O własnej firmie, tworzeniu, polskim rynku mody i przyszłości rzemieślniczych pracowni rozmawiam z Moniką, właścicielką i projektantką marki Przywara-Strzałka. Jeśli jeszcze nie znacie historii, która kryje się za fantastycznymi skórzanymi torebkami "made of italian leather, handcrafted in Poland", zapraszam!


***

Kasia Kwiecień: Co takiego ma w sobie skóra, że to właśnie nią chcesz się zajmować?

Monika Przywara-Strzałka: Skóra jest niezwykła. Piękna, szlachetna, trwała. Każdy kawałek skóry jest inny. Zachowuje blizny zwierzęcia, ugryzienia owadów, wiek, pozwala wiele odczytać. Skóra, która jest wygarbowana zmienia się. Uszyta z niej rzecz podczas używania dopasowuje do nas, naszych nawyków. Potrafi przetrwać kilkadziesiąt lat. Zapisać w sobie naszą osobistą historię. Czy jakikolwiek materiał na to pozwala? Żaden.

Skończyłaś szkołę kaletniczą i uzyskałaś tytuł czeladnika. Czego się tam nauczyłaś?

Dużo nauczyłam się o samej skórze. Jak rozpoznać tę naprawdę szlachetną. Jest mnóstwo rodzajów skór. I coraz więcej podróbek. Zdarza się, że skóra sprowadzana jest z Chin i powstaje z mielonych resztek skór. Na pierwszy rzut oka nie widać różnicy. Cenna wiedza to też technologia i to, w jaki sposób zrobić torbę, aby rzeczywiście służyła lata. Szkoła kaletnicza to była prawdziwa podróż w przeszłość - praca z emerytowanymi nauczycielami, nauka zaskakujących rzeczy (np. samodzielnego wytwarzania kleju roślinnego do skóry), sposoby montażu. Prawdziwe perełki, o których nikt już dziś nie pamięta. I do tego mnóstwo praktycznej wiedzy i spotkanie z prawdziwymi pasjonatami.

W jaki sposób możemy kontynuować te tradycje i zachować wiedzę dla kolejnych pokoleń? Dużo osób kształciło się w tej szkole razem z Tobą?

Naukę zaczęła naprawdę duża grupa ludzi, po kilku tygodniach została połowa, ostatecznie szkołę skończyło może 12 osób. Wielu z nich traktowało to jak hobby. Nie pamiętam też nikogo, kto przyszedłby do szkoły z konkretnym planem. Myślę, że trzeba o tym mówić. I czerpać dobre przykłady z zagranicy. Kaletnik dzisiaj tylko tak archaicznie i śmiesznie brzmi. Za granicą są to profesjonaliści, prawdziwi artyści, prowadzący swoje bardzo nowoczesne, prężnie rozwijające się firmy.






Wcześniej zajmowałaś się też projektowaniem odzieży. Jak oceniasz rynek polskich projektantów mody kiedyś i dziś?

Mój początek nie był spektakularny Kiedy kończyłam szkołę projektowania ubioru, nie wiedziałam jeszcze w którym kierunku pójść, ale wiedziałam na pewno, że nie chcę zajmować się ubiorem. Z tego okresu najważniejszy był dla mnie udział w konkursach dla projektantów mody, dotarcie do finałów. To były duże ogólnopolskie konkursy m.in. Lexus Fashion Night czy Fashion Designer Awards. Dały mi dobrą energię. Ważne było też dla mnie wtedy obserwowanie rynku i szukanie swojej niszy. Zawsze chciałam mieć wąską specjalizację i dopiero po pewnym czasie odkryłam, że mam ją w zasadzie pod nosem.

***

"Marzyłam o pracy ze skórą naturalną, przecież mój dziadek był szewcem, dorastałam w jego warsztacie i dopiero po jakimś czasie poskładało mi się to w całość. Wtedy zaczęłam bardzo racjonalnie, ciężko pracując, małymi krokami docierać do tego miejsca, w którym jestem teraz."

***

Jakie są potrzeby i oczekiwania Twoich klientek?

Moje klientki to świetne kobiety. Bardzo często mam z nimi wieloletni kontakt. Poznaję je blisko, znam ich rzeczywistość. To moje cenne zaplecze. Kilka lat temu były bardzo praktyczne, prosiły o wszycie podszewki, szczelne zabudowanie torby, dodatkowe zapięcia. Teraz o tym zupełnie nie myślą, doceniają prostotę projektów, wyjątkowość skóry, drobne detale. Potrzebują oryginalnej prostoty. I wiedzą dokładnie czego chcą.

Który model torebki najczęściej wybierają Twoje klientki i dlaczego?

Absolutnym bestsellerem jest torba midi zipp. To najprostszy model ze wszystkich, po prostu zasuwany za zamek. W tym roku wprowadziłam dodatkowe 2 rozmiary tej torby. Jej popularność była dla mnie zaskoczeniem. Ale dała mi też cenną lekcję - żeby projektując nowe modele myśleć o tym, by były one jak najbardziej proste. Bo to moje klientki cenią najbardziej.







