal niezmiennie kupować i nosić sukienki, spódnice, kwiaty i groszki. To jest to co lubię i jaka jestem :)

Konkluzja jest jedna - każdy powinien być sobą. Jesteśmy na tyle barwni wewnątrz, że możemy to przedstawić na zewnątrz w taki sposób jaki chcemy. Bądźmy kreatywni, inspirujmy się, ale zawsze w zgodzie z sobą, a nie pseudo wyroczniami mody, którym zapłacono za reklamowanie konkretnych produktów. Wyrażajmy siebie i już. Pamiętajmy, że nasz blog to nasze POLE TWÓRCZOŚCI.

I radzę też nie traktować blogowania tak poważnie jak autor artykułu "Blogerki blagierki". Prowadzenie bloga ma nam przede wszystkim sprawiać przyjemność :)

Na koniec tych przemyśleń look na dziś zainspirowany latami 60. Spódnica w kratkę po babci, sweterek Mango, ukochany i wielokrotnie przeze mnie wykorzystywany kapelusz H&M, szpilki Aldo, bordowe rajstopy Marylin.





Podziel się:

1 komentarz :

  1. Kasiu, zupełnie się z Toba zgadzam odnośnie artykułu w Newsweek'u. Chociaż nasz blog nie jest modowy, ale modą bardzo sie interesujemy.
    Spódnica jest MEGA cudna - kocham taki "babciny" styl. Jakis czas temu kupiłam sobie w tym stylu w second handzie.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze!
W razie pytań pisz: contact@fashionbranding.pl

 
Copyright © Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Designed by OddThemes