Jak opisałabyś swoją markę w jednym zdaniu? Co jest najistotniejsze przy prowadzeniu własnego biznesu?

Moja marka to połączenie tradycji i nowoczesności. Pracuję ręcznie, często korzystam z narzędzi dziadka, szyję torby w tradycyjny sposób. Jednocześnie staram się szukać nowoczesnych rozwiązań, połączeń czy narzędzi. Stąd laser i możliwość nieograniczonej personalizacji dla moich klientek. Także hotstamping, który wkrótce będzie wprowadzony.

Czym jest dla Ciebie i Twojej marki współpraca z serwisem Cloudmine, dla którego stworzyłaś limitowaną kolekcję akcesoriów skórzanych?

Uwielbiam Cloudmine. Co sezon czekam z niecierpliwością na to, czy dostanę zaproszenie do współpracy. Całkowicie odnajduję się w ich stylistyce. Lubię ich wskazówki. Chmurka w logo jest dla mnie niezwykle inspirująca. Pozwala przełamać surowość grubej czarnej skóry, na której zwykle pracuję. Najnowszy projekt, który już wkrótce będzie miał swoją premierę jest najpiękniejszym ze wszystkich dotąd stworzonych.

1. MIDI ZIPP XL (here) 2. MAXI ZIPP (here) 3. MIDI (here) 4. TASSEL BAG (here) 5. KUFEREK (here)

Co daje projektantowi współpraca z serwisem prezentującym „polską, niezależną modę”?

Pozwala oderwać się trochę od własnego świata i spojrzeć z boku na swoją pracę. Spróbować zrobić coś inaczej. I jednocześnie zmieścić się w wizji kogoś innego. To bardzo inspirujące.

Czy dziś, w pracy nad własną marką przydaje Ci się coś, czego nauczyłaś się na studiach dziennikarskich lub podczas pracy w agencji reklamowej? Jeśli tak, to co?

Myślę, że wszystko, czego nauczyłam się po drodze przydaje mi się dzisiaj. Praca w agencji reklamowej to był świadomy wybór i z tego doświadczenia korzystam często. I nie chodzi o praktyczne umiejętności, ale sposób działania czy zrozumienie klienta. Dziennikarstwo to moja druga pasja. Pozwala mi spojrzeć na otaczający świat z innej perspektywy, szukać detali, odmienności, zachwycać się. Te studia ukształtowały moją wrażliwość.




Na rynku króluje fast fashion. Czy polskie tradycje rzemieślnicze mają szansę przetrwać?

Jestem tego pewna. Już następuje odwrót od fast fashion. Mam bardzo wiele klientek ze Stanów Zjednoczonych, dla których ręcznie zrobiona torba jest towarem ekskluzywnym. Często proszą o indywidualne projekty, chcą mieć coś całkowicie oryginalnego, zrobionego tylko dla nich. Cena wtedy nie gra roli.

Myślisz, że takie wyroby mogą być przewagą polskich marek na zagranicznych rynkach? Czy metka „made in Poland” będzie budzić tak silne skojarzenia jak ta „made in Italy”?

Myślę, że o ile nie będzie to metka ‚made in china’, nie będzie miała aż takiego znaczenia. Ważny będzie sam produkt. Nadal jednak samo hasło ‚włoska skóra’ wzbudza najlepsze emocje. Całkowicie zasłużone. Sama sprowadzam swoją skórę z Włoch i za każdym razem zachwycam się jej jakością. Obawiam się, że nigdy skóra wyprodukowana w Polsce nie będzie tak dobra, jak ta włoska. Więc ostatecznie: "made of italian leather, handcrafted in Poland" brzmi przyszłościowo.

Plany na Nowy Rok – czego Ci życzyć?


Mój cel nr 1 na przyszły rok - spotkać moje klientki osobiście i wziąć udział w targach, na które teraz zupełnie nie miałam czasu. W styczniu urodziłam synka i na wiele rzeczy zabrakło czasu. Rozpoczynam też współpracę z maleńką włoską garbarnią skór i projekty w przyszłym roku mogą być naprawdę niezwykłe. Marzę też o całkowicie nie komercyjnej, skórzanej kolekcji, takiej w której kompletnie nic nie będzie dla mnie ograniczeniem.

Stylizacja składa się z:
okulary (sunglasses): BRYLOVE via FU-KU | kurtka ramoneska (ramones jacket): KAPPAHL | kardigan (cardigan): second hand | t-shirt: SINSAY | jeansy: stare (old) + DIY | botki (boots): KICKERS | torebka (bag): PRZYWARA-STRZAŁKA

zdjęcia: Magdalena Kwiecień i ja



Jeśli chcecie wzbudzić zainteresowanie koleżanek z pracy lub uczelni, nie obawiacie się ciekawskich spojrzeń współpasażerów autobusu lub tramwaju, ale przede wszystkim poszukujecie torebki na każdą okazję, z prognozą na przekazanie w spadku wnuczkom - Przywara-Strzałka będzie fantastycznym wyborem! Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile razy już opowiadałam o swojej Midi Zip XL (do kupienia tutaj). Noszę ją już kilka miesięcy i jest nie do zdarcia! Do zamówienia dołączona jest instrukcja dbania o torebki ze skóry. 



7 grudnia 2016

Skórzane torebki Przywara - Strzałka: autorska polska moda

Robert Lewandowski w garniturze Vistuli, zegarki honorujące pilotów z Dywizjonu 300, Armani projektujący mundury włoskiej policji, a Joanna Klimas dla załogi metra. Do tego Robert Kupisz, firmy produkujące odzież dla kibiców i szlacheckie bejsbolówki. Z okazji 11 listopada, Święta Niepodległości, przegląd brandingu patriotycznego z branży mody!


Zacznijmy od tego (co będę powtarzać do skutku), że moda nie istnieje w oderwaniu od społeczeństwa i kultury. W świecie idealnym dobór ambasadora i storytelling powinny wynikać z tożsamości marki, a nie być jednorazowym strzałem. Podczas paneli dyskusyjnych Art & Fashion Forum (czytaliście już moją relację? TUTAJ >>) padło zdanie:

History of fashion is at the same time as the history of civlization.

Co tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Stąd bierze się popularność marek patriotycznych, duże firmy wspierające sportowców i przeniesienie rozwiązań przeznaczonych dla armii na tzw. “uliczną modę”. Wiecie, że tuż po II wojnie światowej Polki szyły sukienki ze spadochronów, z ich linek dziergały swetry, a z jedwabnych map robiły bluzki! Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, to zerknijcie na mój wpis o wystawie “Modna i już!” TUTAJ >>

Jakie kierunki patriotyczne wybierają marki z branży mody?


* Sponsoring drużyn narodowych i sportowców *


W marcu 2016 Vistula została ogłoszona Oficjalnym Partnerem PZPN. W ramach współpracy powstała kolekcja garniturów, płaszczy, koszul i butów dla polskiej reprezentacji piłki nożnej. Robert Lewandowski został twarzą kampanii, oprócz tego wszyscy piłkarze wystąpili w sesji zdjęciowej. Na mocy tej umowy Vistula mogła posługiwać się tytułem “Oficjalny partner PZPN” w działaniach marketingowych, promocyjnych i reklamowych. Teraz możemy obserwować kontynuację wizerunkową tej akcji - Robert Lewandowski promuje linię Selection Vistuli. Szkoda tylko, że w głównym komunikacie prasowym skupiono się wyłącznie na walorach samego produktu i dość suchym wspieraniu drużyny, a nie opowiedziano po prostu historii. Historii, która przyciągnęłaby kibiców do marki na dłużej niż na czas kampanii w 2016 r. Co pewnie zobaczymy na słupkach sprzedaży.




* Ubrania dla sportowców *


Wiecie, że marka 4F przygotowywała ubrania na Igrzyska Olimpijskie w Rio nie tylko dla reprezentacji Polski, ale też Serbii i Łotwy? Z Polskim Komitetem Olimpijskim współpracuje już od 2008 roku. Co więcej, kontrakt opiewa też kolekcje na zimowe IO w Pyeongchang w 2018 roku. Poza tym 4F wspiera m. in. skoczków narciarskich, sportowców-paraolimpijczyków (indywidualne dopasowanie) i Polski Związek Lekkiej Atletyki.

* Produkcja odzieży patriotycznej, także lokalnie, np. ubrania dla kibiców klubów sportowych. *


* Projektowanie dla instytucji i organów państwa *


Armani zaprojektował mundury dla włoskich policjantów i drogówki, najlepsi kreatorzy mody tworzą stroje załogi Air France (np. Cristobal Balenciaga w 1969 r.), a w Polsce Joanna Klimas, w 2014 roku, przygotowała uniformy dla warszawskiego metra. Wzbudziły duże dyskusje, zarzucano im m. in. przestarzały charakter. Projektantka wyjaśniała, że chciała zrobić coś bardziej sportowego, ale wymagania urzędowe były bardziej formalne: garnitury i garsonki. Pracownicy metra komentowali, że nowe stroje są wygodne, nie krępują ruchów i sprawiają, że są widoczni i łatwo rozpoznawalni. Moim zdaniem te stroje mogły mieć jednak bardziej nowoczesną formę. Wiele marek pokazuje, że nawet zwykły garnitur czy kostium mogą być stylowe i wygodne. A przykłady znajdziemy nawet na polskim podwórku: Bytom, Simple CP, Aryton to tylko kilka z nich. Dobre przykłady designu dla organizacji są też w historii Polski. W okresie PRL Grażyna Hase projektowała dla linii lotniczych. Moje ulubione, i chyba najbardziej stylowe, to te uniformy stewardess, które nawiązywały do tradycji jazdy konnej.

* Podkreślenie przywiązania do tradycji i wartości *


BYTOM
Bytom podkreśla swoje dziedzictwo (Państwowa Fabryka Konfekcyjna w Bytomiu, później Bytomskie Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. gen. Świerczewskiego) nawet w claimie - polska marka od 1945. W latach 70. na Igrzyska Olimpijskie w Monachium firma wykonała garnitury dla polskiej drużyny piłkarskiej. Współpraca była kontynuowana na IO w Montrealu, Atenach i Pekinie. W ciągu kilku ostatnich lat marka realizuje projekt “Bytom ikony kultury”, pokazujące… ikony polskiej kultury, m. in. Zbigniewa Cybulskiego, Marka Hłasko, Grzegorza Ciechowskiego i Kazimierza Deynę. W sezonie jesień / zima 2016 Bytom zaprezentował kolekcję oficerską, o której dużo się dyskutuje. Po pierwsze, ze względu na twarz kampanii, czyli Daniela Olbrychskiego, po drugie, z uwagi na detal - orzeł na guzikach nie ma korony. Odczytywane jest to jako nieposzanowanie godła Polski. Pytanie - czy to byłoby stosowne, żeby używać godła Polski, symbolu narodowego w produkcie komercyjnym? Może wymaga to specjalnych pozwoleń od organów państwa? 



BŁONIE
Dotrzeć do Stanisława Nawarskiego, jednego z ostatnich pilotów walczących w Bitwie o Anglię, aby podarować mu na urodziny pierwszy zegarek honorujący historię Dywizjonu 300 (polska jednostka bombowa w Royal Air Force, siłach lotniczych Wielkiej Brytanii) to coś, co (przynajmniej na mnie) robi wrażenie. Mowa o BH300, zegarku marki Błonie. Jej historia sięga 1959 r., a sprzedaż zegarków naręcznych rozpoczęto podczas Międzynarodowych Targów Poznańskich rok później. Nazwy produktów były bardzo polskie, m. in. Bałtyk, Dukat i Wars. Przez 10 lat działalności firma mogła pochwalić się wytworzeniem 1,2 mln zegarków! 


Obecnie honoruje istotne wydarzenia z historii Polski. Co ważne, marka jest na tyle świadoma, że nie “jedzie na inspiracji i pustych słowach”, a konsultuje to ze specjalistami, m. in. z Robertem Gretzyngierem i dr Grzegorzem Śliżewskim z Fundacji Historycznej Lotnictwa Polskiego. Błonie sprawnie posługują się storytellingiem i przekładają go też na sam wygląd i funkcjonalności produktu. BH300 wzorowany jest na urządzeniach pomiarowych samolotów bombowych typu Lancaster. To na tych samolotach latali piloci Dywizjonu 300. Do końca grudnia wyprodukowanych zostanie 450 zegarków, można zapisywać się na zakup. 



PARIS+HENDZEL HANDCRAFTED GOODS
Czy można robić bejsbolówki i firmować je szlacheckim herbem? Trochę z innej bajki. Ręcznie robione czapki i kapelusze zdobyły już serca osób, które dość głęboko siedzą w modzie, ale myślę, że niedługo marka dotrze do większego grona odbiorców. Projekty zostały docenione przez branżę, także tą zajmującą się komunikacją i brandingiem. Łukasz Hendzel robi to co lubi i sam nosi, czyli nakrycia głowy, a przy tym opowiada historię swojej rodziny. W logo marki jest herb rodu Prawdzic (od słowa prawda), stąd heraldyczne lwy trzymające w łapach lustro. Z ciekawostek - ze strony matki, dziedzictwo jest po stronie męskiej Paris, a ze strony ojca, linii żeńskiej Brochocka. Cieszy fakt, że wszystko wygląda “światowo” i od początku jest przygotowane do podbicia rynków zagranicznych. Czekam na więcej!
p.s. jestem zachwycona sesjami zdjęciowymi.

* Marka patriotyczna *


Na stronie internetowej Surge Polonia przeczytamy, że jest pierwszą marką odzieży patriotycznej na świecie. Charakteru dodaje fakt, że powstała 11 listopada, a jej nazwa pochodzi od zawołania “Powstań Polsko”: hasła na sztandarze 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej, której dowódcą był Stanisław Sosabowski, patron marki. Zwróćcie uwagę na ten zabieg - patron - nie ambasador, nie inspiracja. Znaczenie słowa patron to opiekun, ale też ktoś, kogo darzy się ogromnym szacunkiem i honoruje nadaniem imienia instytucji. Z ciekawostek, Surge Polonia wykonała koszulki dla futbolistów Panthers Wrocław.


* Wykorzystanie “trendu” *


To dzieje się wtedy, kiedy już wszyscy mniej więcej ogarniają, że nosi się rzeczy “patriotyczne”. Dlatego Robert Kupisz zrobił kolekcję z orzełkiem, którą potem kopiowało co najmniej kilkadziesiąt podmiotów (nie napiszę marek, bo to były różne historie - bazarkowe, “niezależnych projektantów” itp.).

Podsumowując, co daje marce pokazywanie się lub podkreślanie cech / wartości narodowych?


  • Prestiż
  • Osobowość
  • Pretekst komunikacyjny do promocji / reklamy



Ostatnio mogliście zobaczyć (a jeśli nie widzieliście, to hop TUTAJ>>) film reklamowy Burberry. To jedna z tych marek, której historia mocno związana jest z wojskiem. Takich przykładów jest dużo więcej! Ale o tym napiszę kolejny artykuł, bo ten już jest wystarczająco długi. Wobec tego wkrótce zapraszam tutaj, żeby dowiedzieć się więcej o wpływie armii, wojny i technologii na to, co nosimy.

źródła: materiały prasowe i artykuły



A Wy jakie znacie przykłady marek, które odnoszą się do dziedzictwa swojego kraju lub go wspierają? 


Jaka jest Wasza ulubiona marka “made in Poland”?

11 listopada 2016

Patriotyzm w polskiej modzie




Art & Fashion Forum edycja 10 zakończona! Jak było? Jak na kolonii, obozie przetrwania i zielonej szkole dla dorosłych zarazem. Po tygodniu wracam do zapisanego notesu, pocztówek i zdjęć, liczę siniaki i zabieram się za podsumowanie.  


ART & FASHION FORUM: ZGŁOSZENIA I INFORMACJE PRAKTYCZNE


O idei AFF Grażyny Kulczyk pisałam Wam już tutaj. W telegraficznym skrócie to prestiżowe warsztaty, spotkania i dyskusje w temacie mody, nowych technologii i sztuki. W 2016 roku jako OPIEKUNOWIE KOLONII towarzyszyli nam mentorzy: Piotr Zachara, Anna Orska, Olka Osadzińska, Marta Wajszczyk i Adam Pluciński oraz Mark Fast. 2 intensywne tygodnie, przepracowane noce i adrenalina, dzięki której w ogóle jest się w stanie przetrwać to tempo. Jak na każdy wyjazd, potrzebna jest ZGODA od rodziców, czyli w "dorosłym życiu" pracodawców. Wiecie, to nie trzydniowe szkolenie za rogiem. Na szczęście ci warsztatowicze, którzy są gdzieś zatrudnieni, mają naprawdę fajnych szefów (w tym i ja!). Strasznie mi miło, że dostałam wsparcie od Domodi i że wszyscy mi kibicowali! Logistyczne zorganizowanie się w tydzień było nie lada wyzwaniem, ale udało się spakować, zamknąć bieżące sprawy w pracy i wyruszyć z otwartą głową na fashion writing.

Co trzeba zrobić, żeby dostać się na Art & Fashion Forum? Wypełnić formularz i wysłać portfolio. Jak je zrobić? To już zależy od Ciebie, nie ma jednej recepty na perfekcyjne portfolio. Przedstaw się, pokaż co robiłeś, z czego jesteś dumny, podaj do siebie kontakt i linki do profili w mediach społecznościowych. Jeżeli zgłoszenie tego wymaga, powinieneś zinterpretować hasło przewodnie. Czytaj regulamin.

Mija 10 lat organizacji Art & Fashion Forum, które ciągle pozostaje wydarzeniem niszowym, nie na skalę masową. Grażyna Kulczyk, inicjatorka AFF, to prawdziwa współczesna kobieta renesansu, a przy tym osoba z ogromną klasą. Dzięki jej wsparciu i otwartym podejściu do biznesu możemy uczestniczyć w wydarzeniu, które jest dyskusją, próbą i wyzwaniem.


ART & FASHION FORUM: ZAKWATEROWANIE


Przyjeżdżasz do Poznania, a razem z Tobą 9 innych osób z danego warsztatu. Wszystkie zajęcia odbywają się w Starym Browarze. Fashion writing ma swoją miejscówkę w Bookarest, świetnej księgarni pełnej książek m. in. o modzie, społeczeństwie, filozofii i sztuce. Zwieńczyłam AFF wizytą tam i zakupem książki "Design to grow. How Coca-Cola learned to combine scale and agility" Davida Butlera i Lindy Tischler oraz kalendarza Moleskine (jesień to piękny czas na nowe kalendarze i snucie w nich pierwszych myśli). Mimo fajnej przestrzeni, ogólnie warunki do tworzenia nie sprzyjają skupieniu. Galeria handlowa to hałas, mnóstwo ludzi, zapachów i dźwięków, które skutecznie wystawiają nas na próbę. A zadań do wykonania z dnia na dzień przybywa!



Jak to wszystko ogarnąć? Po prostu robić swoje! Krok po kroku. Słuchać, pisać, czytać, oglądać. Do napisania rzetelnego artykułu, krótkiej notki czy relacji nie wystarczy kubek z kawą i dobry pomysł. Bierzemy odpowiedzialność za to, że ktoś uznaje nasze słowa za prawdę.

WARSZTATY AFF: ZIELONA NOC


Nie jedna. W Starym Browarze. W skupieniu, czasem już lekko przysypiając, w przerwie oglądając produkcje Showstudio, przyglądając się ukradkiem tańcom fotografów i tworzeniu ilustratorów. Galeria handlowa nocą żyła nie tylko naszymi podchodami do pracy konkursowej, ale przede wszystkim ekipą sprzątajacą i ochroniarską, konserwatorami i widzami ostatniego seansu w kinie.

Warsztaty z pisania prowadził Piotr Zachara, obecnie wykładowca poznańskiej School of Form oraz polski dziennikarz z ogromnym doświadczeniem. Wcześniej wprowadził na polski rynek i był redaktorem naczelnym InStyle. W „Twoim Stylu” kierował działem mody oraz kwartalnikiem „Twój Styl Trendy”, był zastępcą redaktor naczelnej Elle.

Naszym zadaniem było stworzenie magazynu. Od koncepcji, przez napisanie tekstów, zaproszenie osób do współpracy, skład czasopisma i jego wyeksponowanie w przestrzeni Starego Browaru.

Oprócz tego mieliśmy kolegia redakcyjne, przeprowadzaliśmy 2 wywiady w formule roundtable (z Grażyną Hase, polską projektantką mody i Piotrem Szaradowskim, wykładowcą, kuratorem, autorem książki "Francja elegancja. Z historii haute couture"). Ogrom czasu spędziliśmy na researchu i poszerzaniu wiedzy. W trakcie tych dwóch tygodni byliśmy też w teatrze i muzeum, ale niestety Poznania nie udało się zwiedzić. AFF to nie wakacje. W tzw. międzyczasie prowadziliśmy też instagram Art & Fashion Forum relacjonując na bieżąco to, co się dzieje.



Mając okazję do wydania własnego (drukowanego!!) czasopisma, wybrałam oczywiście kwestię tożsamości marek i tego jak my kreujemy je, a one nas. Branding to coś więcej niż ładne logo, tak samo jak my jako osoby, to coś więcej niż nasze ubranie. A moda jest zjawiskiem o wielu odcieniach, dlatego żeby lepiej wykorzystać potencjał budowania wizerunku, w DNA znajdziecie też teksty o markach z innych branż.

KONKURS TALENTÓW I INTEGRACJA


Poranki i wieczory w hostelu spędzaliśmy na dogadywaniu swoich projektów, omawianiu ich i tworzeniu, ciągłym tworzeniu. Punkt 12:00 stawialiśmy się każdego dnia NA ZBIÓRKĘ w Starym Browarze, ale dzień zaczynaliśmy kilka godzin wcześniej. Podczas śniadania obstawialiśmy z Olą, Anią i Kubą pierwsze miejsca przy stole, a zazwyczaj niedługo później dołączali do nas warsztatowicze z fotografii i projektowania ubioru oraz biżuterii. Tam przygotowywaliśmy się do wywiadów, pisaliśmy teksty, powstawały sesje zdjęciowe i pomysły. W międzyczasie udało nam się nawet zorganizować urodzinową niespodziankę dla Asi, uczestniczki fashion writing.


Każda z kategorii warsztatu miała swoją pracę konkursową do zrobienia, a oprócz tego, tak jak pisałam wyżej, robiliśmy różne zadania dodatkowe. Wydawca mediów musi być przygotowany na to, że inspiracja i informacja czają się za rogiem, więc czujność szkoliliśmy z minuty na minutę.

BIEG Z PRZESZKODAMI


Jak to często bywa, niedość, że czas biegł jak szalony, tak i los stawiał kolejne płotki do przeskoczenia. Moje dwie największe bolączki? Zepsuła mi się ładowarka do laptopa i musiałam kupić jakąś zastępczą, która jak się okazało, nie chciała się z nim sparować, więc raz działała bez baterii, innym razem w ogóle. Druga rzecz, dużo gorsza, przytrafiła mi się na 2 godziny przed wysłaniem złożonej gazety do drukarni. A mianowicie, skończyła mi się darmowa licencja na Indesign, wobec czego w tempie ekspresowym i posiłkując się zastępczym Publisherem musiałam złożyć swoją gazetę od nowa (40 stron!). Na szczęście udało się, choć wersja drukowana zawiera kilka niefrasobliwych literówek i braków. 

JAK STWORZYĆ WŁASNY MAGAZYN?


Trzeba przede wszystkim wiedzieć dla kogo, co i dlaczego się robi. Wymaga mnóstwa pracy. Ale da się!

W moim magazynie bazowałam na motywie przewodnim 10 edycji Art & Fashion Forum, czyli different = irreplaceable: inny, nie do zastąpienia. To, co z perspektywy biologii odróżnia nas od siebie, to kod dna. Dzięki niemu już na starcie, od urodzenia, każdy z nas jest inny. W procesach socjalizacji przybywa nam nowych cech wewnętrznych, ale też zewnętrznych. Tak samo jest z markami. Marki są jak ludzie. Tyle tylko, że ich tożsamość możemy sobie zaprojektować od zera. 


Dlatego mój magazyn o brandingu nazywa się DNA. Marki i ludzie.
Pierwszy numer współtworzyłam razem z 3 uczestnikami warsztatów.

Igor Marcel Strosin i Taleksandra Nika Smolinska pomogli mi w zwizualizowaniu idei DNA w formie graficznej: ogólnym koncepcie jak to powinno wyglądać i wykonaniu (sesja zdjęciowa, okładka, elementy dekoracyjne, sygnet w postaci kodu kreskowego). Sylwia Dębicka przygotowała minimalistyczne ilustracje. 


Ja wzięłam na swoje barki napisanie tekstów i skład. W wersji online, którą wkrótce udostępnię dostaniecie w bonusie więcej treści. Z DNA dowiecie się, jak budować marki i co tworzy wizerunek, jak docierać do klientów i czego nie robić. Zależy mi na tym, żeby Wam pokazać, że branding nie jest oderwany od biznesu, ani od rzeczywistości.

JUŻ WKRÓTCE W ROZSZERZONEJ I ULEPSZONEJ WERSJI ONLINE!




BAL ABSOLWENTÓW I ODZNAKI DLA NAJLEPSZYCH


Każdy z nas miał przygotować 30 sekundowe wystąpienie i slajdy z prezentacją swojego projektu. Stawka konkursowa była wysoka (kurs w Central Saint Martins), ale chyba nie ma osoby, która nie potwierdzi, że poznanie i współpraca z kilkudziesięcioma hiperutalentowanymi osobami, to wyróżnienie. Obóz przetrwania AFF ma w sobie coś z zabawy, ale traktujemy go na serio, wykraczamy poza strefę komfortu biznesowych głów. Z szacunkiem dla czasu, siebie i pomysłów. To świetne uczucie spotkać ludzi, z którymi nadaje się na tych samych falach. Nie narzekajmy na brak talentów. Uczestnicy AFF, a wśród nich zwycięzcy (lista poniżej), potwierdzają, że do polskiej mody i branży kreatywnej idzie nowe, a nawet już w niej jest i powoli zmienia rzeczywistość.

Bardzo bardzo gratuluję zwycięzcom z każdej kategorii!
Fashion Writing: Magda Machajska
Fashion Ilustration: Arek Bączyk
Fashion Photography: Grzegorz Mikrut
Fashion Jewellery: Alexandra Jolie Su
Fashion Design: Jagoda Bartczak

Z uściskami dla pisania:




Z pozdrowieniami dla współlokatorów z pokoju:

  • Ganny, dla której nie ma projektów niemożliwych (klik)
  • Iry, która pracuje bez ustanku (klik)
  • i Arka, który oprócz wyrazu artystycznego, jest człowiekiem, który wie, jak to przekuć na rynek (@arekvaz).


I podziękowaniami dla rozmówców z DNA Marki i ludzie:





p.s. mam nadzieję, że dasz się namówić na pełny wywiad!






Wieczór z galą finałową poprzedzały panele dyskusyjne: dziesięciolecia AFF, mody oraz sztuki.
Nad przyszłością wydarzenia i podejmowanymi na nim tematami rozprawiali m. in. Wojciech Dziedzic, Carol Morgan, Ania Orska, Joanna Bojańczyk, Marta Kowalska i Paweł Zawiślak/Kropki Kreski. Ze spotkań popołudniowych mam zrobionych kilka stron notatek, które będą bazą do moich nowych artykułów. W panelu mody mogliśmy posłuchać jak widzą jej połączenia ze sztuką: Stephen Jones, słynny brytyjski modysta, Philippe Garner, ekspert od fotografii i designu XX wieku, Oriole Cullen kuratorka z londyńskiego Victoria&Albert Museum, Joseph Bennett – scenograf związany z SHOWstudio. Z kolei gośćmi panelu sztuki byli Nick Knight, twórca SHOWstudio, Kate Bryan, dziennikarka i specjalistka w temacie sztuki współczesnej oraz Hugo Wilson, artysta.

WYJAZD


Kiedyś pisało się listy z kolegami, dziś wymieniamy się mailami i dodajemy do znajomych / obserwowanych w mediach społecznościowych. Wielu z nas już gdzieś pracuje, więc te kontakty pomogą nam tworzyć wspólne fajne projekty zawodowe. Niektórzy nazywają to networkingiem, ja wolę poznawaniem nowych ludzi. Dzięki Wszystkim za ten wspólny czas!


zdjęcia z Gali i warsztatów: Wittchen Jakub (klik)
więcej informacji o Art & Fashion Forum TUTAJ >>>

śledźcie Fashion Branding na INSTAGRAMIE i FB to tu pojawi się informacja o DNA :)

6 listopada 2016

Art & Fashion Forum: obóz przetrwania dla dorosłych



#CHPD. Książka Magdaleny Kostyszyn to nie tylko zbiór obserwacji na temat współczesnego społeczeństwa, historie, z którymi się utożsamiamy, ale również lektura obowiązkowa dla twórcy komunikacji! Dlaczego?


Zacznę personalnie. Parę rzeczy w życiu udało mi się osiągnąć, część spowija zasłona milczenia. Swoich sukcesów nie traktuję jak wręczenia Nagrody Nobla, wbrew pozorom nie jestem w czepku urodzona, a blichtru świata mody zasięgam co najwyżej na Pudelku albo przeglądając kolorowe czasopisma. Nie wiem czy dystans to kwestia charakteru, czy zbioru doświadczeń życiowych, ale na szczęście go mam, dzięki czemu nie roztrząsam, raczej się nie wkurzam. Uwagi według standardów niektórych grup ludzi czy pojedynczych jednostek, potwierdzające, że ich życie jest lepsze, a moje życie jest bliższe #CHPD, bo przecież:
  • nie zakładam teraz rodziny (a zegar tyka!),
  • nie lubię imprezować,
  • za dużo pracuję,
  • nie biorę kredytu na swoje 30 metrów we współczesnym blokowisku.
... pozostawiam bez komentarza, BO i tak najbardziej przesądza o tym, że jestem CHPD, to, że... zawodowo jestem związana z modą. Z ciuszkami. I jestem też blogerką (najgorzej). Pracuję w wizerunku (marketingu, reklamie, brandingu - do wyboru w zależności od perspektywy siedzenia), a na tym - jak na polityce, medycynie i samochodach - zna się każdy Polak.


Ocenianie i podział na lepszych / gorszych to nasz polski chleb powszedni, wypiekany niemal w każdym domu, z należytą starannością. Jak dobrze wiecie, jestem ostatnią osobą, która narzeka, więc nie liczcie na wylewanie żali. To będzie pięć powodów i dowodów, dla których warto nauczyć się patrzenia na ludzi, jak... na ludzi (szczególnie do Was drodzy marketerzy, pr-owcy i i inni specjaliści od komunikacji piszę). Zejdźmy na ziemię i przeżyjmy powrót do normalności. Czas start!

1. Segmentuj odbiorców marki

Choć brzmi technicznie, to jest podstawą. Niestety najczęściej marki mówią do wszystkich, czyli tak naprawdę do nikogo. To tak, jakby mówiła do Was instrukcja obsługi. Niby dla wszystkich, a dla nikogo. I nikogo nie interesuje. Nawet, jeśli adresujesz swoje produkty do szerokiego grona odbiorców, postaraj się dopasować tone of voice do różnych interesariuszy marki.

2. Rozmawiaj z nimi ich językiem

Bądź autentyczny i nie kłam. Ludzie często utożsamiają się z tymi markami, które są jak ludzie - popełniają błędy. Pamiętaj tylko, że niektóre z nich są niewybaczalne. Jeden fałszywy ruch, a na Twoje miejsce wskoczy marka konkurencyjna. Dlatego tak ważne jest nawiązanie relacji z odbiorcami. I nadążanie za nimi.


3. Dbaj o design

Uwierz, te wszystkie triki z fanpage'a ch*jowej pani domu nie dzieją się bez przyczyny - po prostu rzeczy sprzedawane przez marki są nieudolnie wykonane pod względem designu. Design to nie tylko ładne opakowanie, ale przede wszystkim użyteczność! Tutaj nie ma półśrodków. Magdalena Kostyszyn, autorka książki, od lat rozprawia się z przeciwnościami losu i rzeczy martwych pokazując praktyczne i pomysłowe triki polskich "pań domu" rozsianych po całym świecie. Kreatywność nie ma granic!





4. Bądź jakiś

Marki nijakie odchodzą w niepamięć. Możesz być kujonem z pierwszej ławki, wścibską sąsiadką, najlepszym kumplem lub służbistą - ważne, żeby być kimś.

5. Szukaj i poznawaj swoje grupy odbiorców

Czasem zostaw te swoje brand persony, targety i cele performance, żeby spojrzeć na ludzi jak na ludzi, a nie wykresy w Google Analytics.

Gdybyście spojrzeli na współczesne polskie społeczeństwo (więc grupy celowe) tak wnikliwie jak Magdalena Kostyszyn - ach, co to by były za marki! Tymczasem nadrabiajcie zaległości i sięgnijcie po tę odprężającą i lekko napisaną lekturę, która przysporzy Wam też wielu insightów!




Czytaliście już książkę "Ch*jowa Pani Domu"? 
Podzielcie się wrażeniami!

16 października 2016

CHPD, czyli jakie są kobiety i jak robić targety?

Latest Instagrams

© Fashion Branding - bringing meaning to fashion. Design by Fearne.